REKLAMA

Krach w gastronomii. Spadki ruchu nawet w fast foodach

2022-11-23 07:08, akt.2022-11-23 14:38
publikacja
2022-11-23 07:08
aktualizacja
2022-11-23 14:38

Polacy zacisnęli pasa i oszczędzają na jedzeniu poza domem. W efekcie lokale znikają, a nawet czołowym sieciom ubywa klientów. Punkty McDonald’s straciły ich ponad 20 proc. – informuje środowa "Rzeczpospolita".

Krach w gastronomii. Spadki ruchu nawet w fast foodach
Krach w gastronomii. Spadki ruchu nawet w fast foodach
fot. Larysa Shcherbyna / / Shutterstock

"Z analizy ruchu w ponad 1 tys. największych lokali fast food od kwietnia do października wynika, że tylko Subway zanotował wzrost liczby wizyt, i to jedynie o 1,5 proc. Pozostali, jak McDonald’s, Burger King czy KFC, tracą od 2,6 do 21,1 proc." – wynika z danych Proxi.cloud, które „Rzeczpospolita” publikuje pierwsza.

"Rz" wyjaśnia, że analitycy Proxi.cloud i UCE Research analizowali zachowania ponad 570 tys. konsumentów i w oparciu o ich ruch i anonimowe dane widać, że nawet z tanich lokali odpływają klienci.

"Analitycy podkreślają, że nie musi to być tożsame ze spadkiem obrotów, wiele osób np. zamawia teraz z dowozem, zamiast odwiedzać lokal, co także wpływa na ruch. Niemniej sektor gastronomiczny jest pod ogromną presją i dane tak ARC Rynek i Opinia, jak GfK Polonia wskazują, że właśnie na gastronomii Polacy chcą zaczynać redukowanie wydatków konsumpcyjnych i wskazuje to grupa ok. 40–50 proc. ankietowanych" - czytamy.

Jak napisano, w badaniu widać, że spadła także liczba unikalnych klientów, znów najmocniej w McDonald’s. Sieć, odpowiadając na prośbę o komentarz do tych danych, twierdzi, że jest inaczej.

Finansowy poradnik pracujących mam. 20 przepisów i zasad, które opłaca się znać

E-book

Finansowy poradnik pracujących mam. 20 przepisów i zasad, które opłaca się znać


Masz pytanie? Napisz na marketing@bankier.pl

Pole wypełnione niepoprawnie!
Pole wypełnione niepoprawnie!
Jeśli chcesz fakturę, to wypełnij dalszą część formularza:
Pole wypełnione niepoprawnie!
Pole wypełnione niepoprawnie!
Pole wypełnione niepoprawnie!
Podaj kod w formacie xx-xxx!
Pole wypełnione niepoprawnie!

(PAP)

wnk/ amac/

Tematy
Szukasz pracownika? Znajdź go na Pracuj.pl

Szukasz pracownika? Znajdź go na Pracuj.pl

Advertisement

Komentarze (52)

dodaj komentarz
widze
Drogo i słabo robią a do tego brakuje rąk do pracy. Zarobki nie rusza przy takich cenach Energii to i chętnych mniej do pracy w Polsce.
peluquero
Wszystko zalezy jak kto ceni swój czas, jakie ma podejście i chęci

Jeśli moją godzinę pracy cenię na 400-450zł i chce przygotować w domu danie które składa się ze składników za powiedzmy 50zł na osobę kupno produktów (nie zapewnione w spiżarce) i wykonanie dania zajmie łącznie godzinę (w dodatku zakupy w dwóch miejscach),
Wszystko zalezy jak kto ceni swój czas, jakie ma podejście i chęci

Jeśli moją godzinę pracy cenię na 400-450zł i chce przygotować w domu danie które składa się ze składników za powiedzmy 50zł na osobę kupno produktów (nie zapewnione w spiżarce) i wykonanie dania zajmie łącznie godzinę (w dodatku zakupy w dwóch miejscach), no to mamy prosty rachunek 500zł a takie samo danie w restauracji 65zł, od wyjścia z domu do przyjścia również godzina (zamówienie, zjedzenie, chwila odpoczynku). Czyli nie ma żadnego porównania. Problem jest taki, że dostępność restauracji (czyli nie mówie tu kebabach ani fast foodach) jest coraz gorsza, tu drastycznie spada ilość klientów. Fast foody na paczce frytek mają tysiąc+ % marży, o tym zwyczajna restauracja może sobie pomarzyć.
kerad_
A ja swoją godzinę cenię na 200 tys., zamiast ugotować obiad wolę kupić sobie samochód! ;-)
hfjdj odpowiada kerad_
To kup taki żeby myślał.
hfjdj
Trzeba kupić produkty, stać w kolejce, potem ugotować, posprzątać. Samo szukanie szczypiorka w supermarkecie to dobre kilka minut. A na dodatek rano wstawać się nie chce jeżeli od razu czeka na człowieka robota. Zanim człowiek wyjdzie z domu to się narobi a po zjedzeniu się w ogóle wyjść nie chce. Dlatego ja śniadania jadam w kawiarni.Trzeba kupić produkty, stać w kolejce, potem ugotować, posprzątać. Samo szukanie szczypiorka w supermarkecie to dobre kilka minut. A na dodatek rano wstawać się nie chce jeżeli od razu czeka na człowieka robota. Zanim człowiek wyjdzie z domu to się narobi a po zjedzeniu się w ogóle wyjść nie chce. Dlatego ja śniadania jadam w kawiarni. Jajecznica z sokiem pomarańczowym kosztuje 40zł. A gdzie ja tam bym rano sok pomarańczowy wyciskał? Jak dla mnie to się opłaca i przy 50zł też będzie się opłacał. Natomiast jak ktoś chodził do restauracji od święta, tak dla rozrywki to musiał będzie zrezygnować. Swoją drogą dziwi mnie że ludzie mają te swoje życia tak poprzekręcane że idą do restauracji dla rozrywki. Dla mnie to konieczność. Oglądać tych ludzi, słuchać ich harmidru, mlaskania, opowieści rozmaitych. Robię to bo jestem za biedny żeby mieć tyle czasu aby pozwolić sobie na luksus jedzenia w domu. Zawsze mnie się wydawało że biedny je w restauracji.
monuz
Wszyscy panikujecie a w trudnej sytuacji najlepsi się odnajdą, wszystkie pizzerie bankrutują (co wojna, bo covid, bo syreny, bo drożyzna, bo bla bla bla) bo nie umieją myśleć, ja będę kupował pizzę po 10 zł z Biedronki, podgrzewał i sprzedawał po 45 zł, do prądu podpiąłem się w sąsiedniej szkole, a najmowanym na czarno pracownikom Wszyscy panikujecie a w trudnej sytuacji najlepsi się odnajdą, wszystkie pizzerie bankrutują (co wojna, bo covid, bo syreny, bo drożyzna, bo bla bla bla) bo nie umieją myśleć, ja będę kupował pizzę po 10 zł z Biedronki, podgrzewał i sprzedawał po 45 zł, do prądu podpiąłem się w sąsiedniej szkole, a najmowanym na czarno pracownikom na tydzień dwa i tak nie mam zamiaru płacić, kto myśli ten ma. :)
peluquero odpowiada kerad_
A ja swoją godzinę cenię na 200 tys., zamiast ugotować obiad wolę kupić sobie samochód! ;-)

za 200 tys. czego? boliwarów? xD
samochód na firmę? bo ja jadam obiady w restauracji w przerwie pracy, gotowanie w domu w wolny dzień może trwać i 5h i ani mi myśleć o restauracji, jak ktoś nie potrafi odróżnić pracy od relaksu to
A ja swoją godzinę cenię na 200 tys., zamiast ugotować obiad wolę kupić sobie samochód! ;-)

za 200 tys. czego? boliwarów? xD
samochód na firmę? bo ja jadam obiady w restauracji w przerwie pracy, gotowanie w domu w wolny dzień może trwać i 5h i ani mi myśleć o restauracji, jak ktoś nie potrafi odróżnić pracy od relaksu to czas się zreflektować

moja godzina w pracy jest warta 500zł i godzina spędzona na gotowaniu obiadu za 65 zł w restauracji (oszczędność może 25-30zł na produktach) nie ma żadnego najmniejszego sensu, ponieważ zanim minie kwadrans ja zarobie na ten obiad, którego składników nawet jeszcze nie kupiłem
innowierca
jezeli dzis na zachodzie w fast-food w duzych miastach mozna wciaz wyrwac w tzw.
Chicken Shop, w przeliczeniu, pudelko frytek z dwoma kawalkami kurczaka z puszka Coli, za okolo 15-17 PLN, to co sie dziwic, ze krach. Do tego nie jest to mini porcja jak z KFC, tylko o okolo 30% wieksza. W Polsce w miescie nie powinno to kosztowac
jezeli dzis na zachodzie w fast-food w duzych miastach mozna wciaz wyrwac w tzw.
Chicken Shop, w przeliczeniu, pudelko frytek z dwoma kawalkami kurczaka z puszka Coli, za okolo 15-17 PLN, to co sie dziwic, ze krach. Do tego nie jest to mini porcja jak z KFC, tylko o okolo 30% wieksza. W Polsce w miescie nie powinno to kosztowac wiecej nic 7-8 PLN za box. Obawiam sie, ze w duzych polskich miastach taka obiadowa porcja fast-food bedzie drozsza. Do tego mozna zjesc w knajpie.
lipsk
Nie tylko gastronomia ale też piekarnie z tymi cenami gazu połowa przestanie działać. Zostanie tylko odpiekane z mrożonek pseudo pieczywo świeże tylko parę godzin pełne chemii w marketach.
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)

Powiązane

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki