Korea Południowa i USA rozpoczęły w poniedziałek duże manewry wojskowe w celu wzmocnienia gotowości obronnej wobec zagrożeń ze strony Korei Północnej. Część ćwiczeń przesunięto na wrzesień, co komentatorzy uznali za pojednawczy gest Seulu wobec Pjongjangu.


Jak poinformowało Dowództwo Połączonych Szefów Sztabów południowokoreańskiej armii, w manewrach pod kryptonimem Ulchi Freedom Shield weźmie udział ok. 18 tys. żołnierzy Korei Południowej. Dokładna liczba amerykańskich wojskowych nie została ujawniona, jednak według doniesień medialnych w ćwiczeniach weźmie udział łącznie ok. 21 tys. żołnierzy z Sił USA w Korei (USFK), armii Korei Płd. oraz dowództwa ONZ w tym kraju.
Decyzja o przesunięciu niemal połowy z 40 ćwiczeń poligonowych – oficjalnie z powodu upałów – została ogłoszona w czasie, gdy prezydent Korei Płd. Li Dze Mjung podjął działania na rzecz deeskalacji napięć z Koreą Północną, w tym poprzez wstrzymanie propagandowych transmisji i demontaż głośników przy granicy międzykoreańskiej.
Południowokoreańska armia poinformowała w ubiegłym tygodniu, że wojska Korei Płn. rozpoczęły demontaż własnych urządzeń, czemu władze w Pjongjangu stanowczo zaprzeczyły. Kim Jo Dzong, wpływowa siostra przywódcy Korei Płn. Kim Dzong Una, odrzuciła próby pojednania ze strony Korei Płd., nazywając je „mrzonkami”.
Obie Koree formalnie od ponad 70 lat pozostają w stanie wojny, ponieważ konflikt zbrojny z lat 1950–53 zakończył się jedynie podpisaniem rozejmu, a nie traktatu pokojowego.
Krzysztof Pawliszak (PAP)
krp/ akl/

























































