30 października sąd ma ogłosić wyrok w sprawie dwóch ochroniarzy, którzy siłą uniemożliwili działaczowi KOD wejście na otwarte spotkanie z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim.


W piątek w mowie końcowej prokurator zażądał 1 roku więzienia w zawieszeniu dla dwóch ochroniarzy. Adwokatka oskarżonych wnosiła o uniewinnienie, dowodząc iż osoba niechciana powinna sama z godnością wyjść.
Proces, który zakończył się w piątek przed Sądem Rejonowym w Częstochowie, dotyczył wydarzeń z 15 października 2022 r.
W ramach przedwyborczego objazdu po kraju prezes PiS miał spotkanie z mieszkańcami w auli Uniwersytetu Jana Długosza w Częstochowie. Przed jego rozpoczęciem ochroniarze Tadeusz M. i Dariusz K. siłą wykręcili rękę i wyrzucili za drzwi 75-letniego emeryta i działacza KOD, Ryszarda Raczka, który próbował na nie wejść.
Dwa dni później Raczek złożył zawiadomienie do prokuratury o możliwości przekroczenia uprawnień przez ochroniarzy i naruszenie jego nietykalności cielesnej.

Początkowo prokuratura odmówiła śledztwa, po odwołaniach wznowiono je. Pod koniec kwietnia 2025 r. Prokuratura Rejonowa Częstochowa-Północ oskarżyła ochroniarzy o bezpodstawne użycie siły.
Miesiąc później Sąd Rejonowy w Częstochowie wydał wyrok nakazowy (bez przeprowadzenia procesu i udziału stron): uznał obu ochroniarzy za winnych i skazał ich na grzywny: Dariusz K. na 5 tys. zł, Tadeusza M. na 4 tys. oraz zapłatę Raczkowi zadośćuczynienia po 500 zł. Ponieważ wpłynął sprzeciw, rozpoczął się proces.
W piątek w mowie końcowej prok. Mateusz Chajduga uznał wyrok nakazowy za „słuszny co do zasady”, ale stwierdził, iż zastosowanie powinny mieć przepisy, które ustawodawca wprowadził czasowo po wybuchu wojny w Ukrainie: zaostrzają one kary za przestępstwa związane m.in. z przemocą. - Dotyczy to wszystkich obywateli - stwierdził.
Zażądał dla obu oskarżonych po 1 roku pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem na 2 lata oraz po 3 tys. zł zadośćuczynienia od każdego. - To najniższy przewidziany wymiar kary - powiedział.
W uzasadnieniu prokurator podnosił, iż Raczek mógł mieć przekonanie, że spotkanie jest otwarte. Tak zapowiadano je, a w aktach znajduje się potwierdzenie przez ówczesnego sekretarza generalnego partii. Z zajścia jest nagranie z monitoringu: Raczek, po wskazaniu go przez lokalną organizatorkę spotkania, był przez ochroniarzy chwytany za ręce i wypychany z budynku - opisywał prokurator.
- Zachowanie pokrzywdzonego nie stanowiło czynnego oporu, łapanie za drzwi można uznać za opór bierny - powiedział.
Obrońca obu oskarżonych adw. Justyna Kisiel wnosiła o ich uniewinnienie. Mówiła, iż spotkanie było otwarte, ale dla członków i sympatyków PiS.
- Nawet w przypadku spotkania otwartego, organizator ma prawo decydować o niewpuszczeniu osoby, która zachowuje się w sposób zagrażający. A normalne zachowanie to takie, że jeśli nie zostajemy wpuszczeni, to odchodzimy z godnością, a nie awanturujemy się. Pokrzywdzony jest znanym w Częstochowie skrajnym przeciwnikiem PiS - powiedziała adw. Justyna Kisiel.
Zakwestionowała też argumentację prokuratora dotyczącą zaostrzenia kary. - Ten przepis obejmuje konkretne sytuacje, a nie wszystkich - stwierdziła.
Sąd zapowiedział, że wyrok ogłosi 30 października. (PAP)
th/ par/



























































