Komentarz po dogrywkach
Tego właśnie obawiałem się pisząc wczoraj w czasie sesji i dzisiaj rano co może się stać na tym rynku jeśli zgrają się indeksy amerykańskie i europejskie. Przy naszych własnych nieszczęściach (patrz “Subiektywna ocena”) wynik musiał być właśnie taki. Zniecierpliwienie, strach i wszyscy sypnęli akcjami. WIG już 15.500 pkt. (niżej niż mój limit), WIG-20 1570. Spadki indeksów o ponad 3% nie pozostawiają złudzeń. Rynek zostaje z nadwyżkami podaży. Euroland przyśpiesza spadki (XETRA i CAC około 100 pkt.). Klasycznie w takiej sytuacji, o ile będzie panika na ciągłych, powinno się kupować akcje. Wymaga to jednak bardzo dużej odporności psychicznej. Jeśli zakłada się, że zaczęła się bessa w USA i doda nasze problemy to trudno być optymistą. Zaczyna ujawniać się przemożna chęć wyjścia z akcji za wszelką cenę. Z tego może być tylko duże odbicie jeśli rynki USA opanują nerwy, albo całkowity krach i szybkie dojście do 13.000 pkt. Rynek przypomina pole minowe. Bardzo dobrze zachował się Elektrim chociaż to przede wszystkim wpływ wczorajszych ciągłych. Nie ulega wątpliwości, że na ciągłych zaczną się harce bo po dużych spadkach zawsze uaktywniają się kupujący. Zresztą uaktywnili się już na dogrywkach (KGHM, Optimus, PKN) jednak zostało to wykorzystane do oddania dużej ilości akcji. Są spółki z przewagą popytu, ale ja bym w to nie bardzo wierzył. W takiej sytuacji przewaga popytu na dogrywkach wcale nie oznacza wyższych kursów na ciągłych. Powtarzam: klasycznie należałoby kupować na ciągłych, ale jeśli rynki amerykańskie poszybują w dół to dzisiejsze spadki będą uważane za niewielkie. Czy opłaca się podejmować ryzyko? Każdy musi sam podjąć taką decyzję. Ja jestem za bardzo strachliwy.




























































