REKLAMA

Kinowa partytura

2007-12-05 09:32
publikacja
2007-12-05 09:32
Idealne zespolenie wnętrza z fascynacją kinem i muzyką. W nieograniczonej przestrzeni pulsują dźwięki i obrazy. Wyposażenie „skompresowane” do minimum. Tylko najpotrzebniejsze sprzęty i tylko w ulubionych kolorach... ubrań właścicieli.

Przestronne wnętrze wolno stojącego domu urządzone jest w sposób surowy, niemalże ascetyczny. Poprzez minimalną ilość sprzętów, architektoniczną symetrię linii i kolorystykę, oscylującą wokół barw szarości, czerni i bieli, miejsce to na pierwszy rzut oka wydaje się chłodne i nieprzystępne. Dopiero po kilku chwilach zdajemy sobie sprawę, że cała jego aranżacja podporządkowana została upodobaniom estetycznym i... audiowizualnym właścicieli.



Największe wrażenie w mieszkaniu robi ogromny ekran projektora. Zajmujący praktycznie pół ściany, ulokowany w najbardziej widocznym miejscu oraz w bliskim sąsiedztwie kolumn i subwoofera, przemienia strefę salonu w prawdziwą salę kinową. Mimo tej oznaki fascynacji kinem, wyposażenie salonu miało przede wszystkim zapewnić idealne brzmienie dźwięków. Dobitnie o tym świadczy obecność sprzętu nagłaśniającego i kolumn głośnikowych, rozstawionych w najbardziej optymalnych miejscach, a także liczne tkaniny, dyskretnie zaznaczające swoją obecność. Lniane rolety w oknach, sufitowe lampy z charakterystycznymi baldachimami, tkaninowa tapeta na ścianie w ciepłym odcieniu szarości, oraz wykładzina dywanowa na schodach w salonie, mają przede wszystkim zapewnić odpowiednią akustykę wnętrza.

Swoje ulubione kolory szarości, czerni i bieli pan domu „przeniósł” do mieszkania wprost ze swojej garderoby. Również gospodyni pieczołowicie zatroszczyła się o poszczególne elementy wystroju rezydencji. Za jej sprawą mieszkanie oswajają ciepłe brązy i beże, kumulując się ostatecznie w stylizowanym saloniku. Nad całościową aranżacją wnętrza czuwał Piotr Wełniak, który perfekcyjnie zespolił oczekiwania właścicieli z własną wizją projektową. – Głównym założeniem, jakim kierowaliśmy się podczas wspólnych rozmów, było to, aby po skończonych pracach mieszkańcy domu po prostu dobrze się w nim czuli – opowiada.



W stalowoszarą kolorystykę wpisuje się zaprojektowany przez Piotra Wełniaka kominek. To niecodzienne rozwiązanie architektoniczne, polegające na wbudowaniu bryły kominka w wygiętą na kształt fali gipsową ściankę, współtworzy we wnętrzu atmosferę harmonii i porządku. Kominkowa ściana została urozmaicona podstawą z szarego granitu, podświetloną od spodu liniowymi źródłami światła. Przyjemny efekt podświetlonej podłogi gospodarze wykorzystują późnym wieczorem, gdy nie mają już czasu, aby rozpalić ogień. Projektant wnętrza skupił się na stylistycznym zespoleniu poszczególnych stref mieszkania. Kolorystyka szarości i zastosowane w salonie materiały zawitały też do kuchni i jadalni. Granitowe blaty nawiązują do podstawy kominka, natomiast na ścianie, w strefie jadalnianej, powtarza się pas tapety z salonu. Podłużne pasmo oświetlają dwa gipsowe kinkiety, dodając swoje „trzy grosze” do świetlnych aranżacji.

Minimalistycznie urządzoną sypialnią zawładnęły dwa kontrastowe kolory: ciemny, niemalże czarny brąz łóżka i szafy garderobianej, oraz jasne ściany, do których gospodarze dobrali śnieżnobiałej barwy pościel. Biały baldachim sufitowej lampy potwierdza konsekwencję, z jaką zaprojektowano mieszkanie.



Nowocześnie i ascetycznie urządzony dom skrywa przed okiem ciekawskich niecodzienne perełki. Zupełnie oderwane od minimalistycznej konwencji okazały się bowiem dwa pomieszczenia, każde na swój sposób odzwierciedlające upodobania właścicieli. Miejscem realizacji, trwającej od ponad dwudziestu lat, pasji gospodarza stał się jego lutniczy warsztat. Pomieszczenie, pełne gotowych i będących jeszcze w „rozsypce” gitar, w uporządkowanej przestrzeni domu wyróżnia się swoim „artystycznym bałaganem”, stając się współtwórcą wibrującego dźwiękami świata właścicieli.

Natomiast niewielki salonik, utrzymany w kolonialnym stylu, wypełniony „po brzegi” meblami i drobiazgami z dalekich krajów, to miejsce urządzone przez właścicielkę. Zadbała ona, by tą stylistyczną enklawą zawładnęły kolory z jej ulubionej, jesiennej palety. Spokojne, „pachnące” kawą i czekoladą brązy, skłaniają do długiego relaksu. Uczyniły też z niewielkiego saloniku alternatywne miejsce odpoczynku, z którego skwapliwie korzysta nawet sam gospodarz.

Autor wnętrza: Piotr Wełniak

Fot. Monika Filipiuk
Tematy

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Budżet rodziny

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki