REKLAMA

KGHM porzuca Afrykę

2009-03-31 23:53
publikacja
2009-03-31 23:53
Z powodów bezpieczeństwa KGHM postanowił porzucić swoją inwestycję w Kongu.

"Z uwagi na możliwość zagrożenia pracowników przebywających w Demokratycznej Republice Konga zarząd KGHM podjął decyzję o ich ewakuacji do Polski" - informuje miedziowy holding w lakonicznym komunikacie.

Trzej pracownicy spółki KGHM Congo i serwisant z Huty Stalowa Wola są już bezpieczni. Wczoraj dotarli do Polski. Akcję wywiezienia Polaków z ogarniętego bratobójczymi walkami Konga planowano od kilku tygodni. Ze względów bezpieczeństwa operacja musiała być utrzymywana w ścisłej tajemnicy.
Polacy opuścili Demokratyczną Republikę Konga jako jedni z ostatnich cudzoziemców. Władze KGHM uznały, że nawet przy stosunkowo spokojnej granicy z Zambią, gdzie leży złoże Kimpe, zrobiło się zbyt ryzykownie.

Spółka milczy na temat dalszych losów inwestycji w Afryce, ale zdaniem Wiktora Błądka, byłego prezesa KGHM, wczorajsza ewakuacja jej przedstawicieli wszystko przesądza. - Tam już nie będzie do czego wracać - przewiduje eksprezes, który dał się poznać jako zwolennik kontynuowania działalności w Kongu. - Pozostawiony w Afryce sprzęt rozgrabi miejscowa ludność. To koniec Kimpe.

Gdy w 1996 roku lubiński holding zainteresował się złożem Kimpe, w Demokratycznej Republice Konga zaczynała się wojna domowa. Obalenie prezydenta Mobutu Sese Seke i objęcie władzy przez Josepha-Desire Kabili nie zakończyło rozlewu krwi. Od 14 lat wspierani przez Ugandę i Ruandę rebelianci krwawo walczą z wojskami rządowymi. Starciom towarzyszą gwałty, kradzieże, mordy, porwania i masowy exodus ludności cywilnej. W kraju dramatycznie brakuje wody, żywności, lekarstw.

Zdaniem Błądka okolice Kimpe są stosunkowo spokojne. Ale przyznaje, że kiedy jako przedstawiciel KGHM wybrał się pięć lat temu do Konga na wizytację, płacił dwóm ochroniarzom po 25 dolarów za dobę. Jako szef dużego europejskiego przedsiębiorstwa mógł obawiać się uprowadzenia dla okupu. Jak twierdzi, w 2004 roku miejscowa ludność była podżegana do zamachu na przedstawicieli KGHM.

Z kolei Leszek Szumilas, były dyrektor inwestycji w Kimpe, wspomina, jak cudem uniknął śmierci w zamachu. Już w 2006 roku zarząd KGHM uznał, że sytuacja jest zbyt niestabilna, aby kontynuować tam działalność. Podjęto uchwałę o zamiarze likwidacji spółki Congo i wycofaniu się z Afryki. Do sprzedaży kopalni jednak nie doszło - według nieoficjalnych informacji oferowano za nią zbyt mało.

- Kongo to złe doświadczenie - przyznaje prezes KGHM Mirosław Krutin. - Trzeba było wycofać się z tej inwestycji jak najszybciej, zamiast co roku dokładać do interesu.

Nieudana afrykańska inwestycja pochłonęła już ponad 36 mln dol. Polska Miedź wyciągnęła z niej wniosek, że nie warto angażować kapitału w Afryce - bogatej w surowce, ale za to niestabilnej politycznie. W nowej strategii na lata 2009-2018 władze lubińskiego holdingu zapowiadają kupno złóż i gotowych kopalń za granicą. Ale myślą raczej o Ameryce Południowej lub Północnej.

Jeszcze w tym roku KGHM zamierza sfinalizować dwa ważne zagraniczne projekty górnicze. Władze spółki nastawiają się jednak na przejmowanie gotowych kopalń wraz z przygotowanymi do eksploatacji złożami, żeby zainwestowane pieniądze jak najszybciej zaczęły na siebie pracować.


Polska:

Źródło:
Tematy
Internet Firmowy nawet 12 x 0 zł wraz z usługami bezpiecznego internetu
Internet Firmowy nawet 12 x 0 zł wraz z usługami bezpiecznego internetu
Advertisement

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Kongo

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki