Jeszcze raz o realnych stopach procentowych
Na rynkach
europejskich oraz amerykańskim pieniądz staje się coraz łatwiej dostępny.
Wczoraj kolejny z indeksów LIBOR 3M USD przekroczył barierę 4% i dołączył do
indeksu LIBOR 6M USD. Powoli zaczniemy się przyzwyczajać
do stóp procentowych dla dolara wyrażonych jako cyfra 3 przed
przecinkiem. I pomyśleć, że jeszcze rok temu poziom indeksów LIBOR USD dochodził
do 7,5%. W ciągu roku stopy spadły o prawie połowę. To tak, jakby u nas w ciągu
roku WIBOR spadł z obecnych 16-17% do 8-8,5%. Czyż nie byłoby to coś
rewelacyjnego? Jak tanie byłyby kredyty, których oprocentowanie uzależnione jest
od indeksu WIBOR? Na razie póki co mamy stopy procentowe na bardzo wysokim
poziomie. Jeśli w ciągu najbliższych 3 miesięcy inflacja spadnie poniżej 6%,
to lokata bankowa roczna otworzona w sierpniu 2000 roku przy stopie 19%, da
realny zysk (po uwzględnieniu inflacji) na poziomie ponad 13%!! To chyba rekord.
Nigdy nie było tak wysoko rentownych (w ujęciu realnym) papierów skarbowych oraz
depozytów bankowych. W analizie weekendowej postaram się wyliczyć zmieniająca
się z miesiąca na miesiąc realną stopę procentową na naszym rynku. Postaram się
sięgnąć wstecz tak daleko, jak daleko jest to możliwe.
zastanawia mnie
jeszcze jedna sprawa. Dlaczego tak znani ekonomiści jak Kropiwnicki, Balcerowicz
czy Bauc wskazują, że dziś realna stopa procentowa wynosi powiedzmy 10%. O tym
jaka jest dziś realna stopa procentowa dowiemy się za rok, gdy poznamy wartość
wskaźnika inflacji rocznej od dziś począwszy a skończywszy właśnie za dwanaście
miesięcy. Teraz możemy jedynie powiedzieć ile wynosiła realna stopa procentowa
rok temu. Taka niespójność metodologiczna często powoduje duże nieporozumienia.
Czasami warto przeczytać książkę Karla Pottera...
(JM)


























































