Indeks Nikkei225 po raz kolejny poprawił szczyt hossy , osiągając najwyższy poziom od przeszło 18 lat. Przez ostatnie trzy lata japońska giełda urosła o ponad 150%, to wciąż niemal o połowę niżej względem szczytu wszech czasów z grudnia 1989 roku.


Środowa sesja przyniosła wzrost Nikkei225 o 0,28%, do poziomu 20.868,03 pkt. To najwyższa wartość japońskiego indeksu od grudnia 1996 roku. W trakcie dnia Nikkei podszedł nawet w rejon 21 tysięcy punktów (20.948,93 pkt.), ale nie dał rady utrzymać tego poziomu, rysując na wykresie dziennym nieprzyjemnie wyglądającą „szpulkę”.
Trwająca od połowy października fala wzrostów na giełdzie w Tokio pozwoliła zarobić inwestorom 43% w niespełna 9 miesięcy. A to i tak tylko fragment trwającej od lata 2012 roku „drukowanej hossy”, w ramach której Nikkei225 wzrósł o 153%.
Wzrosty cen akcji w Tokio napędzane są przez skrajnie ekspansywną politykę Banku Japonii, który zwiększa bazę monetarną w tempie 80 bilionów jenów rocznie. Rezultaty są dwa: po pierwsze, prywatny kapitał jest wypychany z rynku obligacji (skupowanych przez BoJ) i trafia na giełdę. Po drugie, szalony „dodruk” japońskiego pieniądza doprowadził do deprecjacji jena wobec dolara o niemal 40% w ciągu 3 lat, co skutkowało nominalnym wzrostem zysków japońskich eksporterów.
K.K.

























































