

Dane o zatrudnieniu w Polsce rozczarowują, uzasadnione jest zatem pytanie, czy mamy do czynienia z pierwszymi sygnałami spowolnienia gospodarki.
Dane o zatrudnieniu są bardzo istotnym papierkiem lakmusowym stanu koniunktury. Na przykład w USA tego typu dane są zwykle traktowane przez rynek priorytetowo, jako ważniejsze niż informacje o PKB, produkcji, sprzedaży itd. Częściowo wynika to ze specyfiki tamtego systemu instytucjonalnego (Fed musi dbać nie tylko o stabilną inflację, ale też o tzw. pełne zatrudnienie), ale też z faktu, że zmiany zatrudnienia są jednym z pierwszych istotnych sygnałów zmieniających się trendów gospodarczych.
W sierpniu zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw w Polsce (ok. jedna trzecia zatrudnionych) wzrosło o 3,4 proc. rok do roku, wobec oczekiwanych 3,5 proc. Te 0,1 pkt proc. różnicy między faktycznymi danymi a oczekiwaniami rynkowymi wydają się czymś łatwym do zbagatelizowania. Ale nie do końca tak jest. Po pierwsze, to kolejny miesiąc z rzędu, kiedy zatrudnienie jest słabsze od prognoz. Po drugie, akurat w przypadku tych danych błędy prognozy są zwykle bardzo niskie, więc każdy taki błąd może mieć znaczenie. Po trzecie, ścieżka zatrudnienia w tym roku jest wyraźnie niższa niż w poprzednich latach. Nie ma mowy o poważnych wstrząsach, ale może być to sygnał, że faza najsilniejszego wzrostu popytu na pracę jest już za nami. Firmy mogą reagować na spowolnienie w strefie euro i weryfikować plany odnośnie do zatrudnienia. Choć na rynku dominuje interpretacja, że większe znaczenie od popytu ma w tym przypadku kurcząca się podaż pracowników.
Roczna zmiana zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw, w proc.
Co z tego wynika? Ze wszystkich danych makro, które spływają z gospodarki, dane z rynku pracy (oraz indeks PMI dla przemysłu) rozczarowują ostatnio najbardziej. Trudno traktować to wyłącznie jako przypadkową zmienność. Choć firmy wciąż deklarują w różnego rodzaju ankietach, że chcą zatrudniać więcej pracowników. Więc nie dzieje się nic bardzo złego. Możliwe, że gospodarka przechodzi po prostu z bardzo wysokiej na wysoką ścieżkę wzrostu. Jest trochę gorzej, ale nie dużo gorzej.
Chcesz codziennie takie informacje na swoją skrzynkę? Zapisz się na newsletter SpotData.
























































