AI automatyzuje ludzką pracę. Rozpowszechnienie się takich aplikacji jak Google Translate i DeepL spowodowało spadek zatrudnienia tłumaczy i ich płac na rynku amerykańskim. Ale nie można z tego wyciągać wniosków dla całej gospodarki – informuje we wtorek "Puls Biznesu".


Wśród ekonomistów trwa debata dotycząca wpływu postępu technologicznego na gospodarkę i rynek pracy. "Na razie przypomina trochę chodzenie we mgle: nośne tezy, odkrywcze wyniki, czasami wręcz przerażające wnioski opierają się w dużym stopniu na przyjętych założeniach. I są to predykcje, czyli prognozy tego, jak będzie wyglądać przyszłość w zależności od ukształtowania się różnego rodzaju procesów" – zauważa dziennik.
"Błądzenie we mgle to efekt tego, iż generatywna sztuczna inteligencja, czyli zaawansowane modele językowe (ChatGPT, Claude AI) są z nami od niedawna. Natomiast literatura naukowa badająca nie +jak będzie+, ale +jak było+ reaguje z opóźnieniem. Dlatego silne dowody empiryczne pokazujące wpływ AI na ludzką pracę pozostają dość skąpe" – wskazuje gazeta.
W publikacji "PB" przywołano badanie "Lost in Translation: Artificial Intelligence and the Demand for Foreign Language Skills" autorstwa Carla B. Freya i Pedro Llanosa-Paredesa. Dowodzi ono, że upowszechnienie tłumaczenia maszynowego (konkretnie Google Translate po 2010 r.) negatywnie wpłynęło na zatrudnienie i wynagrodzenia w zawodzie tłumacza oraz popyt na umiejętności posługiwania się językami obcymi na amerykańskim rynku pracy. Łącznie przełożyło się to na ok. 28 tys. miejsc pracy mniej dla tłumaczy w latach 2010-2023. (PAP)
szt/ aszw/ ktl/



























































