REKLAMA
TYLKO U NAS

„Im gorzej, tym lepiej” wraca na Wall Street

2011-05-26 22:08
publikacja
2011-05-26 22:08
Informacje, jakie w czwartek napływały na nowojorskie giełdy, były na ogół negatywne. Jednakże inwestorzy ruszyli kupować akcje cynicznie spekulując, że słabość gospodarki skłoni Rezerwę Federalną do wznowienia dodruku pieniądza napędzającego giełdową hossę.

Dane makro ze Stanów Zjednoczonych znów okazał się bardzo słabe. Pierwsza rewizja szacunków PKB za pierwszy kwartał rozczarowała ekonomistów, którzy liczyli na podwyższenie anualizowanej dynamiki wzrostu gospodarczego do 2,1%. Tymczasem raport Biura Analiz Gospodarczych utrzymał wynik na poziomie 1,8% wobec wzrostu o 3,1% odnotowanego w IV kwartale 2010r. Gdyby od tego wyniku odjąć dodatni wpływ rosnących zapasów, to wzrost wyniósłby zaledwie 0,15% w ujęciu kwartalnym.

Jeszcze silniejszym ciosem był cotygodniowy raport z Departamentu Pracy. Liczba nowo rejestrowanych bezrobotnych wzrosła z 414 tys. do 424 tys. wobec oczekiwanego spadku do 401 tys. Takie rezultaty pozwalają oczekiwać, że w maju stopa bezrobocia w USA znów pójdzie w górę.

To kolejne raporty makro potwierdzające słabnącą dynamikę wzrostu największej gospodarki świata i potwierdzające obawy pesymistów, ostrzegających przed drugim dnem recesji. Ale dla nowojorskich inwestorów takie dane oznaczają też większe prawdopodobieństwo rozpoczęcia przez Fed trzeciej rundy ilościowego poluzowania polityki monetarnej. Przy intensywnym dodruku dolarów trudno będzie o istotne spadki cen akcji, nawet gdyby gospodarka USA znów znalazła się w recesji.

Rynek zignorował też raport analityków Goldman Sachs, którzy obniżyli przyszłoroczną prognozę zysków dla spółek z indeksu S&P500. W 2012 roku indeks 500 największych giełdowych korporacji ma zarobić 104 dolary i jest to wynik o dwa dolary niższy od poprzedniej prognozy. Tegoroczny szacunek EPS został utrzymany na poziomie 96 USD, ale oczekiwana na koniec roku wartość indeksu S&P500 została obniżona z 1.500 pkt. do 1.450 pkt.

Tymczasem po krótkiej szamotaninie z pierwszych dwóch godzin handlu amerykańskie indeksy ruszyły w górę i rosły do końca sesji. To druga z rzędu wzrostowa sesja w USA, mająca co najmniej wątpliwe podstawy w fundamentach makroekonomicznych. Optymizmu Wall Street nie podzielił ani rynek surowcowy (ropa i miedź taniały), ani rynek długu – rentowności amerykańskich papierów skarbowych ostro spadały (czyli ceny rosły).

Dlatego też tłumaczenie ostatnich wzrostów spekulacjami na temat QE3 wydaje się jedynym logicznym uzasadnieniem. Jak na razie nikt nie myśli o zakończeniu giełdowej hossy, ani o nowej recesji, a wiara w cudowną moc dodruku pieniądza istotnie potrafi zdziałać cuda. Czas pokaże, czy obóz giełdowych byków znów okaże się tak dobrze poinformowany jak rok temu.

Krzysztof Kolany
Bankier.pl
Źródło:
Tematy
Weź udział w promocji i zgarnij premię
Weź udział w promocji i zgarnij premię

Komentarze (8)

dodaj komentarz
~Dyskutant
Chciałem sprostować informację z artykułu o spadku cen ropy i miedzi. W piątek ropa podrożała o ok. 2% a miedź o 1,5%. Optymizm na rynkach jest dziwny ale pewnie ma uzasadnienie w przyszłych wydarzeniach ekonomicznych o których wiedzą już wtajemniczeni. Sesja w USA była jednak dość nerwowa a indeksy wahały się o 0,3% w górę i w dół.Chciałem sprostować informację z artykułu o spadku cen ropy i miedzi. W piątek ropa podrożała o ok. 2% a miedź o 1,5%. Optymizm na rynkach jest dziwny ale pewnie ma uzasadnienie w przyszłych wydarzeniach ekonomicznych o których wiedzą już wtajemniczeni. Sesja w USA była jednak dość nerwowa a indeksy wahały się o 0,3% w górę i w dół. Niepojący jest spadek złotego do euro jak również stały wzrost franka szwajcarskiego do pozostałych walut. Również czynnikiem spadkowym jest wciąż Grecja. Sytuację tego kraju fachowcy porównują do sytuacji Argentyny przed ogłoszeniem niewypłacalności, kiedy ten kraj musiał płacić 70-cio procentowe odsetki od kredytów.
~Dyskutant
Ropa podrożała o tyle w stosunku do czwartkowego dołka ale podczas piątkowych notowań cena praktycznie nie zmieniła się. Wzrost ceny ropy w ostatnich dniach można wytłumaczyć tylko spekulacją ponieważ zapasy są duże a lato na półkuli północnej zmniejsza popyt na ten surowiec.
~kapucha
Amerykanie już od dawna są zakładnikami Łolstrit. Niedługo nie będą mieć pracy, domów,ale będą mieć giełdę na szczytach. To jest znak naszych czasów.
~KKK
spadki łolstrit mogłyby uderzyc w patriotyzm amerykański :-) idzie koniec miesiąca i trza wipicowac gówno na perfum, wszak spadki moglyby zagrozic bonusom chłopców w krawatach, u nas jednak te wzrosty są szczerze mówiąc żałosne, kisimy się we własnym sosie
~jan
jak troche lepsze dane, gielda do gory bo gospodarka rusza , jak zle dane gielda do gory bo beda drukowac kase.Gielda do gory bo ci z pejsami tak chca ,i zadne dane nie maja znaczenia
~inwestor
Wraca na Wall Street?!
Przecież ta farsa ciagle trwa i chyba będzie trwała aż do wyborów w USA, oczywiście wygranych przez jedynego słusznego kandydata, który jest marionetka i pozwala na ten cyrk.
No ale cóż, po co sie z koniem kopać. GS mowi będzie rosło, to będzie.
Shalom.
~kkk
ta szopka trwa dośc długo, a im dłużej tym gorzej dla koniunktury i następstw, bo trzeba będzie za to zapłacić

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki