REKLAMA

Idea Bank: Obligatariusze GetBacku nie ponieśli jeszcze szkody

Adam Torchała2018-07-23 13:31redaktor Bankier.pl
publikacja
2018-07-23 13:31

Idea Bank w odpowiedziach na reklamacje ujawnia swoją linię obrony w sprawie GetBack. Zdaniem banku klienci nie ponieśli jeszcze szkody. Dodatkowo Idea żąda twardych dowodów w sprawie winy sprzedawców.

- W związku z tym, że wobec emitenta obligacji, tj. GetBack, zostało otwarte postępowanie restrukturyzacyjne, na obecnym etapie nie jest możliwe określenie, czy po Pani stronie powstała szkoda, ani jaki jest jej rozmiar - możemy przeczytać w odpowiedzi na reklamację, którą otrzymała jedna z klientek Idea Banku zrzeszona w facebookowej grupie poszkodowanych obligatariuszy.

Idea Bank ma także drugą linię obrony. Dotyczy ona dowodów dotyczących winy banku. - W reklamacji podnosi Pani, że obligacje spółki GetBack nabyła Pani w skutek zapewnień doradcy, co do bezpieczeństwa inwestycji i pewności zysku. Po dokonaniu czynności sprawdzających w Banku, Bank dotychczas nie znalazł podstaw, by uznać ten zarzut za udowodniony - czytamy w tej samej reklamacji.

Bank podkreśla, że jego rolą było tylko przekazanie informacji o możliwości nabycia obligacji GetBack. - W przypadku zainteresowania klienta przekazywany był kontakt do Polskiego Domu Maklerskiego. Dalszy proces związany z nabyciem i obsługą obligacji, w tym udostępnienie pełnej dokumentacji dotyczącej emisji obligacji, znajdował się po stronie PDM - informuje klientkę bank.

Pewne jest jedno: warto nagrywać

Wygląda więc na to, że Idea Bank będzie mocno bronił się przed klientami, którzy czują się oszukani poprzez sprzedanie im obligacji GetBacku. Przypomnijmy, z relacji zgłaszających się do nas klientów Idea Banku oraz należącego do niego Lion's Banku wynikało, że sprzedawcy sami sugerowali im inwestycję w obligacje GetBacku, zapewniając, że inwestycja jest w pełni bezpieczna.

Oczywiście należy pamiętać o indywidualnej odpowiedzialności klientów za swoje pieniądze i ich naiwności w kontakcie z "doradcami" (o czym pisaliśmy tutaj), z opowieści wyłania się jednak również brak etyki po stronie przedstawicieli Idea Banku. Jeżeli bowiem klientów rzeczywiście informowano, że obligacje korporacyjne są w pełni bezpieczne, byłoby to jawne kłamstwo. Problem, że trzeba byłoby je udowodnić. Wielu klientów nie ma zaś żadnych materiałów, bank może więc zbyć ich reklamacje właśnie odpowiedzią o "niemożności uznania zarzutu za udowodniony". Warto wyciągnąć naukę z tego przypadku i nagrywać każdą rozmowę, w której ktoś przekonuje nas do zainwestowania w coś. Choć dla bezpieczeństwa własnego portfela najlepiej byłoby w ogóle omijać takie osoby, szczególnie jeżeli nie czujemy się mocni w kwestiach finansowych.

Szkoda już powstała

Pierwszym znakiem ostrzegawczym powinna być natrętność, która w tej sprawie może zresztą sugerować, komu najbardziej należało na sprzedaży obligacji GetBacku. Z relacji klientów Idea Banku wynika, że doradcy sami się z nimi kontaktowali i sugerowali przelanie pieniędzy z lokat na obligacje GetBacku. Jeżeli tak rzeczywiście było, cały proces "urabiania" klienta przebiegał już na etapie "doradcy", podpisanie dokumentów z PDM było zaś formalnością. Oczywiście wszystko to są relacje klientów, dla których bank nie znalazł u siebie potwierdzenia. Wracamy więc do poruszonej już kwestii dowodów.

fot. / / Idea Bank

Część klientów dowody jednak posiada. Są to np. maile zachęcające do zakupu obligacji. Wydaje się, że jest to powód, dla którego Idea Bank zaznaczył w odpowiedzi na reklamację, że obligatariusze szkody jeszcze nie ponieśli. Problem, że jest to myślenie błędne. Fakt, GetBack nie upadł i być może jakimś cudem zdoła jeszcze wyjść na prostą. Spadek wartości obligacji na rynku Catalyst i zawieszenie notowań to jednak problem już odczuwalny. Obligatariusze nie otrzymali także swoich odsetek, są więc już poszkodowanymi. Pytanie nie brzmi więc, czy są poszkodowani, tylko jak mocno poszkodowanymi będą. I tutaj bankowi rzeczywiście można przyznać rację, że nie znana jest jeszcze skala. Sama szkoda jednak niewątpliwie już nastąpiła.

Czarnecki polał wodę. Bank nie odpuści

Pod koniec maja na konferencji Wall Street w Karpaczu Leszek Czarnecki, ojciec i najważniejszy akcjonariusz Idea Banku, przekonywał, że zasadne reklamacje zostaną uznane. Pytanie jednak jak taka zasadna reklamacja miałaby wyglądać, póki co bowiem wygląda na to, że bank próbuje zabezpieczyć sobie wszystkie fronty. Czarnecki mógł po prostu polać wodę, taka odpowiedź bowiem go nic nie kosztowała. A naiwnym byłoby przecież założenie, że w takiej sytuacji i przy takiej skali sprzedaży obligacji, bank sam z góry uznałby, że wszyscy składający reklamacje zostali oszukani. Uznanie choćby jednej reklamacji mogłoby stworzyć precedens, który wzmocniłby pozycję pozostałych obligatariuszy, którzy nabyli obligacje GetBacku.

Póki co najprawdopodobniej nie było żadnej uznanej reklamacji, taka informacja z pewnością odbiłaby się szerokim echem. Sam bank zapytany o skalę problemu i liczbę złożonych, przyjętych i odrzuconych reklamacji wygodnie zasłania się tajemnicą przedsiębiorstwa. Walka pomiędzy obligatariuszami i bankiem będzie więc trwała dalej. Część poszkodowanych, po otrzymaniu odpowiedzi na reklamację, zapowiada, że złoży dokumenty do Rzecznika Finansowego. We wtorek, 24 lipca, jest planowana także pikieta pod siedzibami spółek Leszka Czarneckiego. 

Źródło:
Adam Torchała
Adam Torchała
redaktor Bankier.pl

Redaktor zajmujący się rynkami kapitałowymi. Zdobywca tytułu Herosa Rynku Kapitałowego 2018 przyznanego przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Swoją uwagę skupia głównie na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie, gdzie trzyma rękę na pulsie nie tylko całego rynku, ale także poszczególnych spółek. Z uwagą śledzi również ogólnogospodarcze wydarzenia w kraju i poza jego granicami.

Tematy
Konto Firmowe i Karta przez rok za bezwarunkowe 0 zł

Konto Firmowe i Karta przez rok za bezwarunkowe 0 zł

Advertisement

Komentarze (15)

dodaj komentarz
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
mhm
„Warto wyciągnąć naukę z tego przypadku i nagrywać każdą rozmowę, w której ktoś przekonuje nas do zainwestowania w coś”
— pewnie warto, ale szczerze mówiąc nie wiem, czy nagranie, które może być zmanipulowane (np. wyrwane z kontekstu, niepełne, nie zawierające końcowej rozmowy) miałoby większą wartość
„Warto wyciągnąć naukę z tego przypadku i nagrywać każdą rozmowę, w której ktoś przekonuje nas do zainwestowania w coś”
— pewnie warto, ale szczerze mówiąc nie wiem, czy nagranie, które może być zmanipulowane (np. wyrwane z kontekstu, niepełne, nie zawierające końcowej rozmowy) miałoby większą wartość dowodową, niż papierowy (lub wypełniony w bankowości internetowej) dokument, na którym klient podpisem potwierdził, że zdaje sobie sprawę z ryzyka obligacji korporacyjnych (takim dokumentem może być „zaliczona” ankieta adekwatności finansowej).
jasko1945
Ratingi Fitch,S&P i innych to było dolne B,czyli nie inwestować spekulacyjne,lub mocno spekulacyjne.Mówiono nam ,że ratingi są stabilne ,co znaczyło tylko to,że były są i BĘDĄ NIENADAJĄCE SIĘ DO INWESTOWANIA
boob
Dlaczego duże fundusze mają to w portfelach? - skoro produkt nie nadaje się do inwestowania.
mhm odpowiada boob
Fundusze o ratingu spekulacyjnym pozwalają więcej zarobić (o ile pozwolą, na tym to polega); dlatego normalną praktyką jest uwzględnianie ich w składzie portfela. Rzecz w tym, że powinny one stanowić jedyne niewielki procent, zarówno ogółem (chyba że mówimy o portfelu/funduszu z definicji ryzykownym), jak i bez koncentracji Fundusze o ratingu spekulacyjnym pozwalają więcej zarobić (o ile pozwolą, na tym to polega); dlatego normalną praktyką jest uwzględnianie ich w składzie portfela. Rzecz w tym, że powinny one stanowić jedyne niewielki procent, zarówno ogółem (chyba że mówimy o portfelu/funduszu z definicji ryzykownym), jak i bez koncentracji papierów jednego emitenta. W większości funduszy inwestycyjnych udział papierów GetBacku stanowił tylko ułamek procenta (podobnie zresztą w moim prywatnym portfelu), choć trzeba przyznać, że niektóre miały nawet kilka procent (np. niektóre fundusze BPS, Copernicus, Investor, Querqus) — to o zarządzających dobrze nie świadczy...
boob odpowiada mhm
To co wymieniłeś to nie są fundusze spekulacyjne. Querqus podszedł sprawy bardzo poważnie. Problem w tym, że nie można było tego przewidzieć. Zarządzający funduszami chcą maksymalizować zyski i jeżeli firma wszędzie odnosi sukcesy, dostaje nagrody, to w nią inwestują. Nie ma w tym złej woli, nikt nie sprzedawał To co wymieniłeś to nie są fundusze spekulacyjne. Querqus podszedł sprawy bardzo poważnie. Problem w tym, że nie można było tego przewidzieć. Zarządzający funduszami chcą maksymalizować zyski i jeżeli firma wszędzie odnosi sukcesy, dostaje nagrody, to w nią inwestują. Nie ma w tym złej woli, nikt nie sprzedawał papierów, o których wiadomo było, że są śmieciowe., wtedy byłyby podstawy do postawienia zarzutów.
Większą odpowiedzialność ponosi aktualna władza, która nie jest w stanie poprawić prawo i przepisy tak, by osoby zainteresowane (w tym firmy) mogły właściwie ocenić politykę i zadłużenie firmy. Np. czasami są utajnione warunki na jakich firma wypuszcza obligacje (może np. na 140%), nie jest zobligowana do podania wielu bardzo istotnych parametrów emisji.
Zamiast robić cyrk z Amber Gold można by poprawić prawo i to by nas mogło uratować. Jak kupowałem GB wiele sprawdziłem, ale istotne informacje - tak jak piszę - nie były ujawnione. Większe pretensje mam do władzy niż do banku. Gdybym był odpowiedzialny za wyniki, sam bym tak robił - z korzyścią dla klientów i banku. Skąd bank ma wiedzieć, że firma robi przekręty, skoro nie musi raportować wielu rzeczy (o terminach raportów już nie będę pisał).
mhm odpowiada boob
„To co wymieniłeś to nie są fundusze spekulacyjne”
— szkoda, że nie przeczytałeś, co napisałem (choć zrobiłem błąd, pierwsze słowo powinno brzmieć „papiery”, a nie „fundusze”). Kluczowe są słowa „powinny one stanowić jedyne niewielki procent”.

„nikt nie sprzedawał papierów, o których
„To co wymieniłeś to nie są fundusze spekulacyjne”
— szkoda, że nie przeczytałeś, co napisałem (choć zrobiłem błąd, pierwsze słowo powinno brzmieć „papiery”, a nie „fundusze”). Kluczowe są słowa „powinny one stanowić jedyne niewielki procent”.

„nikt nie sprzedawał papierów, o których wiadomo było, że są śmieciowe”
— nieprawda, papiery GetBack przy ratingu highly speculative można nazwać „śmieciowymi”.

Z końcówką Twojego powyższego komentarza (o raportach) się zgadzam, ale jeszcze raz podkreślę, że wystarczy przestrzegać zasad dywersyfikacji, by zabezpieczyć się nawet przed spółką robiącą takie przekręty. Zarówno prywatni inwestorzy, jak i TFI mogą spać spokojnie, o ile udział papierów takiej spółki jest znikomy. Jedynie kilka (dosłownie!) funduszy otwartych (nie TFI, poszczególnych funduszy!) miało udział papierów GetBack powyżej 1% (a 5% zdarzyło się przekroczyć tylko dwóm: BPS Płynnościowy i Copernicus Dłużny Skarbowy Plus).

Jeśli zarządzający funduszem lub prywatne osobny (np. ja) miały tych toksycznych papierów jedynie niewiele, to nic się nie stało. Jeśli ktoś ulokował w nie „całe oszczędności życia” — to był głupim chciwcem i szczerze mówiąc trudno mu współczuć...
boob
Olbrzymie fundusze mają GB w swoich portfelach, LC też ma. Firma GB miała audyt, dostawała nagrody na giełdzie.
Dlaczego proponowanie tak dobrych papierów miałoby być przestępstwem?
Może niech obligatariusze zaczną udostępniać dokumenty, w których będzie napisane, że obligacje GB są bezpieczne.
Mogę się
Olbrzymie fundusze mają GB w swoich portfelach, LC też ma. Firma GB miała audyt, dostawała nagrody na giełdzie.
Dlaczego proponowanie tak dobrych papierów miałoby być przestępstwem?
Może niech obligatariusze zaczną udostępniać dokumenty, w których będzie napisane, że obligacje GB są bezpieczne.
Mogę się tylko domyślać, że narracje doradców były takie iż biorąc pod uwagę okoliczności, obligacje GB wydają się bezpieczne. Dzisiaj każdy z poszkodowanych ma oczywiście swoją wersję.
Wiadomo, że to chęć większego zysku, była zachętą dla kupujących.
czytacz
otóż to SKOK WOŁOMIN też był zwycięzcą konkursów,a zaraz potem upadł!
janek43
jak zobaczę Leszka skutego to tego dnia upiję się z radości....

Powiązane: Afera GetBack

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki