Obawiam się, że nawet jakby Pan Premier zamiast do Centrum „Dialog” pojechał na spotkanie ze związkowcami do Ministerstwa Pracy, gdzie na niego oczekiwano, albo związkowcy zamiast siedzieć w Ministerstwie pojechaliby do Centrum „Dialog”, obie strony i tak by się nie porozumiały. Więc dla obu było lepiej, że do spotkania nie doszło. Zakładam w ciemno, że jakby związkowcy czekali w Centrum, to Premier pojechałby do Ministerstwa.
Żeby prowadzić dialog, nie można się oszukiwać. Rząd zamiast wytłumaczyć związkowcom, co to jest deficyt, że moralnie przypomina on zabieranie ze skarbonek dzieci i wnuczków, które będą musiały spłacać nasze dzisiejsze wydatki, opowiada na prawo i lewo, jaki mamy świetny system emerytalny, który powinien być wzorem dla innych państw europejskich, w którym ludzie oszczędzają na indywidualnych kontach na swoje przyszłe emerytury.
Więcej na blogu Roberta Gwiazdowskiego.
























































