Grupa Elemental chce wybrać partnerów do realizacji projektu Polvolt i podpisać z nimi umowy do końca I półr. 2026 r. - poinformował PAP Biznes prezes Paweł Jarski. Polvolt pozostaje priorytetem dla grupy i do czasu zabezpieczenia finansowania inwestycji Elemental nie planuje znaczących akwizycji.


"Zabezpieczyliśmy ok. 400 mln euro finansowania w formie grantów na realizację projektu Polvolt, czyli połowę potrzebnych środków i obecnie koncentrujemy się na tym, by pozyskać pozostałą część, co z kolei wiąże się z zawarciem umów z partnerami" – powiedział prezes.
"Prowadzimy zaawansowane rozmowy z potencjalnymi partnerami do projektu – to grupa ok. dziesięciu podmiotów, z których do końca pierwszego kwartału 2026 r. wybierzemy co najmniej jednego. Docelowo, planujemy pozyskanie dwóch partnerów do projektu Polvolt, z którymi umowy chcielibyśmy sfinalizować w pierwszym półroczu przyszłego roku" – dodał.
Projekt Polvolt obejmuje obszar związany z budową huty i rafinerii tzw. E-scrap metals, czyli miedzi, złota i srebra oraz tzw. battery metals, czyli litu, niklu i kobaltu.
We wrześniu grupa otrzymała rządowy grant o wartości 1,038 mld zł w ramach unijnego programu TCTF, a w listopadzie Komisja Europejska przyznała inwestycji Polvolt grant o wartości 150,5 mln euro.
Jak wyjaśnił prezes, grupa szuka partnerów, którzy zapewnią wsparcie projektu nie tylko od strony finansowej, ale także technologicznej. Elemental nie zamierza jednak oddawać partnerom więcej niż 49,9 proc. udziałów w Polvolt.
"Chcemy zachować kontrolę operacyjną nad podmiotem, ale z uwagi na skalę projektu konieczne jest posiadanie partnera z konkretnym know-how, a takich firm najwięcej jest w Azji. Ale rozmawiamy też z podmiotami z USA" – dodał.
Grupa szacuje koszty realizacji projektu na ok. 800 mln euro.
"Szacujemy nasz wkład oraz dwóch partnerów na poziomie po ok. 100 mln euro, a pozostała część planujemy, że zostanie pokryta instrumentem w formule project finance” – dodał Jarski.
Po zawarciu umów z partnerami i zabezpieczeniu finansowania grupa planuje powołanie zespołu projektowego, a rozpoczęcie budowy inwestycji – w 2027 r.
Wcześniejsze plany grupy zakładały również uwzględnienie w projekcie budowy zakładu w Niemczech.
"Ta inwestycja jest na razie odłożona. Priorytetem jest znalezienie partnerów i zabezpieczenie finansowania dla Polvolt. Inne projekty wstrzymujemy i planujemy jedynie inwestycje odtworzeniowe. Nie planujemy także w najbliższych miesiącach przeprowadzać znaczących akwizycji" – powiedział Jarski.
Prezes nie wyklucza w przyszłym roku jednej lub dwóch mniejszych akwizycji, ale do ewentualnych przejęć dojdzie najwcześniej w drugim półroczu.
"Po zabezpieczeniu finansowania i partnerstw wrócimy do innych tematów, więc całkowicie nie wykluczałbym przejęć w 2026 r., ale raczej nie będzie to nic dużego – nie chcemy się rozpraszać" – powiedział.
"Na rynku jest dużo możliwości akwizycyjnych po trudnym okresie w branży, a podmiotów do kupienia jest więcej niż chętnych. Powrót rynku do równowagi zajmie jeszcze kilka kwartałów, ale spodziewamy się, że 2026 r. będzie korzystny – jest zdecydowanie więcej przesłanek do tego, że rynek będzie rósł. Po wzroście cen złota pozostałe metale szlachetne również zyskują" – ocenił.
WIDOCZNA POPRAWA NA RYNKU; WYNIKI W '26 BĘDĄ LEPSZE
Popytowi na platynowce – zdaniem prezesa – pomogą także zapowiedzi Unii dotyczące wycofania się z przejścia na samochody elektryczne w 2035 roku. Wyzwaniem pozostanie jednak geopolityka.
"Bieżący rok, a szczególnie jego pierwsza połowa, nie należał do łatwych, ale od końca maja widać poprawę na rynku. Związane jest to ze wzrostem cen metali szlachetnych, w tym palladu i złota. To ożywienie jest dość silne i nie wygląda na chwilowy trend, po trwającym 2,5 roku spadkowym cyklu" – ocenił prezes.
"Nasze wyniki w 2025 r. będą niższe niż w poprzednim roku, ale lepsze od rynku. 2026 r. powinien być wzrostowy. Nasze możliwości, bez projektu Polvolt, to roczne przychody na poziomie do 3,5 mld USD, a po oddaniu projektu – w najlepszym scenariuszu te przychody mogłyby się podwoić" – dodał.
Grupa Elemental działa na rynku europejskim i amerykańskim, a także w Azji, Środkowym Wschodzie oraz Afryce.
W ocenie prezesa, duży potencjał wzrostu ma rynek amerykański, który jest obecnie największym dla grupy rynkiem, ale największych dynamik wzrostu – z powodu niskiej bazy - można spodziewać się na rynku azjatyckim.
"Jako najważniejsze kierunki rozwoju wskazałbym Stany Zjednoczone i Azję, Bliski Wchód, a szczególnie interesujący w perspektywie najbliższej dekady jest rynek indyjski. Okres najbliższych trzech lat to rozwój w Stanach, ale w horyzoncie 3-5 lat będziemy coraz bardziej intensywnie interesować się Azją" – powiedział Jarski.
"Będziemy jednak ostrożni w planach rozwojowych w obszarze głębokiego przetwórstwa metali, bo to segment, w którym konkurencja chińska jest naprawdę mocna. W prostym przetwarzaniu czujemy się silni i możemy konkurować" – ocenił.
Możliwości rozwoju są też w Afryce, ale to – zdaniem prezesa - ryzykowny rynek, jeśli więc grupa będzie tam dokonywać akwizycji, to małych podmiotów.
W ocenie prezesa, obecnie nie ma w Europie inwestycji w obszarze battery metals, które mogłyby konkurować z realizowanymi przez grupę w Zawierciu. Pierwszy etap projektu zakończony został w 2024 r. otwarciem zakładu odzysku strategicznych metali przemysłowych i szlachetnych z baterii Li-Ion pojazdów elektrycznych oraz katalizatorów samochodowych i przemysłowych.
Z kolei w Opolu planowana jest budowa zakładu produkującego elementy baterii do samochodów elektrycznych – to inwestycja Ascend Element, amerykańskiej firmy, z którą Elemental współpracuje w zakresie recyklingu akumulatorów do pojazdów elektrycznych.
"Widzę w związku z tą inwestycją więcej możliwości współpracy niż potencjalną konkurencję" – uważa Jarski.
MOŻLIWY POWRÓT NA GIEŁDĘ
Prezes nie wyklucza powrotu Elemental na giełdę, ale mogłoby się to wydarzyć najwcześniej za kilka lat.
"Rozsądnym momentem byłoby wejście na giełdę za 2-3 lata, gdy Polvolt będzie już na zaawansowanym etapie, a nasze wyniki na wyższym poziomie" – ocenił.
Potencjalnie spółka rozważa debiut na rynku amerykańskim lub holenderskim. Powrotu na GPW spółka nie planuje – chyba, że w dłuższej perspektywie, jako dual listing.
"Na rynek amerykański na razie jesteśmy zbyt małą firmą, ale z drugiej strony – ponad połowę przychodów generujemy z tego właśnie rynku, a przy dalszych akwizycjach i możliwościach rozwoju – to mógłby być to dla nas naturalny krok" – powiedział prezes.
"Z kolei po realizacji Polvolt proporcje mogą się zmienić i to Europa może stać się dominującym źródłem przychodów. Wówczas najkorzystniejszym wyborem – jeśli chodzi o giełdę - wydaje się rynek holenderski" – dodał.
Dominika Antoniak (PAP Biznes)
doa/ ana/


























































