"Zmierzamy w stronę niewidzianej od lat 70. stagflacji. To zła informacja dla wyceny aktywów" - mówi Alan Greenspan, wieloletni szef amerykańskiej Rezerwy Federalnej. I ostrzega: mamy bańkę na rynku, nie akcji, a obligacji".
- Pod każdym względem realne długoterminowe stopy procentowe są zdecydowanie zbyt niskie i nie do utrzymania" - podkreśla ekonomista, który stał na czele najważniejszego banku centralnego świata w latach 1987-2006. "Kiedy [realne stopy procentowe - red.] ruszą w górę, będą prawdopodobnie poruszać się szybciej. Mamy bańkę na rynku, nie akcji, a obligacji. Rynek tego nie zdyskontował - twierdzi Greenspan w rozmowie z Bloombergiem.
Obecnie rentowność amerykańskich obligacji 10-letnich wynosi ok. 2,25 proc. Dziesięciolatki najdroższe były na początku ubiegłego roku, gdy ich rentowność spadła poniżej poziomu 1,40 proc.
- Prawdziwy problem będzie, gdy bańka na obligacjach pęknie i realne długoterminowe stopy procentowe wzrosną. Zmierzamy w stronę niewidzianej od lat 70. stagflacji. To zła informacja dla wyceny aktywów - podsumowuje 91-latek.
Stagflacja to zjawisko makroekonomiczne, polegające na jednoczesnym występowaniu stagnacji gospodarczej i inflacji. Stoi w sprzeczności z teorią opartą na tzw. krzywej Phillipsa, która zakłada, że istnieje zależność między stopą bezrobocia a inflacją płac, a co za tym idzie - inflacją cenową: wzrost inflacji miał napędzać spadek bezrobocia, a spadek cen - jego wzrost. Teorię zweryfikował pod koniec lat 60. Milton Friedman, a dekadę później rzeczywistość. Teraz Alan Greenspan ostrzega, że czasy wysokich wzrostów cen i stagnacji gospodarczej mogą powrócić.
Były prezes Fedu, za którego kadencji stopy procentowe w USA spadły z poziomu blisko 10 proc. do okresami poniżej 2 proc., nie pierwszy raz ostrzega przed fatalnymi konsekwencjami polityki monetarnej głównych banków centralnych świata. W 2014 r. stwierdził, że program luzowania ilościowego nie zdziałał wiele dla realnej gospodarki, a popyt znalazł się na dnie. Zwrócił uwagę, że banki centralne mogą przekłuć bańkę spekulacyjną tylko z wielkim kosztem dla gospodarki. I dodał, że nie sądzi, aby dla Fedu było możliwe zakończenie polityki łatwego pieniądza w bezproblemowy sposób. Greenspan skonkludował wówczas, że złoto jest dobrym miejscem na ulokowanie pieniędzy w obecnych czasach.
Na początku tego roku "Maestro" ponownie pozytywnie wypowiedział się o królewskim metalu. - Znaczący wzrost inflacji w ostateczności doprowadzi do wzrostu cen złota. Inwestowanie w złoto jest teraz jak ubezpieczenie – nie dla krótkoterminowego zysku, lecz dla długoterminowej ochrony. Uznaję złoto za podstawową globalną walutę. To jedyna, obok srebra, waluta, która nie wymaga gwarancji trzeciej strony. Nikt nie odrzuci złota jako formy zapłaty albo uregulowania zobowiązań. Instrumenty kredytowe i waluty fiducjarne opierają się na zaufaniu. Złoto i srebro są jedynymi walutami, które mają wartość wewnętrzną. Zawsze tak było. Nikt nie kwestionuje ich wartości, to zawsze były cenne towary, z których monety bito już 600 lat p.n.e w Azji Mniejszej - powiedział w wywiadzie dla „Gold Investor”, periodyku wydawanego przez World Gold Council.
Maciej Kalwasiński


























































