REKLAMA

Greenspan alarmuje: Na rynku obligacji jest bańka. Zmierzamy do stagflacji

2017-08-02 07:11
publikacja
2017-08-02 07:11

"Zmierzamy w stronę niewidzianej od lat 70. stagflacji. To zła informacja dla wyceny aktywów" - mówi Alan Greenspan, wieloletni szef amerykańskiej Rezerwy Federalnej. I ostrzega: mamy bańkę na rynku, nie akcji, a obligacji".

fot. EFE/Jorge Nunez / / FORUM

- Pod każdym względem realne długoterminowe stopy procentowe są zdecydowanie zbyt niskie i nie do utrzymania" - podkreśla ekonomista, który stał na czele najważniejszego banku centralnego świata w latach 1987-2006. "Kiedy [realne stopy procentowe - red.] ruszą w górę, będą prawdopodobnie poruszać się szybciej. Mamy bańkę na rynku, nie akcji, a obligacji. Rynek tego nie zdyskontował - twierdzi Greenspan w rozmowie z Bloombergiem.

Obecnie rentowność amerykańskich obligacji 10-letnich wynosi ok. 2,25 proc. Dziesięciolatki najdroższe były na początku ubiegłego roku, gdy ich rentowność spadła poniżej poziomu 1,40 proc.

- Prawdziwy problem będzie, gdy bańka na obligacjach pęknie i realne długoterminowe stopy procentowe wzrosną. Zmierzamy w stronę niewidzianej od lat 70. stagflacji. To zła informacja dla wyceny aktywów - podsumowuje 91-latek.

Stagflacja to zjawisko makroekonomiczne, polegające na jednoczesnym występowaniu stagnacji gospodarczej i inflacji. Stoi w sprzeczności z teorią opartą na tzw. krzywej Phillipsa, która zakłada, że istnieje zależność między stopą bezrobocia a inflacją płac, a co za tym idzie - inflacją cenową: wzrost inflacji miał napędzać spadek bezrobocia, a spadek cen - jego wzrost. Teorię zweryfikował pod koniec lat 60. Milton Friedman, a dekadę później rzeczywistość. Teraz Alan Greenspan ostrzega, że czasy wysokich wzrostów cen i stagnacji gospodarczej mogą powrócić.

fot. / / Zerohedge

Były prezes Fedu, za którego kadencji stopy procentowe w USA spadły z poziomu blisko 10 proc. do okresami poniżej 2 proc., nie pierwszy raz ostrzega przed fatalnymi konsekwencjami polityki monetarnej głównych banków centralnych świata. W 2014 r. stwierdził, że program luzowania ilościowego nie zdziałał wiele dla realnej gospodarki, a popyt znalazł się na dnie. Zwrócił uwagę, że banki centralne mogą przekłuć bańkę spekulacyjną tylko z wielkim kosztem dla gospodarki. I dodał, że nie sądzi, aby dla Fedu było możliwe zakończenie polityki łatwego pieniądza w bezproblemowy sposób. Greenspan skonkludował wówczas, że złoto jest dobrym miejscem na ulokowanie pieniędzy w obecnych czasach.

fot. / / Rezerwa Federalna

Na początku tego roku "Maestro" ponownie pozytywnie wypowiedział się o królewskim metalu. - Znaczący wzrost inflacji w ostateczności doprowadzi do wzrostu cen złota. Inwestowanie w złoto jest teraz jak ubezpieczenie – nie dla krótkoterminowego zysku, lecz dla długoterminowej ochrony. Uznaję złoto za podstawową globalną walutę. To jedyna, obok srebra, waluta, która nie wymaga gwarancji trzeciej strony. Nikt nie odrzuci złota jako formy zapłaty albo uregulowania zobowiązań. Instrumenty kredytowe i waluty fiducjarne opierają się na zaufaniu. Złoto i srebro są jedynymi walutami, które mają wartość wewnętrzną. Zawsze tak było. Nikt nie kwestionuje ich wartości, to zawsze były cenne towary, z których monety bito już 600 lat p.n.e w Azji Mniejszej - powiedział w wywiadzie dla „Gold Investor”, periodyku wydawanego przez World Gold Council.

Maciej Kalwasiński

Źródło:
Tematy
Nawet 360 zł z Kontem 360° w Banku Millennium

Nawet 360 zł z Kontem 360° w Banku Millennium

Komentarze (13)

dodaj komentarz
open_mind
Ja jako lokalny wasz ekspert dawno pisze prostym językiem że: System ekonomiczny świata nie działa, został zepsuty tak bardzo że nie nadaje się do naprawy tylko do kompletnej wymianu, nie ma lipy. To tylko niezawodni blacharze samochodowi potrafią ze zmiażdżonego przystanku wyklepać samochód.
silvio_gesell
Alan Greenspan dalej nie zauważył, że niskie realne stopy wynikają z demografii.
glos_rozsadku
raczej z systemu kreacji pieniądza. Podaż pieniądza musi rosnąć wykładniczo albo będzie BUM.
open_mind
Doceniam twoje samozaparcie ale spróbuj może w innej dziedzinie ?
silvio_gesell odpowiada glos_rozsadku
Podaż pieniądza wynika z dzietności. Gdy nie ma dzieci to są niskie koszty, więc jest nadpodaż oszczedności, a ponieważ równocześnie dostaje się więcej w spadku, więc nie ma także popytu na kredyty mieszkaniowe. Stąd niskie realne stopy są w krajach które się depopulują, a wysokie w tych gdzie jest eksplozja demograficzna.Podaż pieniądza wynika z dzietności. Gdy nie ma dzieci to są niskie koszty, więc jest nadpodaż oszczedności, a ponieważ równocześnie dostaje się więcej w spadku, więc nie ma także popytu na kredyty mieszkaniowe. Stąd niskie realne stopy są w krajach które się depopulują, a wysokie w tych gdzie jest eksplozja demograficzna.

Nie wierzcie w bajki że kreacja pieniądza ustala realne stopy w długim terminie - jest dokładnie odwrotnie. Demografia determinuje realne stopy, a one z kolei determinują podaż pieniądza.
open_mind odpowiada silvio_gesell
Świat przeszedł finansowy punkt Rubikon`a, wszystko w temacie dla ciebie! I zostaw biedne dzieci w spokoju one i tak za nas wycierpią dostatecznie.
silvio_gesell odpowiada open_mind
Ależ ja się zgadzam z Tobą, że świat finansowy przeszedł punkt punkt Rubikonu. Problem w tym, że nasza świadomość czym jest pieniądz nie przeszła. Pieniądz to czas, czas produkują rodzice zatem oni są emitentem pieniądza.

Nie ma dzieci, nie ma pieniądza, proste.
open_mind odpowiada silvio_gesell
Masz rację.
glos_rozsadku
dlatego obecni kredytobiorcy na zmienną stopę = frankowicze 2.0

Powiązane: USA: giełdy i gospodarka

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki