Po jednym słabym kwartale największa gospodarka świata znów zanotowała solidny wzrost. Nadal jednak struktura produktu krajowego brutto Stanów Zjednoczonych pozostała zaburzona przez wpływ wojen celnych prezydenta Trumpa.


W II kw. 2025 roku produkt krajowy brutto Stanów Zjednoczonych odnotował wzrost o 3,0% w ujęciu annualizowanym – wynika ze wstępnych szacunków opublikowanych przez rządowe Biuro Analiz Ekonomicznych (BEA). Kwartał wcześniej największa gospodarka świata kurczyła się w annualizowanym tempie 0,5%.
Był to rezultat wyraźnie przewyższający oczekiwany przez ekonomistów wzrost o 2,4%. Ale już model Fedu z Atlanty zakładał, że annualizowana dynamika PKB Stanów Zjednoczonych w II kwartale wyniesie 2,9%. Tym razem to model okazał się lepszy od ludzi.
Trzeba tutaj zaznaczyć, że Amerykanie przedstawiają dynamikę PKB inaczej niż Europejczycy - annualizują krótkoterminowe dane, czyli przekształcają je w całoroczne. W skrócie miesięczna wartość mnożona jest 12-krotnie, a kwartalna 4-krotnie. Szerzej na ten temat pisaliśmy w tekście „Czym jest annualizowany PKB? Tłumaczymy”.
ReklamaZobacz także
Licząc „po europejsku” napisalibyśmy, że amerykański PKB odnotował wzrost o 0,73% względem poprzedniego kwartału oraz był o niemal 2,0% wyższy niż w II kwartale roku 2024.
Dane zaburzone przez cła
Musimy też wziąć poprawkę na fakt, że były to dwa bardzo nietypowe kwartały dla największej gospodarki globu. Już od końcówki ubiegłego roku amerykański biznes przygotowywał się na wejście w życie wysokich ceł importowych narzuconych przez administrację prezydenta Trumpa. W rezultacie w I kwartale odnotowano wzmożony import, który obniżał dynamikę PKB. Równocześnie w szalonym tempie rosły zapasy.
Za to w poprzednim kwartale statystycy z BEA zanotowali przeszło 30-procentowy annualizowany spadek wartości importu po wzroście o 37,9% w pierwszych trzech miesiącach 2025 roku. Równolegle popyt inwestycyjny (w skład którego wchodzi też zmiana zapasów) kurczył się w annualizowanym tempie 15,6% po skoku o 23,8% w kwartale poprzednim. Znacznie stabilniejsza była konsumpcja, która rosła w tempie 1,4% po zwyżce o 0,5% kwartał wcześniej. W obu przypadkach były to jednak wyniki znacznie słabsze niż w poprzednich kilku kwartałach.
Drugi kwartał z rzędu mocno niecodzienna była też kompozycja amerykańskiego PKB. I tak konsumpcja prywatna dodała 0,98 pkt. proc. do annualizowanej dynamiki PKB (wobec 0,31 pkt. proc. kwartał wcześniej). Eksport netto dodał niemal pięć punktów procentowych po tym, jak w I kwartale odjął 4,6 pkt. proc. Zmiana zapasów odjęła 3,2 pkt. proc. po tym, jak w I kw. wniosła aż 2,6 pkt. proc. Inwestycje przedsiębiorstw dodały niespełna 0,1 pkt. proc., zaś wydatki publiczne dołożyły kolejne 0,1 pkt. proc.
Deflator PKB - czyli najszersza miara cen w gospodarce, obejmująca nie tylko konsumpcję, ale też ceny dóbr inwestycyjnych, przemysłowych czy budowlanych – obniżył się w II kwartale do 2,0% w stosunku do 3,8% odnotowanym kwartał wcześniej. Był to rezultat niższy od oczekiwanych przez ekonomistów 2,2%. Ale już bazowy defaltor wydatków konsumenckich (PCE core) w całym kwartale odnotował annualizowany wzrost o 2,5% wobec oczekiwanych 2,3% (oraz 3,5% w I kwartale).


























































