Redaktorzy dziennika zainstalowali Beniamina na jednym z redakcyjnych komputerów. Okazało się, że program skutecznie blokuje np.stronę kampanii "Dziecko w sieci" - inicjatywy, która - jak pisze "Gazeta" ma ograniczać zagrożenia dla dzieci w internecie. Beniamin blokuje też strony, które w adresie mają wyraz "blog" lub "blox". W praktyce blokuje więc wszystkie internetowe dzienniki niezależnie od ich treści.
Beniamin daje natomiast dostęp do witryn z pornografią dziecięcą. Nie blokuje też haseł faszystowskich czy antysemickich ani dostępu do stron takich jak choćby osławiona "Blood and Honour" z listą adresów i zdjęciami anarchistów oraz zachętą do rozprawienia się z nimi - pisze "Gazeta Wyborcza". Więcej na temat w artykule pt. "Jak MEN blokuje internet".
GW/orzechowska/krzycz
Źródło:IAR



























































