Jednak poranek nie zapowiadał tak mocnego zakończenia. Aż do 16:00 WIG20 oscylował w pobliżu piątkowego zamknięcia. Mimo to warszawska giełda zachowywała się lepiej od głównych rynków europejskich, które rozpoczęły tydzień od silnych spadków.
Powodem była niepewność wokół Grecji. Jeśli tamtejsi politycy nie osiągną porozumienia w sprawie cięcia wydatków i reform gospodarczych, to MFW i kraje strefy euro mogą nie wypłacić pożyczki obiecanej jeszcze w październiku. Oznaczałoby to automatyczne fiasko negocjacji z wierzycielami prywatnymi i już w marcu Grecja musiałaby ogłosić niewypłacalność ze wszystkimi tego skutkami dla sektora finansowego.
Do końca sesji grecka niewiadoma nie została rozwiązana. Rozmowy pomiędzy premierem Papademosem a szefami największych frakcji parlamentarnych zostały przełożone na wtorek. Tak naprawdę będą one dyskusją na temat bankructwa Grecji.
Na szczęście dla posiadaczy akcji na rynek napłynęły dobre informacje z Niemiec. W grudniu zamówienia w przemyśle były o 1,7% większe niż w miesiąc wcześniej, choć ekonomiści spodziewali się ich wzrostu tylko o 1% mdm. Dynamika roczna podniosła się z –4,3% do 0%.
Ale prawdziwa poprawa nastrojów na giełdowych parkietach nadeszła dopiero wraz z rozpoczęciem sesji w Nowym Jorku. Choć Amerykanie nie przejawiali zbytniego zainteresowania akcjami, to DAX na chwilę zdołał się zazielenić, a Madryt, Paryż i Londyn znacząco zredukowały skalę porannych strat.
Dla uśpionych byków z GPW był to sygnał do ataku, w efekcie którego WIG20 zakończył dzień zwyżką o 0,7% i ponownie zbliżył się do poziomu 2.400 punktów, osiągając najwyższy kurs zamknięcia od listopada. Poniedziałkowa sesja sprzyjała zwłaszcza posiadaczom akcji GTC i Kernela, które zdrożały po przeszło 6%.
K.K.

























































