GOLD, GOLD, GOLD!

Złociste promienie złocistego Słońca wpadają przez okno i drażnią me powieki. Wstaję więc i zabieram się za wszystkie typowe, codzienne, poranne czynności. Śniadanie, poranna toaleta, krawat... I tak dalej, i tak dalej...
Krawat. Poprawiam przed lustrem, żeby było jak należy. Nie można go zawiązać ni to za długo, ni za krótko. Zerkam – w porządku, w sam raz. Sięga do połowy klamry od paska. Klamry... Złotej klamry. Pewnie tylko w kolorze złotym. Przecież gdyby była ze szczerego złota, pasek kosztowałby... w każdym bądź razie nie tyle, ile kosztował. Jeszcze zegarek. Czas... Biuro otwierają dopiero za godzinę, ale przez te korki trzeba wstawać wcześniej. Mimo to mój wzrok zatrzymuje się na tykających, złotych wskazówkach. Pewnie już „prawdziwszych” od klamry. W końcu ten zegarek był (mam nadzieję, że drogim!) prezentem z okazji ślubu mojego z Patrycją. Jeszcze tylko walizka. Jest. Biorę ją i naciskam złotą klamkę (pewnie znów tylko w kolorze złotym), po czym wychodzę...
Wsiadam do samochodu. Mój kochany samochód... Kumple mówią, że najlepsze produkują Niemcy. Być może, ale mnie jakoś ciągnie do japońskich produktów. Dlatego też rzucam moją Toshibę na fotel pasażera i rozsiadam się w mojej Toyocie Auris. Złote wykończenia wewnątrz pozwalają mi czuć jakiś taki... wyjątkowy komfort. Cóż, jedziemy...
Stoję i stoję w tym korku i chyba tylko po to, żeby od rana nie męczyć głowy poważnymi sprawami zastanawiam się, jak to jest z sygnalizacją świetlną. W przedszkolu zawsze denerwowało mnie, jak na żółte światło inne dzieci mówiły „pomarańczowe” (ja oczywiście należałem do „żółtych”). To może niech będzie to złote światło?
Już w pracy. Dopiero w pracy. Nieważne – w pracy, i już. Atmosfera jak zwykle. Ktoś ma dobry humor, ktoś inny wprowadza nieodpowiadającą mi (i innym chyba też) atmosferę. Dzisiaj prawie wszyscy dyskutują na temat pewnej sprawy. Mianowicie jedna z koleżanek „straciła” element swojej jakże bogatej (w sensie „obfitej”) biżuterii. Nie bez powodu użyłem terminu „straciła”. Większość ma przynajmniej nadzieję, że zgubiła. Ona zaś się upiera, że zostawiła ją na swoim biurku i ktoś sobie po prostu jej bransoletkę, jej złotko przywłaszczył. Co mnie to obchodzi zresztą...
Wracam... Znów korek... Kiedyś na National Geographic Channel wyliczyli, ile średnio [miesięcy] życia spędzamy stojąc w korkach. Ciekawe jak wyglądają tokijskie korki!? Zdaje mi się, że mieszka tam więcej osób, niż wynosi 1/4 populacji Polski. Stoję więc w tym korku, obok sklep „Alkohole świata”. Na „honorowym” miejscu alkohol, na którego etykietce jest napis „Goldwasser”. Hmmm...
Po powrocie do domu włączam więc laptopa i szukam, czy to jakiś trunek, na którego stać tylko nielicznych. Co prawda o cenach nic nie ma, ale za to w Wikipedii jest coś na ten temat: „Charakterystyczną cechą tego trunku są drobne płatki 23-karatowego złota, które są zawieszone w tym alkoholu”.
I tak na koniec... Czy mogę przeżyć choć jeden dzień i nie spotkać się ze złotem? Nie wspominając już o złotym kolorze, przed którym chyba nigdy nie zdołam uciec?
PS: I Patrycja też jest złotowłosa...
(...)”
Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.

Nowy komentarz

Anuluj
Polecane
Najnowsze
Popularne
ZŁOTO 0,45% 1 650,35
2020-02-27 09:22:00
WIG -0,86% 52 989,00
2020-02-27 09:08:00
WIG20 -0,63% 1 921,27
2020-02-27 09:23:45
WIG30 -0,58% 2 222,25
2020-02-27 09:23:00
MWIG40 -0,68% 3 781,02
2020-02-27 09:08:45
DAX -1,90% 12 531,67
2020-02-27 09:23:00
NASDAQ 0,17% 8 980,77
2020-02-26 22:03:00
SP500 -0,38% 3 116,39
2020-02-26 22:08:00

Znajdź profil

Przejdź do strony za 5 Przejdź do strony »

Czy wiesz, że korzystasz z adblocka?
Reklamy nie są takie złe

To dzięki nim możemy udostępniać
Ci nasze treści.