Tylko w październiku br. straty funduszy hedgingowych wyniosły 5,1 proc. Jednak to i tak lepiej niż w przypadku funduszy klasycznie lokujących w akcje. Dla porównania indeks S&P500 spadł w październiku o blisko 17 proc., czyli ponad trzy razy więcej. W skali roku natomiast kapitalizacja tego indeksu spadła o 36 proc.
Pomógł short selling
Wyniki lepsze od klasycznych funduszy akcyjnych fundusze hedgingowe zawdzięczają głównie strategii „krótkiej sprzedaży” umożliwiającej zarabianie na spadkach cen akcji. Tzw. short selling przyniósł w październiku 11 proc. stopę zwrotu i to głównie dzięki przecenie szalejącej wówczas na światowych giełdach. Zarobić pozwoliła również gra na kontraktach terminowych, która w poprzednim miesiącu dała funduszom zysk w wysokości 6,6 proc.
Sprawność systemów
– Przyczyna dodatniego wyniku strategii „short selling” jest oczywista – generuje ona zyski, kiedy tanieją akcje – tłumaczy wyniki funduszy hedgingowych Jan Mazurek z Investors TFI. – Z kolei strategia „futures” polega na inwestycjach w kontrakty terminowe, m.in. oparte na cenach towarów. W ostatnim czasie zmiany cen na rynku towarowym były bardzo duże – drożało a potem taniało złoto, taniały ropa naftowa i miedź. Można było również zarobić zajmując krótką pozycję w kontraktach terminowych na indeksy giełdowe. Dobry wynik zarządzania na tak wrażliwych instrumentach, jakimi są kontrakty terminowe, to efekt nie tylko umiejętności zarządzających, lecz również sprawności automatycznych systemów transakcyjnych, opartych na metodach ilościowych – zapewnia Mazurek.
Stratne wschodzące
Niestety, pozostałe strategie inwestycyjne nie dały zysków. Największe straty przyniosło funduszom hedge inwestowanie na „emerging markets”. Zniżki na giełdach Europy Środkowej i Wschodniej oraz na parkietach Ameryki łacińskiej i Azji przełożyły się na straty wśród tych funduszy, które zajmowały tam strategiczne pozycje. Inwestycje pokładające nadzieje w tą strategię przyniosły średnio 36 proc. straty w ciągu roku.
Niższa zmienność
Trzeba przyznać, że kapitał funduszy hedgingowych nie topnieje w takim tempie, jak funduszy otwartych. Wynika to z większych możliwości inwestowania oraz bardziej liberalnego prawodawstwa dotyczącego tego segmentu rynku. Z analizy przygotowanej przez analityków Investors TFI wynika, że fundusze hedge przynoszą mniejsze straty niż inwestycje w akcje notowane na giełdach, a także wykazują się niższą zmiennością, niż ma to miejsce na rynku akcji.
Soros straszy kryzysem
Mimo to przyszłość funduszy hedge w czarnych barwach widzi George Soros – słynny finansista i prezes Soros Fund Management. Uważa on, że fundusze te zostaną zdziesiątkowane przez światowy kryzys finansowy. Stracą w jego wyniku nawet trzy czwarte kapitału, którym obecnie zarządzają. Podczas przesłuchania przed komisją Kongresu USA Soros przyznał, że wszystkiemu winna jest nadmierna deregulacja rynku instrumentów pochodnych, który w swych strategiach inwestycyjnych wykorzystują fundusze hedgingowe.
Ciągłe kontrowersje
To nie jedyna opinia krytyczna na ten temat. Na Zachodzie bowiem nie ustaje debata wokół funduszy hedge. Już od dawna oskarżane są one o destabilizację systemu finansowego, operowanie wirtualnym pieniądzem (dźwignia finansowa) i pogłębianie przeceny na giełdach, głównie za sprawą powszechnie wykorzystywanej krótkiej sprzedaży (short selling).
Artur Skoneczko
a.skoneczko@gazetafinansowa.pl




























































