Fundusze emerytalne osiągają słabe wyniki inwestycyjne.
Niestety moje obawy coraz bardziej się potwierdzają. Każdy kolejny dzień przynosi nam informację o mikroskopijnych wartościach przekazywanych pieniędzy z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych (ZUS) do Otwartych Funduszy Emerytalnych (OFE). Ostatnie dni września były wręcz zatrważające. Dzienne przelewy na konta OFE nie przekraczały dwóch milionów złotych, a często było to nawet mniej niż pół miliona złotych. Jeśli zsumujemy wszystkie wypłaty dla OFE otrzymane we wrześniu, to cała kwota zamknie się w 282,6 milionach złotych (17 dni roboczych - od 3 do 25 września). W porównywalnym okresie z miesiąca sierpnia i lipca było to odpowiednio: 650 milionów oraz 321 milionów złotych. Jedynie w dniu 25 września przelano przyzwoitą kwotę pieniędzy (prawie 92 miliony złotych).
Tak wiec wszystko wskazuje na to, iż po jednorazowym wybryku, kiedy to przełamany został wielomiesięczny spadkowy trend wartości przekazywanych środków z ZUS do OFE, kolejne miesiące będą charakteryzowały się coraz mniejszym zastrzykiem kapitału dla funduszy inwestujących w naszym imieniu i zarabiających na nasze emerytury.
Niektórzy z analityków finansowych oraz osoby z kręgów cały czas broniących obecny kształt reformy emerytalnej wskazują, iż nic złego się nie dzieje. Fundusze co prawda zarabiają mniej, niż byśmy trzymali pieniądze w skarpecie, ale nie to (według tych osób) jest najważniejsze. Podobno (jak twierdzą owi specjaliści) fundusze mając do dyspozycji odległy horyzont inwestycyjny oraz zapewniony ciągły dopływ świeżego kapitału, mogą stosować strategię ciągłego dokupowania akcji. T, że te akcje drożeją ma zbawienny wręcz efekt w przypadku stosowania owych strategii. W ten sposób fundusze wydając co dzień, czy co miesiąc taką samą kwotę pieniędzy na kupno akcji, kupują ich więcej ilościowo, gdy ceny są niższe, a mniej, gdy ceny idą w górę. Wszystko byłoby bardzo pięknie, gdyby nie fakt, że na skutek nierównomiernych przelewów z ZUS na szczytach koniunktury giełdowej fundusze otrzymują większy zastrzyk kapitału, na lokalnych dołkach tego kapitału mają jak na lekarstwo. W ten sposób role się odwracają i obecnie fundusze kupują dużo akcji po wysokich cenach i mało kupują po cenach niskich. I tak oto mamy to co mamy- czyli śmiesznie niską stopę zwrotu z zainwestowanego kapitału.
Zobacz także
Spójrzmy na wykres, na którym pokazałem zmieniającą się wartość indeksu IFE-10 będącego średnią ważoną zmianą wartości jednostek uczestnictwa OFE (gdzie wagami są wartości aktywów poszczególnych OFE na koniec kolejnych miesięcy). Od początku wyliczania tego indeksu (dniem bazowym jest 30 września 1999 roku) indeks ten wzrósł z 1000 punktów do 1166,44 punktu w dniu 25 września. W ciągu tych niespełna dwóch lat stopa zwrotu wyniosła więc 16,644%, a jeśli wyliczymy tę stopę zwrotu w skali rocznej, to otrzymamy 8,368%. Jak widzimy fundusze nie popisują się rewelacyjnymi wynikami. No dobrze ktoś powie, ale przecież to i tak 16,644% w prawie dwa lata. Należy się cieszyć, że jest to więcej niż zerowy zarobek. Otóż teraz część osób wyprowadzę z błędu (część, gdyż pozostali już zapewne o tym wiedzą). Te wspomniane 16,644% średniego zarobku uzyskanego z inwestycji kapitałowych nie pokryło kosztów związanych z zarządzaniem naszych pieniędzy. Pamiętajmy, że przed zainwestowaniem naszych pieniędzy na rynku, część ze środków otrzymanych od ZUS w pierwszej kolejności idzie na koszty funduszu. Tak się składa, że właśnie za pomocą internetu sprawdzam stan swojego konta w moim funduszu emerytalnym. Według ceny jednostki rozliczeniowej z dnia 25 września mój zgromadzony kapitał (ilość jednostek pomnożona przez cenę jednostki) wynosi przykładowo 100. Co ciekawe suma wszystkich przelanych z ZUS na moje konto pieniążków wynosi proporcjonalnie 104,83. I pewnie nie jestem osamotniony w tej "tragedii". Proponuję każdemu z osobna sprawdzić ile pieniędzy przywędrowało z ZUS na wasze konto, a jaką wartość mają w chwili obecnej zgromadzone środki.
Widzimy więc, że trzymanie pieniędzy w skarpecie przyniosłoby lepszy efekt, niż powierzanie ich fachowcom pracującym w funduszach emerytalnych. Odkładając do skarpety, czy pod materac miałbym w chwili obecnej tyle samo, co otrzymałem z ZUS, czyli 104,83. A tak na koncie w OFE mam tylko 100. Być może w ciągu tych dwóch lat owe brakujące 4,83 zjadłyby mole i wszystko by się wyrównało, nie mniej miałbym wtedy pretensję wyłącznie do siebie samego za to, że nie wypleniłem moli z mojego mieszkania...
Na zakończenie mała uwaga. Na słabą stopę zwrotu uzyskiwaną z naszych pieniążków zarządzanych przez fundusze wpływ ma kilka elementów. Po pierwsze profesjonalizm zarządzających naszymi pieniędzmi, o jakim się często słyszy, pozostawia ciągłe wiele do życzenia. Ja nie wiem, czy to przyczyna mniejszej obawy o nie swoje pieniądze sprawia, iż szefowie OFE nie martwią się o słabe wyniki uzyskiwane inwestycji. Jestem jednak pewny, że wielu z czytelników inwestując te pieniądze samodzielnie, uzyskałoby wynik kilkukrotnie lepszy. Po drugie wspomniane przeze mnie nierównomierne przekazywanie środków z ZUS do funduszy powoduje, że opracowane przez fundusze strategie inwestycyjne biorą w łeb. Nie zwalnia to jednak funduszy od zmodyfikowania strategii tak, aby uwzględniały takie nierównomierne przekazywanie kapitału. Po trzecie brak możliwości zabezpieczania portfela akcji przez spadkiem wartości na rynku terminowym. Gdyby OFE mogły zawierać transakcje na rynku terminowym sprzedając na krótko kontrakty na indeks WIG20, to być może obecna stopa zwrotu byłaby kilka razy wyższa. Niestety i tym razem zadecydowano za nas (mówię tutaj o ustawodawcy) uważając, że brak możliwości działania na rynku terminowym jest wyłącznie dla naszego dobra. Za takie dobro ja wobec tego serdecznie dziękuję.
Cóż, pozostaje nam jedynie mieć nadzieję, że sytuacja kiedyś się zmieni i fundusze zaczną zarabiać dla nas większe pieniądze. Póki co proponuje dodatkowo samemu oszczędzać na własną emeryturę, odkładając w tym celu stałą kwotę co miesiąc i dokupując obligacje Skarbu Państwa. W jednym z najbliższych artykułów zaprezentuję, jak szybko rośnie kapitał tak oszczędzany. Pokaże również jakiej emerytury moglibyśmy się sami dorobić odkładając samodzielnie w banku.
Jacek Maliszewski



























































