Realnie pod kreską
Wiele się mówi o słabych wynikach osiąganych przez Otwarte Fundusze Emerytalne z inwestycji czynionych w naszym imieniu za nasze pieniądze zgromadzone na kontach emerytalnych. Jedni porównują zmiany jednostek uczestnictwa, inni uwzględniają dodatkowo koszta zarządzania (wszelkiego rodzaju prowizje pobierane przez OFE). Przeprowadziłem bardzo dokładne obliczenia łączące ocenę efektów inwestycyjnych na podstawie zmian jednostek uczestnictwa, terminu wpływu pieniędzy na konto emerytalne, oraz kosztów zarządzania tymi pieniędzmi. Z uwagi na fakt, iż wraz z żoną zapisaliśmy się do dwóch różnych funduszy (Commercial Union oraz Nationale Nederlanden), oraz zważywszy iż fundusze te stanowią ponad 50% rynku OFE, uznałem naszą małą dwuosobową próbkę za wysoce reprezentatywną. Oczywiście z punktu widzenia statystyki nie można mówić o żadnym uogólnieniu na pozostałe OFE spoza tej dwójki (za mała próba statystyczna), ale można śmiało powiedzieć, iż większość uczestników wymienionych dwóch funduszy ma mniej więcej takie same wyniki.
Przejdźmy wobec tego do rzeczy. Na początek kilka uwag wstępnych. Wszystkie obliczenia wykonywałem w następującej kolejności:
1. Obliczyłem skumulowane wpływy na rachunek (kwoty otrzymywane z ZUS) na koniec każdego miesiąca, począwszy od miesiąca pierwszej składki przelanej na rachunek w OFE,
Zobacz także
2. Na koniec każdego miesiąca przypisałem ilość posiadanych jednostek uczestnictwa (dane pobrałem z e-serwisów internetowych OFE),
3. W podobny sposób na koniec każdego miesiąca wpisałem wartość jednostki uczestnictwa (dane pobrałem z e-serwisów internetowych OFE),
4. Wyliczyłem iloczyny wartości jednostki oraz ilości posiadanych jednostek na koniec każdego miesiąca (narastająco),
5. Iloczyny te oznaczały wartość zgromadzonego kapitału na rachunku na koniec każdego miesiąca według wartości jednostki uczestnictwa na daną chwilę,
6. Policzyłem ilorazy wartości zgromadzonego kapitału i skumulowanych przelewów na mój rachunek z ZUS,
7. Każdy taki iloraz oznaczał zysk lub stratę (zysk występował w przypadku, gdy wartość wszystkich przelanych do danego momentu pieniędzy z ZUS na mój rachunek była mniejsza od wartości kapitału na rachunku w danym momencie; strata natomiast była wtedy, gdy kapitał był mniejszy od sumy przelanych środków z ZUS),
8. Obliczone zyski lub straty miały charakter nominalny (bez uwzględniania inflacji),
9. Aby wyliczyć zyski i straty realne (uwzględniające inflację) wyliczyłem narastający wskaźnik inflacji począwszy od miesiąca pierwszego wpływu składki na rachunek,
10. Wcześniej wyliczone nominalne stopy zwrotu oraz inflację zamieniłem na indeksy, aby móc na nich dokonywać obliczeń,
11. Wreszcie podzieliłem odpowiednie indeksy nominalnej stopy zwrotu i narastającej inflacji otrzymując realną stopę zwrotu na koniec każdego miesiąca.
Identyczne obliczenia wykonałem dla mojego portfela utrzymywanego w OFE Commercial Union oraz portfela mojej żony utrzymywanego w OFE Nationale Nederlanden. Wyniki tych obliczeń przedstawiają wykresy 1 i 2 . W ten oto sposób mogę powiedzieć, iż prawie połowa uczestników II filara może traktować te obliczenia tak, jakby były wyliczone na podstawie ich danych.
Muszę przyznać, że wyniki nie zaskoczyły mnie, gdyż na bieżąco dokonuję tego typu wyliczenia. Jednak dla większości osób widzących takie analizy po raz pierwszy, może to być spore zaskoczenie. Cóż bowiem widzimy na tych wykresach? W moim przypadku nominalny zysk osiągnięty przez zarządzający moimi pieniędzmi wyniósł 9,15% na koniec listopada. Taki wynik udało się osiągnąć w ciągu 27 miesięcy (pierwsza składka wpłynęła na konto w sierpniu 1999 roku). Innymi słowy na koniec listopada wartość mojego kapitału zgromadzonego w jednostkach uczestnictwa była o 9,15% wyższa, niż suma przelanych w tym czasie pieniędzy z ZUS na moje konto. W ujęciu realnym, czyli po uwzględnieniu narastającej inflacji, wynik jest jeszcze gorszy i wynosi minus 7,1%. Oznacza to ni mniej ni więcej, iż w ciągu tych 27 miesięcy wartość zgromadzonego kapitału, po uwzględnieniu spadku siły nabywczej pieniądza (inflacja) była niższa o 7,1% niż suma przelanych na moje konto wszystkich składek zusoskich...
Na pocieszenie wynik osiągnięty przez fundusz mojej żony był jeszcze gorszy (odpowiednio 6,54% nominalnie i minus 9,32% realnie).
Myślę, że podobne wyniki obliczeń można otrzymać przeliczając dane osób mających swe rachunki w OFE Commercial Union oraz OFE Nationale Nederlanden. Być może w najbliższej przyszłości wyniki te ulegną poprawie. Zmniejszenie prowizji pobieranej przy każdym przelewie będzie powodować mniejszy koszt, a tym samym wyższą stopę zwrotu z inwestycji. Niestety z biegiem lat coraz większą rolę będzie odgrywać inna z opłat (obecnie pomijana w obliczeniach z racji niewielkiego wpływu na wynik), którą jest opłata za zarządzanie i jest ona pobierana raz w roku od wartości całego zgromadzonego kapitału. Wiadomo, ze wraz ze wzrostem wartości portfela opłata ta będzie coraz większa.
Na zakończenie chciałbym zaznaczyć, iż nie jestem przeciwnikiem obecnej reformy emerytalnej. Lepszy rydz niż nic. Będę jednak zawsze przeciwnikiem wszelkiego rodzaju przymusu, z którym mamy obecnie do czynienia. To chyba ten przymus oraz pewność szefów OFE co do nieustannego dopływu nowych pieniędzy z ZUS powoduje taką beztroskę w zarządzaniu naszymi pieniędzmi. Fundusze inwestycyjne dla przykładu nie mają takiej pewności dopływu nowych kapitałów, co zmusza je wyzwolenia większych umiejętności w pomnażaniu zgromadzonych pieniędzy.
Wierzę, że nasze OFE wreszcie się obudzą i przestaną być "naturalnym partnerem" transakcji dla inwestorów zagranicznych, którzy akurat nie widzą perspektyw rozwoju koniunktury na naszym rynku i próbują sprzedać większe pakiety akcji naszych polskich przedsiębiorstw....
Jacek Maliszewski
























































