Widzimy, że zainteresowanie funduszami indeksowymi rośnie, ale wciąż jest na niskim poziomie – mówi Jarosław Leśniczak, wiceprezes TFI PZU, w rozmowie podczas Forum Finansów we Wrocławiu. Jego zdaniem przyszłość należy do zdywersyfikowanych portfeli, a młodsze pokolenie coraz śmielej sięga po fundusze pasywne i ETF-y.


Choć na świecie coraz głośniej mówi się o przewadze pasywnego inwestowania, polscy klienci wciąż stawiają na fundusze zarządzane aktywnie. TFI PZU, jeden z największych graczy na rynku, notuje w tym roku napływy rzędu ponad miliarda złotych do funduszy aktywnych, podczas gdy do funduszy pasywnych trafiło niespełna 100 mln zł.
– Mamy ponad dziesięciokrotnie większe napływy do funduszy aktywnych. Trend pasywny postępuje, ale pozostaje na relatywnie niskim poziomie – wskazuje Jarosław Leśniczak.
Według wiceprezesa TFI PZU kluczową rolę odgrywa struktura oszczędności Polaków. Większość z nich wciąż trzyma pieniądze na rachunkach bankowych lub w obligacjach krótkoterminowych. Dopiero bardziej świadomi inwestorzy sięgają po platformę iPZU, gdzie można wybierać spośród ponad 20 strategii – od obligacyjnych po surowcowe. Tam widać zupełnie inną grupę klientów.
– Klient pasywny jest bardziej wyedukowany i samodzielny. Ponad połowa napływów do tej platformy trafia do funduszy nieobligacyjnych – akcji rynków rozwiniętych, małych i średnich spółek czy funduszy złota – mówi Leśniczak.
PZU oferuje również fundusz oparty na bitcoinie – dla tych, którzy chcą dywersyfikować portfel o bardziej ryzykowne aktywa. Choć kryptowaluty to wciąż niszowy segment, spółka stara się odpowiadać na rosnące zainteresowanie nowoczesnymi formami inwestycji.
Więcej ETF-ów i nowe wyzwania dla inwestorów
Zdaniem Jarosława Leśniczaka rynek ETF-ów w Polsce dopiero się rozkręca, ale jego potencjał jest ogromny. Wśród młodszych inwestorów widać rosnącą świadomość i chęć korzystania z tańszych, szerokorynkowych instrumentów.
– Oczekujemy, że na warszawskiej giełdzie pojawią się nowe ETF-y. To segment, który będzie się rozwijał – szczególnie wśród młodego pokolenia – prognozuje wiceprezes TFI PZU.
Ekspert zwraca jednak uwagę na jedno kluczowe ryzyko, które często umyka początkującym inwestorom – wahania walutowe. Przykład jego znajomego, który zarobił 13 proc. na amerykańskim ETF-ie, ale po przeliczeniu z dolara na złote wyszedł „na zero”, pokazuje, że zabezpieczenie walutowe może mieć istotne znaczenie.
– Zawsze warto sprawdzić, czy ETF jest zabezpieczony do złotego. Jeśli inwestujemy w akcje amerykańskie, to chcemy zarabiać na tych spółkach, a nie tracić przez kurs walutowy – podkreśla Leśniczak.
Rok 2025 zapowiada się dla branży TFI jako kolejny dobry okres. Napływy nowych środków oraz korzystna koniunktura na rynkach akcji i obligacji sprawiają, że instytucje finansowe z optymizmem patrzą w przyszłość.
– Patrząc na ponad bilion złotych zdeponowanych w bankach, które zarabiają średnio 1,3 proc., widać ogromny potencjał przepływu kapitału w stronę funduszy inwestycyjnych i ETF-ów – podsumowuje wiceprezes TFI PZU.



















































