Fundusz ETF Invesco, rozkładający równomiernie aktywa na wszystkie podmioty wchodzące w skład indeksu S&P 500, odnotowuje rekordowe wpływy w związku z rosnącymi obawami związanymi z hegemonią firm grupy „Magnificent Seven’s” na amerykańskim rynku. Jest to odpowiedź na coraz bardziej realną perspektywę, że zyski z Wall Street staną się nadmiernie uzależnione od siedmiu technologicznych gigantów - opisuje „Financial Times”.


Brytyjski dziennik przytacza dane firmy Morningstar, według których fundusz ETF Invesco S&P 500 Equal Weight zarobił w drugiej połowie 2024 roku około 14,4 mld dolarów, co jest odzwierciedleniem zabezpieczania się mniejszych inwestorów przed dominacją technologicznych potentatów.
Hegemonia „Magnificent Seven’s” wywołuje obawy
Spółki wchodzące w skład „Magnificent Seven’s”, a więc Alphabet, Amazon, Apple, Meta, Microsoft, Nvidia oraz Tesla, odnotowały w 2024 roku duże zyski, czego najlepszym odzwierciedleniem może być fakt, że odpowiadały one za połowę wzrostu (12 procent) S&P, który powiększył się o 24 procent.
„Financial Times” przytacza słowa Manisha Kabry z Société Générale, który stwierdził: „Głównym zmartwieniem inwestorów w ostatnim czasie są obawy, że rynek zostanie zbyt zdominowany przez największe podmioty”. Analityk spodziewa się, że w 2025 roku technologiczni giganci odnotują dwucyfrowy wzrost wyników.
Fundusz Invesco sprzedaje akcje liderów S&P i kupuje akcje tych, którzy radzą sobie gorzej. Dzięki temu każda spółka ma mieć równy udział w aktywach funduszu. Mimo że Invesco nie osiąga spektakularnych wyników względem całego indeksu S&P, to i tak w jego ramach udało się zgromadzić 72 mld dolarów. Brytyjski dziennik zwraca uwagę, że taka strategia przyciąga inwestorów, którzy nie chcą ponosić większego ryzyka.
Poszukiwanie alternatyw. Inwestorzy szukają bezpieczniejszych opcji
„Financial Times” przypomina, że w lipcu i sierpniu ceny akcji „Magnificent Seven’s” gwałtownie spadły, co wywołało niepokój inwestorów. Paul Woolman, szef produktów kapitałowych w CME Group, stwierdził: „Myślę, że ten fakt wpłynął na sposób myślenia inwestorów, na szukanie przez nich ograniczenia ryzyka w przyszłości”.
Z kolei Allesio de Longis, szef inwestycji w Invesco Solutions, powiedział: „Jest to odzwierciedlenie chęci uczestników rynku do dywersyfikacji w kierunku tańszych aktywów, a nie tylko pogoni za wynikami”.
Kierownik ds. portfela inwestycyjnego w T. Rove Price, Rick de los Reyes, uważa, że na zachowaniu inwestorów, mogą skorzystać mniej popularne branże. Jak stwierdził: „Wśród firm z pomijanej dotychczas części rynku istnieje pewna ekscytacja, że zostaną teraz zauważone, a ich potencjał wykorzystany”.
Brytyjski dziennik przytacza również głosy sceptyczne. Bryan Armour, dyrektor badań nad strategiami pasywnymi w Morningstar, dał do zrozumienia, że korzystanie z funduszu, który nadaje każdej firmie równą wagę, nie będzie najlepszym sposobem na uniknięcie obaw o koncentrację rynku. „Uwzględnienie podstawowych wskaźników w ocenie każdej firmy, lepiej służyłoby inwestorom niż arbitralne nadawanie wszystkim równej wagi”.
J. S.


























































