Obraz Francji w naszych głowach jest często sprzężony z symbolami wszystkich złych procesów, które obciążają wzrost gospodarczy w UE. Wysokie bezrobocie, bardzo sztywny rynek pracy, konflikty społeczne, niezdolność ustabilizowania zadłużenia publicznego. Ostatnie protesty w tym kraju – najdłuższe od wielu dekad – mogą wzmacniać przekonanie, że francuska gospodarka jest bardzo trudna do reformowania, a złożoność relacji społecznych czyni kraj wrażliwym na bezwzględne mechanizmy globalizacji.


Ale za medialnymi obrazkami dymiących strajków kryje się kilka bardzo pozytywnych trendów, które pokazują, że francuska gospodarka może być mocniejsza niż się powszechnie wydaje. Francja potrzebuje zapewne czasu, by zbudować odbudować konkurencyjność w relacji do Niemiec, ale nie jest na złej drodze. Pod względem gospodarczym, Emmanuel Macron może odnotować wiele sukcesów.
Podam trzy przykłady bardzo pozytywnych trendów.
Po pierwsze, francuska gospodarka po raz pierwszy od 10 lat rozwija się wyraźnie szybciej niż niemiecka. O ile 10 lat temu działo się tak tylko dzięki potężnej recesji w Niemczech, o tyle teraz dzieje się to w warunkach dodatniego wzrostu gospodarczego w Niemczech. Ta różnica na korzyść Francji częściowo wynika z innej struktury przemysłu, bardziej nastawionej na dobra konsumpcyjne i tym samym innej reakcji na recesję w światowym handlu dobrami inwestycyjnymi. Ale może być to też objaw lepszego przygotowania francuskich przedsiębiorstw do wielu wyzwań związanych z nowymi trendami w globalizacji. Na przykład, francuskie firmy nie oparły się aż tak bardzo jak niemieckie na rynkach wschodzących, które współcześnie przeżywają problemy. I pewnie nie jest przypadkiem, że francuski indeks giełdowy CAC40 radził sobie w ostatnich trzech latach znacznie lepiej niż niemiecki DAX.
Po drugie, Francja odnotowuje mocny wzrost inwestycji zagranicznych. Tak, ta Francja, z 35-godzinnym dniem pracy, sztywnym kodeksem pracy i znajdująca się w czwartej dziesiątce rankingu Doing Business. W ostatnim roku (licząc cztery kroczące kwartały do 2Q 2019) napływ bezpośrednich inwestycji zagranicznych do Francji przekroczył 70 mld dolarów i był najwyższy w historii – wyższy niż w szczycie gorączki inwestycyjnej w 2007r. Dla porównania, w analogicznym okresie do Niemiec napłynęły inwestycje o wartości 23 mld dolarów, a do Polski – 14 mld dolarów.
Po trzecie, francuski rynek pracy powoli leczy rany po wielu kryzysach. Stopa zatrudnienia, czyli udział zatrudnionych w ogólnej populacji ludzi w wieku 20-64 lata, od dwóch lat wyraźnie rośnie. Stopa bezrobocia jest wyższa niż średnio w strefie euro, ale spada w tempie 0,5 pkt proc. rocznie.
Sytuacja Francji przypomina zatem sytuację całej europejskiej gospodarki. Dużo w niej pesymizmu co do długookresowych trendów, ale jeżeli jeszcze kilka lat potrwa okres bez recesyjny to wiele problemów społecznych ma szansę zostać znacznie złagodzonych.
Chcesz codziennie takie informacje na swoją skrzynkę? Zapisz się na newsletter SpotData.
Chcesz samodzielnie analizować dane ekonomiczne? Platforma SpotData to darmowy dostęp do ponad 40 tysięcy danych z polskiej i światowej gospodarki, które można analizować, przetwarzać i pobierać w formie wykresów i tabel do Excela. Sprawdź na: https://spotdata.pl/ogolna.



























































