REKLAMA
TYLKO U NAS

Fiasko na unijnym szczycie budżetowym w Brukseli

2012-11-23 16:45
publikacja
2012-11-23 16:45
Unijny szczyt budżetowy zakończył się bez porozumienia. Europejskim liderom nie udało się porozumieć w sprawie wydatków Wspólnoty na lata 2014-2020. Szef Rady Europejskiej Herman Van Rompuy próbował za wszelką cenę doprowadzić do porozumienia, ale nie był w stanie pogodzić zwaśnionych stron.

Kolejny unijny szczyt budżetowy odbędzie się na początku roku. Szef Rady Europejskiej Herman Van Rompuy oficjalnie potwierdził informacje Polskiego Radia. Rompuy na konferencji prasowej kończącej szczyt wyraził nadzieję na pomyślne zakończenie rozmów na początku roku mimo dużych różnic między krajami, jednak nie wyklucza dalszych cięć wydatków w projekcie unijnego budżetu. Brak znacznych oszczędności w najnowszej propozycji był jednym z powodów fiaska europejskiego szczytu.

»Niemieckie media po szczycie: Europa podzielona

Van Rompuy przypomniał, że ostatni projekt wydatków na lata 2014-2020 i tak jest mniejszy w porównaniu z obecnym budżetem do 2013 roku. To już jest bardzo restrykcyjny budżet. Położyłem go na stole po wielu negocjacjach. Jedni chcieli dużych oszczędności, inni mniejszych, musiałem uwzględnić te żądania. Nie wykluczam jednak, że na kolejnych etapach będziemy musieli zmienić poziom wydatków. Ale dopiero później, na obecnym etapie uznałem, że najbardziej rozsądne będą 80-miliardowe cięcia - powiedział szef Rady Europejskiej na zakończenie dwudniowego szczytu.

 Wielkiej Brytanii opłaca się wyjść z Unii?» Wielkiej Brytanii opłaca się wyjść z Unii?
Znacznych oszczędności w unijnym budżecie domagała się na szczycie grupa krajów, która więcej wpłaca do wspólnej kasy niż z niej otrzymuje. To Wielka Brytania, Niemcy, Holandia, Szwecja i Finlandia.

Merkel uspokaja: fiasko szczytu nie jest katastrofą


Kanclerz Angela Merkel ze spokojem przyjmuje fiasko unijnego szczytu. Szefowa niemieckiego rządu przekonuje, że jest jeszcze dostatecznie dużo czasu na osiągnięcie porozumienia. Jej zdaniem Unia nie musi się się bardzo spieszyć. Jeśli porozumiemy się na początku przyszłego roku to nowe ramy finansowe zgodnie z planem wejdą w życie w roku 2014. Wystarczy czasu, żeby wszystko dopracować - podkreśliła kanclerz Niemiec.

»Francuskie media dzielą skórę na europejskim niedźwiedziu

Angela Merkel oceniła też, że po dzisiejszych rozmowach istnieje wystarczająco mocny grunt dla porozumienia.

Cameron: wciąż wierzymy, że porozumienie jest możliwe


Mimo przerwania negocjacji wciąż wierzymy, że porozumienie jest możliwe - powiedział premier Wielkiej Brytanii David Cameron po zakończeniu unijnego szczytu.

Jego zdaniem, Unia Europejska musi ograniczyć wydatki, na które - jak zaznaczył - nie stać Wspólnoty. Brytyjski premier podkreślił, że należy ograniczyć wydatki na unijną administrację. Cameron wymieniał oszczędności w administracji jakie poczynił jego rząd. Nic z tych rzeczy nie było łatwe, tymczasem Bruksela funkcjonuje jakby była w równoległej galaktyce - przekonywał brytyjski premier.

David Cameron stwierdził, że ze strony Komisji Europejskiej nie było woli oszczędności. Jak powiedział, w trakcie nocnych negocjacji Komisja nie wykazała ochoty do cięć. Szczerze mówiąc, to, że europejskie instytucje nawet nie biorą pod uwagę tego typu zmian, jest obrażaniem europejskich podatników - stwierdził Cameron.

W swoim wpisie na Twitterze David Cameron zaznaczył, że właśnie niechęć Komisji do oszczędności była powodem braku porozumienia.

Barosso: to były najtrudniejsze negocjacje w historii


Szef Komisji Europejskiej Jose Barroso przyznał, że z powodu kryzysu to były najtrudniejsze negocjacje w historii. Rozmowy budżetowe są trudne i skomplikowane, bo dotykają żywotnych interesów Unii, poszczególnych krajów członkowskich i ich obywateli. Wydaje się, że teraz przywódcy unijnych państw lepiej rozumieją swoje stanowiska. Rzeczywistość jest jednak taka, że na razie nie jesteśmy w stanie się porozumieć i potrzebujemy kolejnej rundy negocjacyjnej - dodał szef Komisji Europejskiej.

Walka o unijny budżet»Walka o unijny budżet
Jose Barroso wyraził nadzieję, że do przyszłego roku uda się przezwyciężyć podziały między krajami i uda się osiągnąć kompromis.

Monti: nie liczy się szybkość, lecz treść


Nie liczy się szybkość zawarcia porozumienia, lecz jego treść: tak premier Włoch Mario Monti skomentował odroczenie decyzji w sprawie budżetu UE na lata 2014-2020. Szef włoskiego rządu, który przed szczytem zapowiadał weto, gdyby budżet nie odpowiadał oczekiwaniom jego kraju, opuszczając Brukselę oświadczył, że Włochy walczyć będą o to, by nie uległ on redukcji.

Zdaniem Montiego fakt, że nie osiągnięto porozumienia, niczego jeszcze nie przesądza. Pamiętajmy, zauważył włoski premier, że budżet wchodzi w życie w 2014 roku. Mario Monti ujawnił, ze na dzisiejszym posiedzeniu zarysowała się tendencja do zmniejszenia budżetu, czemu Włochy się przeciwstawiły. Tendencja ta, według niego, jest przejawem demagogii i zdradza brak konsekwencji w momencie, gdy mówi się o konieczności wzrostu gospodarczego. Nie można stawiać przed Unią większych zadań, a potem odmawiać na to środków, stwierdził premier Włoch. Dodał, że w tej sytuacji jego kraj zgodziłby się na zwiększenie budżetu i pozostanie u boku tych krajów, które sprzeciwiają się jego zmniejszeniu.

Tusk: cięcia w budżecie nie będą dotyczyły polityki spójności


Cięcia w unijnym budżecie nie będą dotyczyły polityki ani spójności, ani wspólnej polityki rolnej. Zapewniał o tym na konferencji prasowej po szczycie Unii Europejskiej w Brukseli premier Donald Tusk. Premier powiedział dziennikarzom, że efekt tego spotkania jest połowiczny. Jak podkreślił, przedstawiciele wszystkich krajów uznali, że doszło do zbliżenia stanowisk, ale kompromis w sprawie unijnego budżetu będzie wymagał jeszcze wiele czasu. Dodał, że gotowość do porozumienia była większa niż można było się wcześniej spodziewać. Podkreślił, że po dzisiejszych spotkaniach pewne jest, że nie będzie redukcji środków przeznaczonych na politykę spójność i wspólną politykę rolną.

Polska nie potrzebuje unijnej jałmużny»Polska nie potrzebuje unijnej jałmużny
"Ewentualne cięcia w budżecie nie będą dotyczyły tych obszarów, które są istotne dla wzrostu gospodarczego i wzrostu zatrudnienia w Europie" - powiedział Donald Tusk. Dodał, ze takiego zdania są również zwolennicy największych cięć, tacy jak Wielka Brytania.

Fiasko, bo mało pieniędzy, a dużo chętnych


Paweł Cymcyk analityk ING TFI jest zdania, że braku porozumienia można było się spodziewać, gdyż pieniędzy jest za mało, a chętnych do pozyskania tych pieniędzy zbyt dużo. Dlatego też porozumienia będzie trzeba szukać na kolejnym szczycie już w nowym roku.

Paweł Cymcyk dodaje, że porozumienie w sprawie budżetu uda się osiągnąć dopiero na wiosnę i to na skutek presji społeczeństw i przedsiębiorców, którzy potrzebują wspólnotowych pieniędzy i dlatego też będą naciskać na polityków, by się porozumieli.

Ekonomista banku BZ WBK Piotr Bielski podkreśla, że jeśli nie uda się na czas dojść do porozumienia, zostanie wstrzymany napływ pieniędzy dla Polski. Ekspert ostrzega, że brak unijnych pieniędzy odbije się niekorzystnie na stanie polskiej gospodarki, która i tak czeka będzie się rozwijała coraz wolniej.

Fiasko na unijnym szczycie budżetowym w Brukseli
Źródło: Thinkstock

Fiasko można było przewidzieć


Trudno być zaskoczonym fiaskiem szczytu w Brukseli - uważa politolog Norbert Maliszewski z Uniwersytetu Warszawskiego. Ekspert podkreśla w rozmowie z iAR, że stanowiska krajów były bardzo odległe od siebie. Do tego przed szczytem Francja i Niemcy nie osiągnęły porozumienia w sprawie unijnego budżetu. Bardzo sztywne było też stanowisko rządu brytyjskiego.

 Kto oderwie największy kawałek unijnego tortu?» Kto oderwie największy kawałek unijnego tortu?
Decyzje przy poprzednich negocjacjach zapadały na kolejnych szczytach - przypomina Norbert Maliszewski. "Pierwsza porażka w sprawie unijnego budżetu pokazuje, że negocjacje będą bardzo trudne, gdyż przypadają na czas kryzysu. W takiej sytuacji jest bardzo trudno o porozumienie" - mówi ekspert. Dodaje, że najwięksi gracze w Unii Europejskiej realizują swoje własne polityczne interesy. Angela Merkel ma wybory w Niemczech w przyszłym roku, a premier Wielkiej Brytanii David Cameron nie chce ostrego konfliktu z eurosceptykami, którzy na Wyspach coraz silniej dochodzą do głosu.

Norbert Maliszewski nie wyklucza, że jeśli na kolejnym szczycie nie dojdzie do porozumienia - wtedy czeka nas prowizorium budżetowe. Oznaczałoby to, że co roku byłby ustalany nowy budżet dla całej Wspólnoty.

Ekspert przewiduje, że Polsce może nie udać się wywalczyć obiecanych 300 miliardów złotych.

Norbert Maliszewski uważa, że po tych negocjacjach widać, kto jest sprzymierzeńcem Polski, a z kim będzie trudniej o porozumienie. Jego zdaniem, wspólne interesy łączą Polskę i Francję oraz grupę państw przyjaciół polityki spójności.

Doktor Maliszewski przewiduje również, że w najbliższych miesiącach Donald Tusk będzie chciał przekonać Angelę Merkel do wspólnego stanowiska. Do tej pory Polska i Niemcy nie osiągnęły wspólnego stanowiska w sprawie unijnego budżetu.

» Merkel, Hollande, Cameron - o co się pokłócili?


Zerwanie szczytu szkodzi atmosferze politycznej


Fiasko unijnego szczytu spowoduje nerwową atmosferę w polskiej polityce. Tak zakończenie dwudniowego spotkania europejskich przywódców ocenia politolog Krzysztof Karolczak z Uniwersytetu Warszawskiego. W jego ocenie, rząd będzie łagodził wydźwięk przerwania negocjacji budżetowych. Z kolei opozycja zaatakuje Donalda Tuska.

Politolog zaznacza w rozmowie z IAR, że rząd będzie wykorzystywał wczorajszą wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego. Prezes PiS oświadczył, że Wielka Brytania nie jest przeciwnikiem Polski w negocjacjach budżetowych. "Świadczy to o kompromitacji Kaczyńskiego, a nie, jak to powiedział prezes PiS, o kompromitacji Tuska" - ocenił doktor Krzysztof Karolczak.



Informacyjna Agencja Radiowa/Beata Płomecka/Bruksela/sk/Tomasz Dziedzic/dabr
Źródło:IAR
Tematy
Nawet 6 miesięcy za 0 złotych
Nawet 6 miesięcy za 0 złotych

Komentarze (4)

dodaj komentarz
~qwerty
Szczyt zakończył się o 16.00 bo trzeba było iść jużż do synagogi na rozpoczęcie szabatu o zachodzie słońca.
~S.O.
Nie ,bo ,,ue'' to są bezbożnicy - masoni z ,,loży wielkiego wschodu'' !
~Ewiak Ryszard
Nie jestem tym zaskoczony. To jest naprawdę zmierzch UE. Co będzie dalej? Przypomnę tu fragment starożytnego planu Nieba: "I powróci [król północy] do ziemi swej z dobrami ruchomymi wielkimi [1945], a serce jego przeciw przymierzu świętemu [ateizm państwowy], i będzie działał [oznacza to aktywność na arenie międzynarodowej],Nie jestem tym zaskoczony. To jest naprawdę zmierzch UE. Co będzie dalej? Przypomnę tu fragment starożytnego planu Nieba: "I powróci [król północy] do ziemi swej z dobrami ruchomymi wielkimi [1945], a serce jego przeciw przymierzu świętemu [ateizm państwowy], i będzie działał [oznacza to aktywność na arenie międzynarodowej], i zawróci do ziemi swej [1991-1993. Rozpad ZSRR i Układu Warszawskiego, bazy rosyjskie powróciły do kraju]. W czasie wyznaczonym powróci z powrotem" (Daniela 11:28,29a). Powrót Rosji w tym kontekście oznacza kryzys, który przyćmi Wielką Depresję. Rozpadnie się nie tylko strefa euro, lecz także UE i NATO. Wtedy wiele krajów z dawnego bloku wschodniego powróci pod skrzydła Rosji.

Wszystkie szczegóły tej wizji wypełniają się od czasów starożytnej Persji w porządku chronologicznym. To prawda, że jest ona różnie interpretowana. Jak widać, zawiera mnóstwo szczegółów, dzięki czemu osoba wnikliwa jest w stanie dostrzec każdy błąd, lub sofistykę (Daniela 12:10).

W roku 1882 Wielka Brytania rozciągnęła wpływy na Egipt i przejęła rolę "króla południa". Mniej więcej w tym samym czasie Rosja zajęła pozycję "króla północy", rozciągając swoje wpływy na terytoria, które wcześniej należały do Seleukosa I (Daniela 11:27).

Powiązane: Niemcy

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki