Po obniżce stóp procentowych w USA notowania dolara najpierw pogłębiły wieloletnie minima, a następnie zaczęły szybko odrabiać straty. Złotemu nie sprzyjały sierpniowe statystyki makroekonomiczne, które zwiększyły szanse na obniżki stóp procentowych w NBP.


Wydarzeniem tygodnia i może nawet kwartału była środowa obniżka stóp procentowych w Rezerwie Federalnej. FOMC zgodnie z oczekiwaniami ściął stopy o 25 pb. i zapowiedział dwie kolejne obniżki do końca 2025 roku. Monetarna wajcha w Ameryce została jednoznacznie przestawiona na tryb luźniejszej polityki, co powinno przełożyć się na wyższą inflację w USA i słabszego dolara.
I taka też była początkowa reakcja rynku, w ramach której kurs EUR/USD wystrzelił w górę i ustanowił nowe 4-letnie maksimum na poziomie niemal 1,1920 USD. Ale chwilę później eurodolar zawrócił „na południe” i do czwartkowego poranka obniżył swoje notowania do 1,1830 USD.
W rytm tych wahań podążał kurs USD/PLN, który najpierw spadł do 3,5670 zł pogłębiając 7-letnnie minimum, by później podnieść się do 3,62 zł. O 10:30 „zielony” był wyceniany na 3,6030 zł. Teoretycznie na dłuższą metę słabszy dolar powinien wspierać notowania walut z rynków wschodzących, w tym także polskiego złotego.
ReklamaZobacz także
Tyle tylko, że dane makro napływające z polskiej gospodarki raczej nie służą naszej walucie. Okazało się, że w sierpniu doszło do nieoczekiwanie mocnego wyhamowania dynamiki płac, co otwiera drogę do kolejnych obniżek stóp procentowych w NBP. Ponownie spadło też zatrudnienie, a statystyki z przemysłu pokazały na utrzymującą się stagnację w tym sektorze gospodarki. Utrzymała się też deflacja cen producentów (ujemna dynamika PPI rdr), a wyniki budownictwa znalazły się pod kreską.
Na razie jednak kurs euro do złotego pozostaje nad wyraz stabilny. O poranku wspólnotowa waluta była wyceniana na 4,2593 zł, czyli tylko o pół grosza wyżej niż dzień wcześniej. Od kwietnia kurs EUR/PLN porusza w dość wąskim trendzie bocznym, utrzymując się w zakresie 4,23-4,31 zł.
Wciąż mocny pozostaje frank szwajcarski, notowany po 4,5676 zł. To prawie o grosz więcej niż dzień wcześniej. Nadal też oznacza to utrzymanie w ramach trendu bocznego o zakresie 4,50-4,60 zł. Funt brytyjski kosztował 4,9084 zł, czyli o 0,6 grosza więcej niż w środę wieczorem.
KK
























































