Nikt nie wie dokładnie, jak długo trwają już dyskusje na temat wspólnego patentu europejskiego. Zdaniem wicepremiera Waldemara Pawlaka już niedługo może dojść do parafowania „Konwencji Warszawskiej”, czyli wynegocjowanego przez przedstawicieli państw UE tekstu umowy tworzącej Jednolity Sąd Patentowy. Polskiej prezydencji udało się ustalić lokalizację dla sądu apelacyjnego w Luksemburgu oraz dla Centrum Mediacji i Arbitrażu w Lizbonie i Lublanie. Doszło także do porozumienia w sprawie podstawowych zasad finansowania tych instytucji. Kwestią otwartą wciąż pozostaje siedziba oddziału Centralnego Jednolitego Sądu Patentowego.
Wypracowane porozumienie zakłada, że patent automatycznie obowiązywałby na terenie wszystkich państw UE. To uprościłoby procedury administracyjne, ale przede wszystkim zmniejszyło koszty. Wniosek patentowy składany byłby w dowolnym języku narodowym obowiązujących w UE. Następnie tłumaczono by go na jeden z roboczych języków Europejskiego Urzędu Patentowego, czyli angielski, niemiecki lub francuski. Po rejestracji koszty tłumaczeni zwracanoby wnioskodawcy.
Z kolei sprawy o naruszenie praw z jednolitego patentu europejskiego miałyby się odbywać w języku kraju, w którym zlokalizowany byłby sąd pierwszej instancji – po angielsku, francusku lub niemiecku. Eksperci przekonują, że przedsiębiorcy na razie nie muszą się obawiać zmian, bo podobnie jak w przypadku większości rozwiązań legislacyjnych stosowanych w UE, tutaj także przewiduje się długi okres przejściowy.
W systemie europejskiego prawa patentowego, a tym samym w systemie prawa krajowego, funkcjonuje tzw. „patent europejski”. Wprowadzono go Konwencją Monachijską z dnia 5 października 1973 r. o udzielaniu patentów europejskich. Walidacja, która jest podstawą uzyskania ochrony patentowej w danym kraju, odbywa się na zasadzie dostarczenia do urzędu krajowego przetłumaczonego na język danego kraju tekstu decyzji Europejskiego Urzędu Patentowego.
Pełna ochrona obowiązuje dopiero, gdy tekst zostanie przetłumaczony na języki wszystkich krajów konwencji. Koszty związane z tłumaczeniem są olbrzymie i mocno obciążają budżet UE. Obecnie funkcjonuje Europejski Urząd Patentowy, który co roku musi tłumaczyć ponad milion dokumentów.
Zdaniem ekspertów, brak unijnego wspólnego systemu ochrony patentowej często stanowi barierę dla normalnego i skutecznego funkcjonowania europejskich przedsiębiorstw. Dotyczy to zarówno rynku wewnętrznego Unii, jak i rynków światowych. To większości wydaje się oczywiste. Problem stanowią istotne szczegóły, które wbrew zapewnieniom polityków, teoretycznie stawiają polskich przedsiębiorców w niekorzystnym położeniu w stosunku do przedsiębiorcy angielskiego czy francuskiego.
Problemy językowe
Główne zarzuty dotyczyły języka. Projekt zakładał, że patenty tłumaczone będą tylko na 3 główne języki UE. Zatem przedsiębiorca z państwa członkowskiego posługujący się innym językiem, np. węgierskim, w pewnym sensie byłby dyskryminowany, a co najważniejsze – to na niego nałożono by dodatkowe koszty związane z tłumaczeniem.
Przedsiębiorcy nie mający dostępu do tłumaczenia zagranicznych patentów mogliby nawet nieświadomie naruszyć chronione patentem rozwiązania. Innymi słowy, węgierski przedsiębiorca byłby w gorszej sytuacji niż jego angielski odpowiednik. Szczególne zastrzeżenia do tego rozwiązania mieli Włosi i Hiszpanie. Pozostałe państwa uznały, że batalia językowa nie ma większego sensu, bo i tak większość wniosków patentowych składana jest w języku angielskim.
Drugi problem dotyczył klucza podziału opłat rocznych, czyli decyzji dotyczącej tego ile pieniędzy dostanie dany kraj z opłat składanych przez właścicieli patentów, które przypomnijmy – byłyby ważne we wszystkich państwach UE. MG przekonuje, że w tej sprawie państwa doszły już do porozumienia.
Ministerstwo Gospodarki zaznaczyło, że zakończenie prac nad jednolitym unijnym systemem patentowym, będzie wielkim sukcesem polskiej prezydencji. Jednak należy przypomnieć, że w celu wypracowania porozumienia, na początku roku zastosowano procedurę wzmożonej współpracy, która jest ostatecznym środkiem działania, gdy osiągnięcie jednomyślności w UE jest niemożliwe. Zanim Polska objęła prezydencję, sprawą jednolitego patentu zajmowali się Węgrzy. Z kolei ambicją polskich polityków było zakończenie prac w grudniu tego roku. Wszystko wskazuje na to, że im się uda i z pewnością będzie to duży sukces, ale jak zwykle posiadający wielu ojców.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
l.piechowiak@bankier.pl
» Unijny patent na dyskryminację przedsiębiorców
» Jak się liczy wynagrodzenie?
» Patent europejski jest niekorzystny dla Polski

























































