REKLAMA
WAŻNE

Elektryki z historycznym wynikiem. Koniec dopłat wyhamuje entuzjazm Polaków?

2026-02-03 13:09, akt.2026-02-03 13:28
publikacja
2026-02-03 13:09
aktualizacja
2026-02-03 13:28

Rejestracje samochodów elektrycznych osiągnęły w 2025 r. najwyższy poziom w historii - wynika z raportu Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego i KPMG. W tym roku można się jednak spodziewać spadku w związku z wyczerpaniem środków w budżecie programu dopłat NaszEauto.

Elektryki z historycznym wynikiem. Koniec dopłat wyhamuje entuzjazm Polaków?
Elektryki z historycznym wynikiem. Koniec dopłat wyhamuje entuzjazm Polaków?
fot. Natee Meepian / / Shutterstock

Z raportu KPMG w Polsce oraz Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego wynika, że w ubiegłym roku zarejestrowano 597,4 tys. nowych aut osobowych, a liczba pojazdów z napędami alternatywnymi (m.in. hybrydowymi) wzrosła do 350,5 tys., czyli o ponad 20 proc. więcej w porównaniu z 2024 rokiem.

W całym 2025 roku w Polsce zarejestrowano 597,4 tys. samochodów osobowych, czyli o 8,3 proc. więcej w porównaniu z rokiem 2024. Klienci instytucjonalni zarejestrowali 411 tys. pojazdów – co oznacza wzrost o 9,3 proc. rok do roku. Jednocześnie widać było wzrost zainteresowania strony nabywców indywidualnych, którzy zarejestrowali 186 tys. nowych aut osobowych, czyli o 6,3 proc. więcej rok do roku.

Rekordowe wzrosty i efekt "NaszEauto"

Autorzy raportu zwrócili uwagę, że w 2025 roku w Polsce zarejestrowano 43,4 tys. osobowych samochodów elektrycznych, co oznacza wzrost o 162 proc. w porównaniu z 2024 rokiem. Szczególnie silny wzrost odnotowano w grudniu, co związane było z wyczerpywaniem się budżetu programu dofinansowań. Eksperci wskazali, że wzrosła również liczba rejestracji elektrycznych samochodów ciężarowych. Mimo że te pojazdy wciąż stanowią niszową część rynku, ich liczba wzrosła o 82 proc. rok do roku, co sygnalizuje początek zmian również w segmencie transportu ciężkiego.

W 2025 roku wrosła także liczba rejestracji samochodów marek premium, których zarejestrowano 154 tys. sztuk - o 9 proc. więcej rok do roku. W tym samym czasie zarejestrowano 443,5 tys. egzemplarzy aut marek popularnych, co oznacza wzrost o 8 proc. rok do roku.

„Rok 2025 był bardzo dobry pod względem rejestracji pojazdów, wynik zbliża nas do rekordowego roku 1999 z liczbą ponad 640 tys. rejestracji. Wzrosty odnotowały także rejestracje samochodów dostawczych i ciężarowych. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że po bardzo złym 2024 roku, trend wzrostowy w tych segmentach utrzyma się w kolejnych latach. Już ponad połowę rejestracji stanowią samochody, które nie są napędzane wyłącznie silnikiem spalinowym, co pokazuje, że coraz chętniej przesiadamy się do samochodów nisko- i zeroemisyjnych” - zauważył prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego Jakub Faryś.

Nadchodzą wyzwania i negocjacje z UE

W ocenie Farysia rok 2026 zapowiada się natomiast jako okres wyzwań dla branży motoryzacyjnej. Jednym z największych będą zaś negocjacje z Komisją Europejską, Parlamentem Europejskim i państwami członkowskimi w sprawie tzw. pakietu motoryzacyjnego, czyli propozycji rozwiązań mających wesprzeć europejską branżę motoryzacyjną.

Eksperci zwrócili też uwagę, że doświadczenia z poprzednich programów wsparcia – zarówno w Polsce, jak i innych krajach europejskich – pokazują, że po zakończeniu dopłat na rynku samochodów elektrycznych może dojść do spowolnienia tempa wzrostu rejestracji pojazdów elektrycznych, choć długofalowy trend rozwoju tego segmentu pozostaje utrzymany.

Pod koniec stycznia NFOŚiGW poinformował, że budżet uruchomionego na początku lutego 2025 r. programu NaszEauto został wyczerpany, a ogółem złożono wnioski o dofinansowanie na ponad 1,18 mld zł.

Szansa dla ciężarówek i nowe zasady podatkowe

„Mimo wyczerpania budżetu programu NaszeAuto, rok 2026 nadal oferuje istotne możliwości wsparcia finansowego dla rozwoju elektromobilności. Szczególnie duże zainteresowanie powinien wzbudzić kolejny nabór dotyczący infrastruktury ładowania dla transportu ciężkiego – w poprzednim naborze złożone wnioski dwukrotnie przekroczyły miliardowy budżet. Z pewnością przyczynił się do tego wysoki poziom dofinansowania, który sięga nawet 100 proc. wartości realizowanej inwestycji. Sprawne przeprowadzenie oceny złożonych wniosków i uruchomienie kolejnego naboru będzie kluczowe dla dalszego rozwoju tej branży - stwierdził Przemysław Szywacz, lider doradztwa dla sektora motoryzacyjnego w KPMG.

W jego ocenie powinno się to przyczynić także do zwiększenia zainteresowania zakupem i leasingiem elektrycznych pojazdów ciężarowych. Obecnie do wykorzystania jest większość wynoszącego dwa miliardy złotych budżetu dotacyjnego przeznaczonego na ten cel.

„Producenci pojazdów ciężarowych poszerzają swoją ofertę o modele z coraz większym zasięgiem coraz bardziej atrakcyjne cenowo. Podobnie jak to miało miejsce w przypadku samochodów osobowych, barierą rozwoju rynku jest niewystarczająca infrastruktura ładowania. Możliwość uzyskania dofinansowania na budowę infrastruktury ładowania nie tylko wzdłuż głównych tras, ale również w pobliżu centrów logistycznych i baz eksploatacyjnych powinno zwiększyć zainteresowanie włączaniem elektrycznych pojazdów w operacje logistyczne przedsiębiorstw” – stwierdził Szywacz.

W ocenie autorów raportu, istotnym czynnikiem kształtującym rynek nowych samochodów będą także zmiany regulacyjne i podatkowe, które od 2026 roku w większym stopniu premiują elektryfikację flot firmowych. Ograniczenie możliwości zaliczania do kosztów podatkowych wydatków na samochody spalinowe przy jednoczesnym utrzymaniu wyższych limitów dla pojazdów elektrycznych może wspierać popyt w segmencie klientów instytucjonalnych. (PAP)

gkc/ mick/

Źródło:PAP
Tematy
Weź udział w promocji i zgarnij premię
Weź udział w promocji i zgarnij premię

Komentarze (10)

dodaj komentarz
zenonn
Danych brak, tylko propaganda, mieszanie pojęć, "ciemny lud to kupi".

dane o wypłatach (Stan na 16 stycznia 2026)
Mimo że Polacy złożyli wnioski na łączną kwotę blisko 1,1 mld zł (z puli 1,18 mld zł), faktycznie wypłacone środki to tylko ułamek tej sumy:

Liczba złożonych wniosków: ok. 34 700 (stan na połowę
Danych brak, tylko propaganda, mieszanie pojęć, "ciemny lud to kupi".

dane o wypłatach (Stan na 16 stycznia 2026)
Mimo że Polacy złożyli wnioski na łączną kwotę blisko 1,1 mld zł (z puli 1,18 mld zł), faktycznie wypłacone środki to tylko ułamek tej sumy:

Liczba złożonych wniosków: ok. 34 700 (stan na połowę stycznia).
Wnioski zatwierdzone do wypłaty: tylko ok. 5 735 (ok. 16,5% wszystkich złożonych).
Fizycznie zrealizowane wypłaty: zaledwie 3 381 beneficjentów otrzymało przelewy na konta.
Stopień rozliczenia programu: W pełni rozliczono i wypłacono tylko ok. 10–12% całkowitego budżetu.
Firmy vs. Ludność (Osoby fizyczne)
Pieniądze "stoją" w kolejce, a podział wniosków (według wartości i liczby) wygląda następująco:

Firmy (głównie Jednoosobowe Działalności Gospodarcze - JDG)
To one są głównym "rezerwatorem" tych pieniędzy, choć większość korzysta z leasingu, co dodatkowo wydłuża procedury.
Udział w wnioskach: ok. 75–76% (ok. 26 000 wniosków).
Kwota zarezerwowana: ok. 800–850 mln zł.

Status wypłat: Większość firm wciąż czeka na pieniądze, ponieważ banki leasingowe muszą najpierw przetworzyć dokumenty, a NFOŚiGW masowo odrzuca wnioski z błędami formalnymi (nawet 12% odrzutów).

Ludność (Osoby fizyczne bez REGON)
Kupują auta głównie za gotówkę lub kredyt, więc teoretycznie powinni dostawać kasę szybciej, ale wciąż czekają w tej samej gigantycznej kolejce.
Udział w wnioskach: ok. 24–25% (ok. 8 500 wniosków).
Kwota zarezerwowana: ok. 250–300 mln zł.
Status wypłat: Osoby prywatne stanowią mniejszość beneficjentów, którzy już dostali przelewy. Najwięcej wypłat poszło do tych, którzy kupili auta w pierwszej fali (luty–marzec 2025).

Dlaczego to tak wolno idzie?
Zator urzędniczy: NFOŚiGW rozpatruje obecnie średnio 130 wniosków dziennie, podczas gdy w samym grudniu wpłynęło ich ponad 6 400. Przy tym tempie rozpatrzenie obecnej kolejki zajmie około 9–10 miesięcy.

Pułapka KPO: Pieniądze muszą zostać wypłacone do końca sierpnia 2026 roku. Jeśli urzędnicy nie przyspieszą, część osób z "zarezerwowanymi" środkami może ich nigdy nie zobaczyć, bo termin rozliczenia z UE minie.

Zabezpieczenia: Ponad 1000 wniosków, które są już "zatwierdzone", stoi w miejscu, bo ludzie nie dosłali weksla in blanco lub cesji z polisy AC – co jest warunkiem wypłaty.

Podsumowując: Pieniądze są "na papierze", ale fizycznie na konta trafiło dopiero ok. 150–180 mln zł z obiecanych 1,18 mld zł.
waldek1944
z artykułu jasno wynika NIC. Panie redaktorku rok do roku rok 23 -25 ale jasno jaki procent to rejestracja elektryków?! polska to praktycznie ogon europy. w polsce albo fanatyk kupujacy wraz z baranim trendem elektryka typu TFUsla badziew nad badziewiami bez lidarów !!! jak ktoś siehoć troche zna to powinien wiedzieć że ulewa mgła z artykułu jasno wynika NIC. Panie redaktorku rok do roku rok 23 -25 ale jasno jaki procent to rejestracja elektryków?! polska to praktycznie ogon europy. w polsce albo fanatyk kupujacy wraz z baranim trendem elektryka typu TFUsla badziew nad badziewiami bez lidarów !!! jak ktoś siehoć troche zna to powinien wiedzieć że ulewa mgła i ich systemy kamer można sobie wsadzić w kieszeń!!! albo lidar albo wcale. A kolejne pytanie jaki wplyw na organizm ludzki ma pole elektromagnetyczne które wytwarza okablowanie czy silniki? jaki wpływ ma ładowanie pojazdu dużąmocą i przebywanie w nim podczas ładowania. To o hybrydach toyoty juz udowadniano że hybrydowe napedy mają wpływ a elektryki? czy ktoś poinformował ludzi którzy mieszkają obok okablowania doprowadzajacego zasilanie do ładowarek że są i będę narażeni na wieczne pole pole bardzo szkodliwe!!!! no i ostatnie - elektryk to pojazd oddany służbom, wszystkie dane z wnętrza, obraz fonia wszystko wszystko plus nadzór nad jazdą - czy nie jest to kierunek do niewolnictwa i pełnego nadzoru? przeciez te graty to wynalezek by ujarzmić prostków
jarobol
Jakim prawem nierząd z moich podatków dopłaca komuś do auta !!!
zenonn
To nie są (bezpośrednio) pieniądze z Twoich podatków lokalnych
Program NaszEauto jest finansowany z Krajowego Planu Odbudowy (KPO).

Są to fundusze unijne (częściowo bezzwrotne granty, częściowo pożyczki), które Polska otrzymała od Unii Europejskiej na konkretne cele.

Prawo UE: Unia narzuciła Polsce tzw. "kamienie
To nie są (bezpośrednio) pieniądze z Twoich podatków lokalnych
Program NaszEauto jest finansowany z Krajowego Planu Odbudowy (KPO).

Są to fundusze unijne (częściowo bezzwrotne granty, częściowo pożyczki), które Polska otrzymała od Unii Europejskiej na konkretne cele.

Prawo UE: Unia narzuciła Polsce tzw. "kamienie milowe". Jednym z nich była pierwotnie walka z emisją spalin poprzez podatek od aut spalinowych.

Zamiana kary na nagrodę: Rząd wynegocjował z Brukselą, że zamiast karać wszystkich Polaków nowym podatkiem od "diesla czy benzyny", wprowadzi system zachęt (dopłat) dla tych, którzy wybiorą elektryka. Zatem z prawnego punktu widzenia dopłaty są "ceną", jaką państwo płaci, by uniknąć wprowadzenia powszechnego podatku od posiadania starszych aut.

2. Podstawa prawna w Polsce
Wszystko odbywa się w oparciu o:

Ustawę o elektromobilności i paliwach alternatywnych, która nakłada na państwo obowiązek wspierania transportu niskoemisyjnego.

Regulaminy NFOŚiGW (Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej), który zarządza tymi środkami.

3. Argument "interesu ogólnego" (często kwestionowany)
Z perspektywy rządu i ekologów, prawo do dopłat uzasadnia się poprawą jakości powietrza w miastach. Według tej logiki:

Dopłacamy bogatszemu do Tesli, żeby biedniejszy pod jego oknem nie wdychał tlenków azotu.

Dofinansowujemy rynek, aby auta elektryczne stały się popularniejsze, co z czasem ma obniżyć ich ceny dla wszystkich (tzw. efekt skali).

Dlaczego to budzi wściekłość?
Masz prawo czuć się rozżalony, ponieważ:

Nierówność: Dopłaty trafiają do osób, które i tak stać na auto za 150-200 tys. zł.

Zadłużenie: Choć to środki z KPO, to część z nich to pożyczki, które jako państwo będziemy musieli spłacać solidarnie (czyli jednak z przyszłych podatków).

Zatory: Jak ustaliliśmy wcześniej, urzędnicy obiecują pieniądze, których wypłata trwa rok, co sprawia wrażenie, że program jest bardziej narzędziem PR-owym niż realną pomocą.

W skrócie: państwo robi to, bo musi spełnić wymogi unijne, a wybrało dopłaty, bo politycznie są one łatwiejsze do przełknięcia niż bezpośredni podatek od starych samochodów, który uderzyłby w miliony Polaków.

Czy chciałbyś wiedzieć, co stało się z planowanym wcześniej podatkiem od aut spalinowych, który te dopłaty miały zastąpić?
zenonn odpowiada zenonn
Historia podatku od aut spalinowych to modelowy przykład przeciągania liny między rządem a Brukselą, gdzie stawką są miliardy z KPO, a narzędziem – Twoja kieszeń.

Oto co się stało z tymi planami (stan na luty 2026):

1. Podatek od posiadania auta (miał wejść w II kwartale 2026)
Pierwotnie Polska zobowiązała się (w
Historia podatku od aut spalinowych to modelowy przykład przeciągania liny między rządem a Brukselą, gdzie stawką są miliardy z KPO, a narzędziem – Twoja kieszeń.

Oto co się stało z tymi planami (stan na luty 2026):

1. Podatek od posiadania auta (miał wejść w II kwartale 2026)
Pierwotnie Polska zobowiązała się (w tzw. kamieniach milowych KPO), że od połowy 2026 roku każdy właściciel auta spalinowego będzie płacił coroczny podatek. Kwota miała zależeć od normy Euro i emisji spalin.

Co się zmieniło? Rząd, obawiając się buntu społecznego, oficjalnie ogłosił wycofanie się z tego podatku.

Zamiast tego: W ramach rewizji KPO zaproponowano właśnie program NaszEauto (dopłaty), który miał „pokazać” Unii, że promujemy ekologię bez karania najbiedniejszych.

2. Opłata rejestracyjna (miała wejść do końca 2024)
To miała być jednorazowa, wysoka opłata przy rejestracji auta spalinowego (szczególnie używanego z importu).

Stan na dziś: Ten pomysł również trafił „do zamrażarki”. Zamiast nowej opłaty, Ministerstwo Finansów zaczęło majstrować przy akcyzie. Planowano ją uzależnić od wieku auta i normy spalin, ale ostatecznie (pod naciskiem politycznym w 2025 r.) temat przycichł, by nie drażnić kierowców przed wyborami i w obliczu inflacji.

3. "Cicha" kara: Zmiany w rozliczaniu aut w firmach (od 1 stycznia 2026)
Choć rząd chwali się, że "podatku nie ma", to od 1 stycznia 2026 roku uderzono w przedsiębiorców (którzy kupują większość nowych aut w Polsce).

Zmniejszono limity amortyzacji: Dla aut spalinowych limit kosztów, które można wrzucić w podatki, spadł ze 150 tys. zł do 100 tys. zł.

Efekt: Jeśli firma kupuje spalinowego SUV-a za 150 tys. zł, od 2026 roku realnie zapłaci fiskusowi o ok. 11 000 zł więcej niż wcześniej.

To jest właśnie "podatek, który nie nazywa się podatkiem" – państwo po prostu zabiera przywilej podatkowy tym, którzy nie kupują elektryka.

Podsumowując:
Powszechnego podatku od "starego Passata" na razie nie ma, bo rząd zamienił go na program dopłat (z których pieniędzy, jak już wiemy, i tak prawie nikt nie widzi). Jednak dla firm jazda spalinówką stała się od stycznia 2026 roku po prostu droższa przez zmiany w przepisach o kosztach uzyskania przychodu.
samsza
Jaki jest przewidywany czas użytkowania takiego e-autka, kilka lat, dziesięć, więcej?
zenonn
To pytanie to klasyczne starcie między obawami o "baterię jak w starym smartfonie" a tym, jak te maszyny są faktycznie konstruowane. Krótka odpowiedź brzmi: współczesne "e-autko" jest projektowane na ok. 15–20 lat eksploatacji, co w wielu przypadkach stawia je na równi lub nawet wyżej od nowoczesnych aut spalinowych.To pytanie to klasyczne starcie między obawami o "baterię jak w starym smartfonie" a tym, jak te maszyny są faktycznie konstruowane. Krótka odpowiedź brzmi: współczesne "e-autko" jest projektowane na ok. 15–20 lat eksploatacji, co w wielu przypadkach stawia je na równi lub nawet wyżej od nowoczesnych aut spalinowych.

Oto jak to wygląda w szczegółach (dane na luty 2026):

1. Żywotność baterii (Największy strach)
To nie jest bateria z laptopa. Samochody mają zaawansowane systemy zarządzania ciepłem (BMS), które pilnują, by ogniwa nie "gotowały się" podczas ładowania.

Degradacja: Średnio bateria traci ok. 1,8% – 2,3% pojemności rocznie.

Po 10 latach: Realnie będziesz mieć ok. 80–85% pierwotnego zasięgu. Jeśli auto nowe przejeżdżało 400 km, po dekadzie przejedzie ok. 320–340 km. To wciąż więcej niż wystarczająco dla większości użytkowników.

Liczba cykli: Nowoczesne baterie (zwłaszcza typu LFP, coraz popularniejsze w tańszych modelach) wytrzymują 3000–4000 pełnych cykli ładowania. Przy zasięgu 300 km daje to teoretyczny przebieg rzędu 900 tys. do 1,2 mln kilometrów.

2. Gwarancja "Świętego Spokoju"
Standardem rynkowym w 2026 roku jest gwarancja na baterię wynosząca 8 lat lub 160 000 km.

Niektórzy (np. Lexus czy Toyota) dają już nawet 10 lat gwarancji lub limit do miliona kilometrów, pod warunkiem serwisowania.

Jeśli w tym czasie sprawność spadnie poniżej 70–75%, producent musi wymienić baterię lub jej moduły na własny koszt.

3. Co się psuje, a co nie?
W elektryku masz o ok. 20-30 razy mniej części ruchomych niż w aucie spalinowym:

Silnik: Może pracować bezawaryjnie przez kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt lat. Nie ma tłoków, turbiny, dwumasy, wtryskiwaczy ani skomplikowanego układu wydechowego.

Elektronika: To ona, obok baterii, jest największym znakiem zapytania po 15 latach. Tak jak w każdym nowoczesnym aucie, moduły sterujące mogą po prostu "wyzionąć ducha" ze starości.

4. Drugie życie elektryka (po 15-20 latach)
Nawet jeśli auto przestanie nadawać się do jazdy (np. przez korozję blach), bateria wciąż ma wartość:

Magazyn energii: Akumulator o sprawności 70% jest idealny jako domowy magazyn energii do fotowoltaiki.

Recykling: W 2026 roku technologie odzysku litu, kobaltu i niklu pozwalają na odzyskanie ponad 95% surowców, co sprawia, że zużyta bateria jest cennym towarem, a nie "śmieciem".

Podsumowując: Przez pierwsze 10 lat prawdopodobnie nie odczujesz większej różnicy poza lekkim spadkiem zasięgu w zimie. Prawdziwe schody zaczną się po 15–18 latach, kiedy to wartość naprawy ewentualnych usterek elektroniki może przewyższyć wartość starego auta – ale to dokładnie ten sam problem, który mamy dziś z 20-letnimi dieslami naszpikowanymi czujnikami.

Czy chciałbyś, abym sprawdził, które konkretne modele aut elektrycznych mają obecnie (w 2026 r.) najlepsze opinie pod kątem trwałości po przebiegach rzędu 200 tys. km?
zenonn odpowiada zenonn
Pytanie o konkretne modele jest kluczowe, bo raporty z lat 2025–2026 pokazują zaskakujący rozjazd między tym, co myślimy o „nowoczesnych” markach, a tym, co faktycznie dzieje się na przeglądach technicznych po kilku latach i dużych przebiegach.Oto zestawienie modeli, które najlepiej (i najgorzej) znoszą próbę czasu i kilometrów:1.Pytanie o konkretne modele jest kluczowe, bo raporty z lat 2025–2026 pokazują zaskakujący rozjazd między tym, co myślimy o „nowoczesnych” markach, a tym, co faktycznie dzieje się na przeglądach technicznych po kilku latach i dużych przebiegach.Oto zestawienie modeli, które najlepiej (i najgorzej) znoszą próbę czasu i kilometrów:1. Królowie przebiegów, ale... z usterkami (Tesla)Tesla dominuje pod względem trwałości napędu i baterii, ale fatalnie wypada w badaniach technicznych (TÜV).Tesla Model 3 / Model Y: Badania z 2025 r. pokazują, że te auta bez problemu dojeżdżają do 250–300 tys. km z baterią wciąż trzymającą ok. 85-90% sprawności.Haczyk: To najczęściej oblewające przeglądy auta. Problemem nie jest silnik czy bateria, ale zawieszenie (wahacze nie wytrzymują masy auta), hamulce (rdzewieją z nieużywania, bo auto hamuje silnikiem) oraz oświetlenie. Jeśli kupisz Teslę, napęd przeżyje auto, ale będziesz stałym klientem mechanika od podwozia.2. Solidna "Niemiecka Szkoła" (Grupa VW i BMW)Tutaj sytuacja jest odwrotna – te auta są budowane tak, by przejść przegląd bez zająknięcia, ale ich oprogramowanie czasem kuleje.Volkswagen e-Golf: Mimo że to starsza konstrukcja, w raportach z 2025 r. jest uznawany za najbardziej niezawodnego elektryka. Ma bardzo niski odsetek usterek (tylko 3,4% oblewających przegląd).Audi Q4 e-tron / VW ID.4: Bardzo solidne mechanicznie (tylko 4% usterek), choć użytkownicy narzekają na zacinające się tablety i systemy multimedialne.BMW i3: Legenda trwałości. Dzięki nadwoziu z karbonu auto nie rdzewieje, a silniki są niemal pancerne. W 2025 r. wciąż ląduje w czołówkach bezawaryjności ADAC.3. Azjatycka niezawodność (Hyundai, Kia, Lexus)Hyundai Kona Electric: Bardzo polecany model z drugiej ręki. Przebiegi rzędu 200 tys. km nie robią na nim wrażenia, a degradacja baterii jest jedną z najniższych na rynku.Lexus / Toyota (np. bZ4X): Jako jedyni oferują gwarancję na baterię do 1 miliona kilometrów (przez 10 lat), co jest ewenementem. Jeśli szukasz auta na "dożywocie", to jest ten adres, choć ich systemy multimedialne odstają od Tesli.4. Modele, które "płacą cenę oszczędności"Te auta po 5–7 latach mogą być skarbonką bez dna:Dacia Spring: Najtańszy elektryk, który w 2026 r. masowo nie przechodzi przeglądów. Fatalna jakość zawieszenia, korozja podwozia i słabe wyciszenie sprawiają, że to auto na krótkie dystanse i kilka lat "tłuczenia" po mieście.Renault Zoe: Pionier, który w starszych rocznikach miewa problemy z układem ładowania i elektroniką sterującą.Tabela podsumowująca (stan na luty 2026):ModelMocna stronaNa co uważać po 200 tys. km?Tesla Model 3Silnik i Bateria (zasięg)Zawieszenie i hamulceAudi Q4 e-tronJakość wykonaniaBłędy oprogramowaniaHyundai KonaNiskie zużycie energiiUkład chłodzenia bateriiBMW i3Brak korozji (karbon)Wąskie, drogie oponyDacia SpringCena zakupuOgólna trwałość podwoziaMoja rada: Jeśli szukasz auta na lata, szukaj modelu z baterią LFP (litowo-żelazowo-fosforanową). Są cięższe, ale niemal niezniszczalne – wytrzymują tysiące cykli ładowania bez utraty zasięgu.

Powiązane: NaszeAuto

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki