Tylko co czwarty Polak nie boi się o stan swoich finansów. W cztery miesiące odsetek pesymistów wzrósł aż o 18 pkt proc. – wynika z najnowszego badania firmy doradczej EY, które we wtorek przedstawia „Rzeczpospolita”.


Według gazety tak duży skok negatywnych odpowiedzi pokazuje, że Polacy mają z pandemią coraz większy problem. Obawy są spore, niezależnie od grupy wiekowej, ale nad Wisłą wśród pesymistów przodują zwłaszcza osoby z powojennego pokolenia baby boom.
Przeczytaj także
"Z kolei na świecie najwięcej negatywnych ocen padło ze strony najmłodszych ankietowanych. Jednym z efektów rosnących obaw jest oszczędzanie – aż połowa badanych ogranicza wydatki, zwłaszcza na rozrywkę poza domem i towary luksusowe" - czytamy w "Rzeczpospolitej".
Uśrednione dane dla świata wskazują na niemal identyczny poziom pesymizmu wśród starszych pokoleń. Młodzi Polacy są jednak o wiele mniej optymistycznie nastawieni do przyszłości niż ich rówieśnicy z innych państw. W przypadku milenialsów różnica wynosi aż 19 pkt. proc. Może to być reakcja np. na problemy osób rozpoczynających karierę zawodową, takie jak wysokie ceny mieszkań, co nie zmieni się w najbliższym czasie.
Przeczytaj także
– Obawy Polaków o stan finansów z pewnością nie wynikają wyłącznie z sytuacji pandemicznej. Jest to splot czynników związanych z koronawirusem oraz bieżącą i prognozowaną sytuacją ekonomiczną, głównie w odniesieniu do inflacji czy realizacji założeń „Polskiego Ładu". Całość powoduje niepokój spowodowany realnym spadkiem siły nabywczej – mówi dr Mariusz Woźniakowski z Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Łódzkiego. – W tej sytuacji nie powinna dziwić deklaracja spadku wydatków na towary luksusowe i związane z szeroko pojętą rozrywką, bo są to relatywnie najczęstsze i najprostsze do ograniczenia wydatki w obliczu wzrastających na podstawowe potrzeby, jak żywność, opłaty, zdrowie – dodaje.

Badania przeprowadzono jesienią, część globalna objęła ponad 14 tys. osób z kilkunastu państw.
(PAP)
mmu/ dki/

























































