REKLAMA

EBC rezygnuje z prognostycznego pesymizmu

Ignacy Morawski2021-06-11 09:04założyciel SpotData.pl
publikacja
2021-06-11 09:04
EBC rezygnuje z prognostycznego pesymizmu
EBC rezygnuje z prognostycznego pesymizmu
/ FORUM

Europejski Bank Centralny dokonał największej od wybuchu pandemii rewizji prognoz makroekonomicznych na najbliższe lata. Analitycy wyraźnie podnieśli przewidywaną ścieżkę PKB, który wedle dzisiejszych prognoz za dwa lata będzie już prawie na takim poziomie, na jakim byłby bez kryzysu. Jak widać na wykresie, do ekonomistów powoli dociera, że długookresowe efekty pandemii nie muszą być negatywne.

EBC publikuje swoje prognozy raz na trzy miesiące, w ostatnim miesiącu każdego kwartału. Są one dość uważnie śledzone, jak analizy wszystkich banków centralnych, ponieważ pokazują, jak na gospodarkę patrzą ludzie powołani do zarządzania jej stabilnością i utrzymywania w ryzach inflacji.

Bank prognozuje, że produkt krajowy brutto strefy euro wzrośnie w tym roku aż o 4,7 proc., w przyszłym o 4,5 proc., a za dwa lata o 2,1 proc. Łącznie PKB w latach 2020-23 ma się zwiększyć o 4,1 proc. (trzeba jeszcze doliczyć spadek za zeszły rok), podczas gdy jeszcze w marcu łączna prognoza wynosiła 2,9 proc. Rewizja wbrew pozorom jest potężna. Nieprzypadkowo po publikacji EBC i konferencji prezes Christine Lagarde euro umocniło się wobec dolara. Ruch był bardzo mały, ale mimo wszystko pozytywny wydźwięk komunikatów EBC przeważył nad prodolarowymi danymi o bardzo wysokiej inflacji w USA, która w maju sięgnęła 5 proc.

fot. / / Puls Biznesu

Warto zwrócić uwagę na jeden istotny fakt. Według obecnych prognoz PKB strefy euro w 2023 r. ma być tylko o 1 proc. niższy niż trend liniowy sprzed pandemii (czyli w uproszczeniu poziom, który był możliwy do osiągnięcia, gdyby nie pandemia). Dla porównania: trzy lata po kryzysie finansowym z 2008 r. (czyli w roku 2011) PKB strefy euro był aż o 5,5 proc. poniżej trendu sprzed tamtego kryzysu. Oznacza to, że kryzys pandemiczny wywołał w gospodarce znacznie mniejsze spustoszenie niż finansowy, a dokładnie - pięciokrotnie mniejsze spustoszenie.

Dlaczego długookresowe efekty pandemii okazują się znacznie mniejsze niż kryzysu finansowego? Są dwa powody. Po pierwsze pandemia jest kryzysem czysto egzogenicznym, czyli wywołanym przez czynniki zupełnie niezależne od gospodarki. Nie wywołuje zatem żadnych głębokich zmian strukturalnych, potrzeby dużej relokacji zasobów między branżami, konfliktów politycznych o to, kto zawinił. Po drugie odpowiedź polityczna na kryzys pandemiczny była funkcją lekcji wyciągniętych po kryzysie finansowym. Wtedy stymulacja fiskalna gospodarki była zbyt krótka i po jej wycofaniu popyt zgasł, a bezrobocie pozostało na podwyższonym poziomie, prowadząc do fali buntów i małych rewolt politycznych. Ekonomiści i politycy wyciągnęli wnioski i tym razem odpalili trzykrotnie większą artylerię fiskalną, która dodatkowo będzie działała dłużej.

Przed pełnym optymizmem, czyli przekonaniem, że wkrótce uda się odrobić absolutnie wszystkie straty wywołane przez pandemię, powstrzymuje nas właściwie tylko obawa przed ewentualnym nawrotem w wyniku mutacji wirusa i zbyt powolnych szczepień.

Jak poważnie należy traktować te obawy? Sądzę, że nie należy ich lekceważyć. Coś, co ostatnio wzbudza mój niepokój, to szybko wzbierająca fala pandemii w Wielkiej Brytanii. Rośnie tam nie tylko liczba zakażeń, ale też hospitalizacji, mimo że wskaźnik zaszczepienia ludności jest bardzo wysoki – niemal połowa populacji jest w pełni zaszczepiona dwiema dawkami (dla porównania w Polsce jest to niecała jedna czwarta, a 50 proc. przy dobrych wiatrach może osiągniemy do późnego lata). Eksperci czekają teraz na sygnały, w jakim stopniu wzrost hospitalizacji jest trwały, czy przełoży się na zatkanie systemu szpitalnego i doprowadzi do wzrostu liczby zgonów (na razie tego nie widać).

Bardzo możliwe, że ta fala nie będzie już tak groźna jak poprzednie. Czynnikiem uspokajającym jest wysoka skuteczność szczepionek przeciw wszystkim nowym wariantom koronawirusa. Pewnie jednak jeszcze nie czas wywieszać flagę „ostatecznego zwycięstwa”. Prognozy są coraz bardziej optymistycznie, ale jest też cień niepokoju.

Źródło:
Ignacy Morawski
Ignacy Morawski
założyciel SpotData.pl

Ignacy Morawski jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych ekonomistów rynkowych. Przez wiele lat pracował w sektorze bankowym (WestLB, Polski Bank Przedsiębiorczości), gdzie pełnił rolę głównego ekonomisty odpowiedzialnego za analizy makroekonomiczne. W latach 2012-16 zdobył wiele wyróżnień w licznych rankingach prognostycznych, zajmując m.in. dwukrotnie miejsce na podium konkursu na najlepszego analityka makroekonomicznego organizowanego przez Narodowy Bank Polski i „Rzeczpospolitą”. Był również członkiem zespołu przygotowującego prognozy makroekonomiczne w Polskiej Akademii Nauk, pracował także w think tanku WiseEuropa. Karierę rozpoczynał jako reporter ekonomiczny „Rzeczpospolitej”. Jest absolwentem ekonomii na Uniwersytecie Bocconi w Mediolanie i nauk politycznych na Uniwersytecie Warszawskim.

Tematy

Otwórz Konto Firmowe Godne Polecenia i zyskaj nawet 1600 zł premii!

Komentarze (1)

dodaj komentarz
luxferre
No ale to przecież wartości nominalne.
Uwzględniając o ile podnieśli inflację pustym pieniądzem, okaże się, że ten jeden procent w 2023 zmienia się w.... no właśnie, ile? 5%

Powiązane: Co się dzieje ze strefą euro?

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki