REKLAMA
BADANIE

E-biznes na fali

2006-03-06 10:06
publikacja
2006-03-06 10:06
Wrocławskie portale internetowe złapały wiatr w żagle. Jedne przyciągają ponad milion użytkowników miesięcznie. Inne z sukcesem wkraczają na giełdę. W środowisku coraz częściej mówi się o ekspansji na rynek Środkowo-Wschodniej Europy.

Stolica Dolnego Śląska to zagłębie e-rynku. Tu narodziły się dwa najbardziej znane polskie portale finansowe - Money.pl i Bankier.pl. Tu prężnie rozwija się Internetowe Biuro Podróży Travelplanet.pl, wspierane przez spółkę MCI Management. Wrocław to także kolebka dwóch tzw. porównywarek cen, dla których miniony rok był czasem intensywnej pracy i wyrabiania marki.

Wirtualna gorączka

Większość założycieli wirtualnych biznesów stawiała pierwsze kroki w 2000 r. Tak też było w przypadku portalu finansowego Bankier.pl, który w czerwcu obchodził piąte urodziny.

Ten pionier wirtualnych finansów (jako pierwszy portal w Polsce zawarł z bankiem umowę o dystrybucję produktów finansowych w internecie), zaczynał od jednego ciasnego pomieszczenia i bazował na pracy trzech osób. Na zyski czekał kilka lat. Dopiero w 2004 r. Bankier.pl osiągnął rentowność. Od tego czasu prze do przodu jak burza.

Średnia liczba jego użytkowników w zeszłym roku to 600 tys. miesięcznie. W rekordowym miesiącu portal odwiedziło aż 931 tys. osób (dane na podstawie badania Megapanel PBI/Gemius).

W tym roku Bankier.pl osiągnął magiczny pułap miliona użytkowników miesięcznie. Te liczby to zresztą stały element sporów między nim a jego rywalami z Money.pl.

Walka e-gigantów

Każda nieścisłość komunikatów prasowych, rozsyłanych przez któryś z dwóch portali, jest natychmiast wyłapywana przez konkurenta. Ostatnio obie firmy starły się na forum Internetstandard.pl (strona znanego wydawcy z branży komputerowej). Money.pl poinformował, że jako pierwszy, w lutym tego roku, w kategorii portali finansowych przekroczył pułap miliona użytkowników miesięcznie. Bankier.pl zareagował niemal natychmiast. Zaznaczył, że wskazane przez rywala źródło danych - gemiusTraffic - jest niezbyt wiarygodne, bo jego wyniki nie są jawne i nie są nigdzie publikowane. A jeśli nawet brać je pod uwagę, należy uznać pierwszeństwo Bankiera.pl.

Podszczypywanki dwóch gigantów nie mają końca. Żaden z portali nie zamierza oddać przeciwnikowi palmy pierwszeństwa. Zwłaszcza że na prowadzenie wysuwa się, na przemian, to jeden, to drugi portal.

Ostra rywalizacja ma jednak swoje plusy. Podkręca rozwój obu serwisów. Bankier.pl stawia między innymi na stacjonarne punkty obsługi klienta w największych miastach Polski.

- Klienci mogą tam skorzystać z szerokiej gamy produktów kredytowych - tłumaczy Filip Żok z Bankiera.pl. - Jednak konkurencja wśród „stacjonarnych” doradców finansowych robi się coraz bardziej zacięta, dlatego szczegółowo analizujemy dalsze możliwe drogi rozwoju dla tej działalności.

Serwis dla snobów

Oprócz tematyki stricte finansowej, w Bankierze.pl znajdziemy o wiele lżejsze treści. W rozrywkowej części serwisu pod hasłem „Po godzinach” można poczytać np. o najnowszych grach komputerowych, Dodzie Elektrodzie i „biustonoszach dobrych na wszystko”.

Żok: - Zamieszczanie treści nieekonomicznych w mediach ekonomicznych nie jest niczym nowym. Znamy to choćby z prasy biznesowej, gdzie znajdziemy materiały z recenzjami luksusowych samochodów czy produktów nowych technologii. Chodzi o poszerzenie zakresu treści adresowanych do tej samej grupy odbiorców.

Na stronie pojawił się niedawno Serwis Manager - nowy dział, którego głównym odbiorcą jest z założenia kadra managerska. Poczytamy tam m.in. o firmach, które osiągnęły sukces i poznamy życiorysy wielkich ludzi biznesu, np. Leszka Czarneckiego. Jest i coś dla snobów. W dziale Lifestyle poznamy elitarne gry sportowe oraz zasady serwowania wina.

Wzbogacanie stron o rozrywkowe treści staje się coraz powszechniejsze. Walka o przyciągnięcie jak najszerszego grona odbiorców trwa. A jest o kogo walczyć.

Dla rozrywkowych i dla singli

W Polsce mamy już około 10 mln internautów. Gemius (znana firma badająca internet) podzielił tę grupę na sześć segmentów: laików, pragmatyków, gaduły, maniaków komputerowych, rozrywkowych i odkrywców.

Wyniki badań wskazują, że najwięcej jest rozrywkowych i odkrywców (łącznie 24,7 proc.). A ci, oprócz informacji ściśle branżowych, szukają w sieci odprężenia i nowinek.

Do różnorodności potrzeb internautów dopasowuje swą ofertę Travelplanet.pl. Są tu więc działy dla podróżujących z dziećmi i dla tych, którzy szukają luksusowego wypoczynku. Coś dla siebie znajdą tu fani dalekich rejsów, a i typowi miłośnicy zabawy. Hitem jest jednak strona z ofertą dla singli (osób samotnych).

- Ten segment w Polsce jest jeszcze słabo wykorzystywany, a my byliśmy pierwszym biurem internetowym, które taki dział uruchomiło - nie kryje zadowolenia Dawid Sadulski z Travelplanet.pl.

Niewątpliwą przewagą Travelplanet.pl nad konkurencją w branży e-turystyki jest działalność offline. Spółka ma pięć punktów obsługi klienta w największych galeriach i centrach handlowych w Warszawie, Katowicach, Krakowie i Bydgoszczy.

- Rezerwacji przez internet dokonuje kilka procent Polaków. Punkty obsługi klienta pozwalają nam zatem pozyskać nowych klientów, którzy jeszcze nie są przekonani do rezerwacji online. Część naszych klientów woli sfinalizować zakup w naszym punkcie, zwiększa to ich zaufanie do spółki, a tym samym liczbę naszych klientów - tłumaczy Sadulski.

Do końca roku ma powstać kolejnych siedem punktów, także we Wrocławiu.

Najgłośniej o spółce było jednak ostatnio - w związku z jej udanym debiutem giełdowym.

Portale zdobywają giełdę

Travelplanet.pl przetarł giełdowe szlaki w branży e-commerce. Spółka zadebiutowała na warszawskim parkiecie na początku lipca 2005 r. Pozyskane z giełdy środki pozwoliły jej na przyspieszenie rozwoju. W ubiegłym roku sprzedała usługi turystyczne za kwotę niemal 40 mln zł (sprzedaż wzrosła o 218 proc.)

- Spółki e-commerce coraz lepiej sobie radzą i niekiedy mają już obroty większe niż ich konkurencja działająca w tradycyjnym modelu. Ten dynamiczny rozwój niesie za sobą potrzebę dokapitalizowania inwestycji. Można zatem założyć, że coraz częściej te właśnie spółki będą sięgały po środki finansowe na Giełdzie Papierów Wartościowych - przewiduje Jakub Mazur, dyrektor marketingu Travelplanet.pl.
Wkrótce w ślady Travelplanet.pl ma pójść Bankier.pl.

-Jeśli następni debiutanci będą poczynać sobie tak obiecująco, jak Travelplanet.pl, najprawdopodobniej zachęci to do publicznej emisji także kolejne podmioty e-rynku - przekonuje Żok.

Czy Money.pl też trafi na giełdę? Nie wiadomo. Przedstawiciele portalu są w tej sprawie powściągliwi. Nie potwierdzają, ani nie zaprzeczają.

Porównywarki są trendy

W sukcesie tego internetowego biura podróży znaczącą rolę odegrało potężne, bo trzymilionowe wsparcie finansowe ze strony funduszu inwestycyjnego MCI Management.

O takim zapleczu finansowym wrocławskie porównywarki cen - Skapiec.pl i Ceneo.pl - mogły tylko pomarzyć. Mimo to świetnie sobie radzą. Wzrost ich znaczenia nie uchodzi uwadze wrocławskich wyjadaczy z e-branży.

- Serwisy te będą odbierały użytkowników poszukujących produktów w sieci, którzy dotychczas korzystali w tym celu zazwyczaj z wyszukiwarek - ocenia Sadulski.

Ceneo.pl zadebiutowało w branży w ubiegłym roku. Współpracuje z ponad 160 sklepami i porównuje ceny ponad 200 tys. produktów. Miesięcznie serwis odwiedza obecnie blisko 300 tys. osób. Ceneo.pl nie powiedziało jednak ostatniego słowa.

- Rynek porównywarek w Polsce jest jeszcze na bardzo wczesnym etapie. Wielu internautów nigdy nie korzystało z serwisu porównującego ceny i nie ma świadomości istnienia takich usług. Mamy więc jeszcze wiele do zrobienia w obszarze promocji kategorii „porównywarka cen" a także promocji marki Ceneo.pl. To jest nasz główny cel na rok 2006 - deklaruje prezes firmy Łukasz Zych.

Przewodnik po cenach

Jedno jest pewne. Ceneo.pl nie będzie urozmaicało serwisu tematyką lekką, łatwą i przyjemną. Skierowaną do szerokiego grona internautów.

- Nie planujemy takiej funkcji. Portale zaspokajają inne potrzeby internautów aniżeli porównywarki cen, tak więc z innych powodów internauci trafiają na ich strony i spędzają na nich czas. Będziemy skupiali się na poprawie ergonomii i rozbudowie Ceneo.pl w zbliżonym kształcie do dzisiejszego - zapowiada Zych.

Inna wrocławska porównywarka cen - Skapiec.pl - zestawia ceny ok. 300 tys. produktów z 230 wirtualnych sklepów. Jej miesięczna oglądalność przekroczyła już 400 tys. użytkowników.

Z wyników tych właściciel serwisu, Mariusz Janiszewski, jest zadowolony. Z uwagą jednak spogląda w przyszłość.

- W branży porównywarek wiele jeszcze pozostało do zrobienia. Docelowo powinny one pełnić role kompleksowych przewodników po e-zakupach.

Podejmując decyzję o danym zakupie internauci biorą pod uwagę nie tylko cenę. Istotne są dla nich także opinie o produktach i sklepach - zarówno te ze strony ekspertów, jak i kupujących. Wychodząc tym oczekiwaniom naprzeciw, Skapiec.pl we współpracy z niezależnym serwisem udostępni wkrótce oceny sklepów.

Ujarzmić rynek

Janiszewski chce podbić polski e-rynek. Liczy, że do około milionowego grona klientów porównywarek może dołączyć jeszcze około 4-5 mln osób. Tyle, ilu jest obecnie kupujących na internetowych aukcjach. Porównywarki cen umacniają swoje pozycje i czekają na ruch portali, którym skądinąd odbierają użytkowników serwisów zakupowych. Janiszewski przewiduje dwie opcje: albo portale uruchomią własne porównywarki cen, albo zainwestują w którąś z już istniejących.
Prezes Ceneo.pl podchodzi do sprawy z dystansem.

- Mamy świadomość, że serwisu porównującego ceny nie da się zbudować w kilka tygodni - mówi. - Jest to przedsięwzięcie trudne technologicznie i wymaga sporego kapitału. Tak więc nie obawiamy się inicjatyw, za którymi nie będzie stał kapitał i wiedza.

Gdy nadejdzie Wielki Gracz

Istotne przetasowanie kart w tym segmencie usług mogłoby spowodować wejście na rynek gracza zachodniego, z potężnym kapitałem.

- Wystarczy milion dolarów, mocna kampania reklamowa i podłączenie do serwisu porównującego ceny - powiedzmy trzystu sklepów - za darmo - przewiduje Janiszewski.

Na razie o Wielkim Graczu ani widu, ani słychu. Za to polscy e-biznesmeni wychylają coraz śmielej nosy poza polskie granice. Przykładem jest sieć reklamowa Ad.net (spoza Wrocławia), która ma już mocną pozycję na Litwie i Łotwie.

Specjaliści z branży są zdania, że Polska z liczbą internautów, oscylującą wokół 10 milionów, ma duże szanse, by zająć kluczową pozycję w środkowej Europie. I choć temat jest szeroko omawiany w środowisku, wrocławscy e-biznesmeni nie chcą ujawnić swych planów. Wyjście poza rodzimy rynek Money.pl uznaje za „jedną z możliwości”, a Żok z Bankier.pl mówi tylko:

- Ekspansja na rynki zagraniczne to na pewno prorozwojowa droga. Niewykluczone, że podejmiemy działania w tym kierunku, jednak na razie jest za wcześnie, żeby o tym mówić.

Monika Pendelska

1. Zdaniem Mariusza Janiszewskiego, właściciela Skapiec.pl, porównywarki cen będą pełnić rolę kompleksowych przewodników po e-zakupach.

2. Jakub Mazur, dyrektor marketingu Travelplanet.pl., przewiduje, że spółki e-commerce będą coraz częściej wchodziły na giełdę.


Źródło:
Tematy
Konto firmowe za 0 zł plus odsetki. Sprawdź oferty, które wyróżniają się na rynku
Konto firmowe za 0 zł plus odsetki. Sprawdź oferty, które wyróżniają się na rynku

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Nowe technologie

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki