Jeszcze tylko niecałe dwa lata wetowania i wysyłania ustaw do Trybunału Konstytucyjnego i druga kadencja Andrzeja Dudy dobiegnie końca. Co prezydent planuje później i ile pieniędzy nadal będziemy mu płacić ze swoich podatków tak jak i poprzednim głowom państwa?


- Zawsze miałem jakieś zadanie do wykonania - mówił prezydent Andrzej Duda w wywiadzie, który udzielił w "Kanale Zero" w programie Krzysztofa Stanowskiego i Roberta Mazurka. - Jestem szczery, bo po prezydenturze ten telefon nie milknie. Mam naprawdę dużo pracy przed sobą - dodaje.
Co zrobi w pierwszym możliwym momencie po zakończeniu swojej prezydentury? - Mam takie duże osobiste marzenie [...] chciałbym pójść w góry i móc być sam, móc usiąść sobie w górach w Górcach na polanie i być sam, żeby nikt nie patrzył. Drugim marzeniem jest poprowadzić znów auto - wyjaśnia.
"Jestem człowiekiem sukcesu"
Andrzej Duda przyznał w wywiadzie, że dwa razy w życiu był bezrobotny, ale tylko "przez krótki moment". Tuż po studiach czekał na rozstrzygnięcie konkursu, by dowiedzieć się, czy dostał posadę na uczelni i w momencie, kiedy przestał być wiceministrem w resorcie sprawiedliwości w 2007 roku (po dwóch miesiącach pełnił obowiązki podsekretarza stanu w Pałacu Prezydenckim przy boku Lecha Kaczyńskiego).
Porównuje siebie z Jarosławem Kaczyńskim i Donaldem Tuskiem, którzy startowali w wyborach prezydenckich, ale im się nie udało uzyskać wystarczającego poparcia. Przypomina, że wygrał z Rafałem Trzaskowskim. - Ja ubiegałem się o urząd prezydenta Rzeczypospolitej dwukrotnie i za każdym razem zakończyło się to moim zwycięstwem i jestem drugą kadencję prezydentem [...] Czy sądzicie, panowie, że na tej pozycji, na której to prezydent jednoosobowo podejmuje wszystkie decyzje i nikt nie ma na to wpływu, ci panowie mnie lubią? Myślę, że nie - dodaje. To może sugerować, że nie liczy na wsparcie lidera PiS po wyprowadzce z Belwederu.
Z drugiej jednak strony wyraźnie zaznacza, że "zasady demokratyczne przestały obowiązywać, ponieważ wygrali nie ci, co powinni". I, co podkreślał, jest "na ty" z Jarosławem Kaczyńskim.
Odprawa i dożywotnia pensja dla byłego prezydenta
Po ustąpieniu z urzędu Andrzej Duda otrzyma odprawę w wysokości trzykrotnej pensji, która obecnie wynosi około 25 tys. zł miesięcznie (z danych "Faktu"), a więc odprawa wyniesie 75 tys. zł. Dla porównania Bronisław Komorowski otrzymał w 2015 roku 60 tys. zł.
Dożywotnia pensja wyniesie 75 proc. wynagrodzenia zasadniczego, co wyniesie ponad 13 tys. zł brutto miesięcznie. Duda otrzyma fundusze na prowadzenie biura za około 19 tys. zł miesięcznie.
Przysługiwać mu będą także inne przywileje nie tylko finansowe. Byli prezydenci otrzymują możliwość skorzystania z protekcji Służby Ochrony Państwa na terytorium kraju i samochodu służbowego.


























































