Inflacyjne efekty II rundy w Polsce na razie są niewielkie albo prawie niewidoczne, ale im dłużej będzie trwać szok energetyczny, tym większe prawdopodobieństwo ich zaistnienia w gospodarce - poinformował na konferencji dyrektor Departamentu Badań i Analiz NBP Jacek Kotłowski.


"W październiku (…) inflacja powróciła do poziomu odchylenia od celu inflacyjnego, wyniosła 3,5 proc., a według wstępnych danych wydaje się, że ponownie obniżyła się inflacja bazowa. To ponowne obniżenie inflacji bazowej wskazuje, że jej przenikanie (inflacji do szerokiej kategorii cen – PAP) jest na razie relatywnie niewiele. (…) My na razie jeszcze w niewielkim stopniu, albo w ogóle nie widzimy efektów pośrednich, czyli przenikania do inflacji bazowej” – powiedział Kotłowski.
Ekonomista odnotował, że obserwowany jest z jednej strony wzrost cen towarów rynkowych, powiązany prawdopodobnie w dużym stopniu ze wzrostem cen producenta od jakiegoś czasu.
Z drugiej strony Kotłowski wskazał, że komponent inflacji związany z usługami rynkowymi obniża się.
"One prawdopodobnie znalazły się już gdzieś w okolicach 5 proc., czyli mamy systematyczne obniżanie. To jest gastronomia, hotelarstwo, usługi internetowe, czyli te usługi, które są silnie związane z popytem. Widać, że ten popyt nie jest na tyle silny, żeby umożliwić przenikanie, ale oczywiście nie wiemy, co będzie dalej" – dodał.
"Im dłużej szok (energetyczny – PAP) trwa, tym ryzyko przenikania wzrostu cen energii do pozostałych komponentów jest większe, również do cen żywności. (…) To są też ceny transportu, ceny nawozów i to niewątpliwie może stwarzać ryzyko przeniesienia na te pozostałe komponenty inflacji" - dodał.
W ocenie Kotłowskiego, kwestia efektów II rundy jeszcze dwa miesiące temu wyglądała bardziej pesymistycznie, ale w międzyczasie odwrócił się trend wzrostu cen bazowych.
Kotłowski zaznaczył, że gospodarce cały czas są siły dezinflacyjne.
"Pierwszą siłą dezinflacyjną jest oczywiście cały czas presja konkurencyjna ze strony Chin (…), już nie tylko poprzez tańsze towary, ale też poprzez konkurencję w usługach w coraz większym stopniu. (…) Mimo tych zaburzeń w ramach światowym ten czynnik działa" - wskazał.
Jako drugi czynnik wymienił niższą dynamikę płac realnych.
"W scenariuszu projekcyjnym mamy wzrost inflacji bazowej, ale ponieważ w punkcie startowym ta inflacja okazała się nieco niższa, to być może jej wzrost będzie niższy niż zakładaliśmy w projekcji. Wydaje się, że ten wzrost pewnie nastąpi, natomiast on jest na razie przynajmniej umiarkowany" - skonkludował. (PAP Biznes)
tus/ asa/































































