Dolar górą
Po środowym tąpnięciu kursu koszyka walut złożonego po połowie z dolara i euro (reakcja na obniżkę stóp procentowych - moim zdaniem zaskakująca), wczoraj (czwartek) kurs tego koszyka poszedł nieznacznie w górę, kończąc dzień na poziomie 3,6673 złotego. Na osłabieniu złotego zyskał głównie dolar, który na wszystkich rynkach walutowych święcił wczoraj swój tryumf. W relacji do złotego kosztował on wczoraj nawet 3,9844, a dzień zakończył na poziomie 3,9774 złotego. Tym samym na wykresie świecowym do opadającej przeciwprostokątnej trójkąta prostokątnego. Od dołu mamy wsparcie na poziomie 3,93 złotego, a od góry wspomnianą opadającą linię trendu, oraz bardzo silny opór na wysokości 4 złotych za dolara. Na wskaźnikach analizy technicznej nadal nie ma sygnałów zajmowania długich pozycji. Od ponad 6 miesięcy trwa trend spadkowy. Tylko kilka najszybciej reagujących wskaźników statystycznych zaczyna powoli sugerować zamykanie krótkich pozycji na dolarze, lecz jeszcze bez dokonywania inwersji pozycji (czyli przechodzenia z pozycji krótkiej na długą). Wniosek jest jeden. Na rynku USD/PLN oprócz wymiany czysto handlowej (zakup dolarów na potrzeby rozliczenia faktur importowych) grają już tylko najbardziej zaprawieni w boju spekulanci. Nowy trend (wzrostowy dla dolara) jeszcze się nie zaczął, a stary trend spadkowy wygasa i gra na dalszą zwyżkę kursu złotego staje się coraz bardziej ryzykowna. Jednak jak już wspomniałem, nie ma nadal podstaw do zajmowania długich pozycji. Trzeba nadal cierpliwie czekać korzystając z wysokich odsetek na obligacjach (ja uparcie trzymam kurczowo obligacje TZ0502 oraz TZ0202).
Kurs euro w relacji do złotego jest w dużo silniejszym trendzie spadkowym. Ale i tutaj zaczyna pojawiać się promyk nadziei dla naszych strudzonych eksporterów. Jeśli kurs euro odbije się od poziomu 3,34 złotego, to powoli zacznie budować się baza na tym poziomie. Ale podobnie jak w przypadku dolara nie ma podstaw do zajmowania długich pozycji. Tutaj nawet można jeszcze pokusić się o utrzymywanie pozycji krótkiej, a to głównie za sprawą szansy dalszego osłabienia euro do dolara.
Na tamtym rynku wczoraj doszło do silnej przeceny euro.
Zwróćmy jeszcze uwagę na wykres kursu dolara w relacji do jena japońskiego. Dwa tygodnie temu w piątek po silnym wybiciu się kursu dolara ponad opadający kanał korekcyjny, kurs dolara poszybował w górę. Teraz najbliższy poziom oporu znajduje się na wysokości 127 jenów. Jeśli poziom ten zostanie pokonany, to przed nami otworzy się droga do wielkiej hossy na dolarze. (JM)


























































