REKLAMA

Dobre zarobki to jeszcze nie bogactwo

Maciej Kalwasiński2017-12-11 10:20analityk Bankier.pl
publikacja
2017-12-11 10:20
YAY Foto

Kto jest bogatszy - osoba, która zarabia 10 tys. zł miesięcznie, ale musi spłacać 300 tys. zł kredytu mieszkaniowego, czy właściciel dwóch mieszkań w Warszawie o łącznej wartości miliona złotych, osiągający z tytułu wynajmu jednego z nich dochód w wysokości 3 tys. zł miesięcznie?

Ostatnie dni przyniosły zatrzęsienie tekstów na temat osób "bogatych". Zaczęło się od dyskusji na temat zniesienia limitu 30-krotności, po przekroczeniu którego nie płaci się składek na ZUS. Potem ukazał się raport KPMG o rynku dóbr luksusowych. Dziś światło dzienne ujrzały doniesienia o czytelnictwie gazet.

We wszystkich przypadkach jako kryterium „bogactwa” przyjęto dochód, zrównując w ten sposób osoby dobrze zarabiające (i tu można by podjąć dyskusję, czy osoba otrzymująca 5 tys. zł na rękę miesięcznie faktycznie tak dobrze zarabia) z osobami bogatymi. Nieporozumienie można by zrzucić na karb medialnych uproszczeń – wszak przymiotnik "bogaty" bardziej przyciągnie uwagę czytelników i jest krótszy niż „dobrze zarabiający”, co nie jest bez znaczenia przy tworzeniu tytułów. Ponadto wykształcona jeszcze na etapie szkoły podstawowej niechęć do powtórzeń skłania autorów tekstów do szukania synonimów.

Niestety to powielane po wielokroć uproszczenie zakorzeniło się w opinii publicznej. Dlatego warto przypomnieć, że bogactwo czy zamożność to zasób, ma wydźwięk statyczny, natomiast dochód to strumień, z natury dynamiczny i bardziej zmienny. Wysokie zarobki nie są, choć oczywiście mogą być, tożsame z dużym majątkiem. Kto jest bogatszy - osoba, która zarabia 10 tys. zł miesięcznie, ale musi spłacać 300 tys. zł kredytu mieszkaniowego czy właściciel dwóch mieszkań w Warszawie o łącznej wartości 1 mln zł, osiągający z tytułu wynajmu jednego z nich dochód w wysokości 3 tys. zł miesięcznie? Oczywiście ta druga osoba.

Bogactwo gromadzimy przez całe życie, a nierzadko przez kilka pokoleń. Natomiast dochód zmienia się w tym samym czasie kilkanaście albo i kilkadziesiąt razy. Najprostszy jest przykład sportowców, którzy są bardzo dobrze wynagradzani przez kilkanaście lat. Następnie ich przewaga konkurencyjna bardzo mocno spada, a wraz z nią zarobki. Jeżeli nie uda się im zgromadzić wystarczająco dużego majątku w krótkim czasie, mogą się po zakończeniu kariery obudzić z ręką w nocniku, gdy wypracowywane przez lata umiejętności (np. kopania piłki) okażą się nieprzydatne.

Dyskusja miałaby marginalne znaczenie, gdyby nie pojęcie tzw. „sprawiedliwości społecznej” i powiązanego z nim poziomu opodatkowania. Obok dominujących w Polsce podatków pośrednich występują głównie podatki dochodowe. Z kolei podatki majątkowe mają marginalne znaczenie. Postrzeganie osób o relatywnie wysokich dochodach jako bogatych stanowi uzasadnienie dla podniesienia poziomu ich opodatkowania. W ten sposób uniemożliwia się faktyczne bogacenie się szerszych mas społeczeństwa, podczas gdy ludzi naprawdę bogatych tego typu zmiany przesadnie nie dotykają. Szczególnie że mają też oni większe możliwości optymalizacji podatkowej.

Źródło:
Maciej Kalwasiński
Maciej Kalwasiński
analityk Bankier.pl

Analityk i redaktor prowadzący Bankier.pl. Doktorant na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu. Zajmuje się międzynarodowymi stosunkami gospodarczymi, ze szczególną uwagą analizuje sytuację gospodarczą Chin. Dba, by Bankier.pl pozostawał źródłem najważniejszych i najbardziej interesujących informacji ze świata i Polski, przedstawionych w przystępny i zrozumiały sposób.

Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (39)

dodaj komentarz
rekin1986
Kto nie wie ile jest nieruchomości powystawianych na licytacje przez komorników to może żyje w nieświadomości

Niedaleko mnie jest biuro obrotu nieruchomościami to 90 procent ogłoszeń jakie ma biuro w ofercie to nieruchomości od komorników lub osób prywatnych które są obciążone hipoteką nie rzadko powyżej
Kto nie wie ile jest nieruchomości powystawianych na licytacje przez komorników to może żyje w nieświadomości

Niedaleko mnie jest biuro obrotu nieruchomościami to 90 procent ogłoszeń jakie ma biuro w ofercie to nieruchomości od komorników lub osób prywatnych które są obciążone hipoteką nie rzadko powyżej wartości nieruchomości

Pisanie o kształceniu ma tyle do rynku pracy co kot napłakał

System kształcenia jest niedostosowany do potrzeb rynku pracy kształci się teoretycznie bez odzwierciedlenia praktycznego

Teoretycznie magistry a praktycznie 2 lewe ręce

Przede wszystkim młodych ludzi trzeba nauczyć SZACUNKU DO PRACY I PIENIĘDZY to jest podstawa bez tego każdą gospodarkę się rozwali

Każdy młody KOT cytując na modę wojskową musi zaczynać od samego dołu najniżej by nie rodzić postawy roszczeniowej , że mu się wszystko należy

Jak by jeden z drugim wchodził na rynek pracy w czasie bezrobocia na poziomie 20 procent to nie pytał by się o warunki tylko ile dostanie a daniny publiczne i kredyty to by było jego ostatnie zmartwienie tylko by się cieszył , że głodny spać nie chodzi

Ja zaczynałem od praktyk w zawodówce 3 x w tygodniu po 8 godzin za 100 zł na miesiąc a po szkole poszedłem do pracy za 700 zł bez składek i podatków bez żadnych papierów robiłem tak 2 lata a za kasę którą zarobiłem kupiłem sobie komputer oraz sprzęt do terenów zielonych typu kosiarka , pilarka , kosa spalinowa i myjka ciśnieniowa więc mi nie chrzanić , że młody ma od pierwszego dnia dostawać 3 tys bo ludzie z dłuższym stażem pracy chodzą za mniejszą kasę

Dzisiaj najlepsze stawianie młodych do pionu to jest w urzędzie pracy bierzesz ofertę którą dajemy albo zostajesz wykreślony z listy bezrobotnych na 3 miesiące i albo idziesz i bierzesz co jest albo jesteś goły i wesoły
janusz_cebula
Frustrat, czy "pracodawca" poirytowany tym, że nikt już u niego nie chce za minimalną zasuwać? Aaa doczytałem, jednak "pracodawca".
wckr
Najpierw trzeba miec SZACUNEK do samego siebie. Jak rozmawiam z ludzmi, ktorzy dostaja oferty za 1800 netto w Warszawie to nie dziwie sie frustracji - takie pieniadze, nawet w sredniej wielkosci miescie, to wyzysk i niewolnictwo. I tutaj nie chodzi o brak szacunku do pieniedzy czy wybujale wyobraznie, ale po prostu o zycie na jakims Najpierw trzeba miec SZACUNEK do samego siebie. Jak rozmawiam z ludzmi, ktorzy dostaja oferty za 1800 netto w Warszawie to nie dziwie sie frustracji - takie pieniadze, nawet w sredniej wielkosci miescie, to wyzysk i niewolnictwo. I tutaj nie chodzi o brak szacunku do pieniedzy czy wybujale wyobraznie, ale po prostu o zycie na jakims minimum. Nie moze byc, ze komus na koniec miesiaca zostaje 10zl w portfelu. Dzis mlodzi, jak sie wkurza, to po prostu wyjezdzaja za granice, i bardzo dobrze robia. Szacunkiem do pracy i pieniedzy, to sie nie najedza... To ze Pan mial ciezko, nie znaczy, ze kazdy teraz powinien.
rekin1986 odpowiada janusz_cebula
Ani jedno ani drugie wolny strzelec wykonuje pracę na zamówienie ludzi dzwoni klient i się pyta o określoną pracę wiec się pytam o termin na kiedy chce mieć zrobione jak czas realizacji odpowiada podaję widełki cenowe i czekam na decyzję ok 24 godzin jak się zdecyduje tok ok idę i robię robota zrobiona kasa w Ani jedno ani drugie wolny strzelec wykonuje pracę na zamówienie ludzi dzwoni klient i się pyta o określoną pracę wiec się pytam o termin na kiedy chce mieć zrobione jak czas realizacji odpowiada podaję widełki cenowe i czekam na decyzję ok 24 godzin jak się zdecyduje tok ok idę i robię robota zrobiona kasa w kieszeń i cisza podatek płacę raz w roku w rozliczeniu PIT nie bawię się w zaliczki comiesięczne bo nigdy nie wiem jaki będzie dochód nie mam żadnych papierów nic żadnych składek ubezpieczeniowych nic jestem na rencie socjalnej z powodu stanu zdrowia po zapaleniu opon mózgowych w wieku 3 miesięcy a dorabiam bez papierów żadnych kasa z ręki do reki

Ja wychodzę z jednego założenia płać tylko podatek dochodowy nieważne za siebie czy za kogoś grunt by nie trzeba płacić składek ani za siebie ani za kogoś chcesz mieć ubezpieczenie to poproś kogoś z rodziny by Ciebie dopisał do ubezpieczenia zdrowotnego przyjdziesz dostaniesz zajęcie zrobisz dostaniesz kasę i siedzimy cicho jak myszy pod miotłami



rekin1986 odpowiada wckr
Przy ujemnym przyroście naturalnym
Ujemnym saldzie migracji
Ujemnym rachunku przepływu dewiz
Ciągłym deficycie budżetowym na państwowe emerytury bym nie liczył z roku na rok dopłata z podatków coraz wyższa obawiam się , że dojdzie do tego , że liczba emerytów będzie wyższa niż pracujących i skończy
Przy ujemnym przyroście naturalnym
Ujemnym saldzie migracji
Ujemnym rachunku przepływu dewiz
Ciągłym deficycie budżetowym na państwowe emerytury bym nie liczył z roku na rok dopłata z podatków coraz wyższa obawiam się , że dojdzie do tego , że liczba emerytów będzie wyższa niż pracujących i skończy się jak w Grecji

Obetną emerytury raz o 20 procent jak to nie pomoże to drugi raz o 20 procent a na koniec blokada kont i limit wypłat na 60 euro na dzień i oraz zakoszą wszystkim kasę powyżej gwarancji 100 tys Euro i taki będzie finał wiecznej jazdy na minusie tak się skończy zabawa w państwo socjalne za 70 procent dochodów w daninach publicznych

Akurat mieszkam w mieście 100 tys minus i 90 procent ofert pracy to za najniższą krajową plus premie wynikowe jak jest jakaś oferta za ponad 3 tys to za 3 dni już jej nie ma więc patrzenie na kraj przez pryzmat stolicy gdzie korporacji międzynarodowych jest bez liku to jak patrzenie na wszystkich z góry

Dzisiaj ceny nieruchomości są na szczycie cenowym z powodu realnych ujemnych stóp procentowych jak się zacznie podnoszenie stóp procentowych to nie chce być w skórze tych co mają kredyty na ponad 60 procent wartości nieruchomości

Będzie jak w USA Hiszpanii czy we Włoszech lub Irlandii

Radziłbym się modlić wszystkim o jedno by w Polsce nie wprowadzono katasteru bo to będzie wyrok bezdomności na obywateli jak przyjdzie ludziom płacić podatek za dach nad głową wyższy niż pozostałe podatki razem wzięte a nieruchomości to nie gotówka że można schować do portfela czy skarpetki i nikt nic nie wie

Zbyt mała jest świadomość ekonomiczna ludzi w naszym kraju odnośnie ekonomi zwłaszcza długoterminowej szczególnie w odniesieniu do rynku nieruchomości co wpływa na ich ceny
coderx
W końcu świetny artykuł który obnaża niby bogactwo. I okazuje się, że emeryci są najbogatsi a mimo to najbiedniejsi.
rekin1986
Najgorzej ma zawsze pierwsze pokolenie zaczynające od zera każde kolejne które będzie następne po swoich przodkach ma łatwiej

Mój dziadek murarz zawsze mawiał tak

Ziemia i dom to inwestycja na 100 lat tego nie robi się tylko dla siebie ale także dla swoich dzieci i wnuków które zostaną w tym domu po śmierci
Najgorzej ma zawsze pierwsze pokolenie zaczynające od zera każde kolejne które będzie następne po swoich przodkach ma łatwiej

Mój dziadek murarz zawsze mawiał tak

Ziemia i dom to inwestycja na 100 lat tego nie robi się tylko dla siebie ale także dla swoich dzieci i wnuków które zostaną w tym domu po śmierci przodków taka inwestycja to inwestycja na 3 pokolenia do przodu ale niestety dzisiejsze młode pokolenia kompletnie odjechały od rzeczywistości porównując dach nad głową do śniadania obiadu czy kolacji gdzie wartość nieruchomości nie rzadko jest równa 20 letniej wypłacie bez odliczania kosztów utrzymania

Zawsze była mowa kartofel ze solą zjedz ale bądż zdrowym i mniej spokojne nerwy bo zdrowia nie kupisz niestety dzisiaj ludzie kompletnie odjechali od rzeczywistości

Mieszkało się w 4 pokolenia na kupie i dobrze było każdy za najniższe dochody chodził do pracy i koszty się dzieliło i nikomu kredyty potrzebne nie były a dzisiaj kredyty na 120 wypłat i dusza na ramieniu całe życie

Prędzej dzieci dorosły niż człowiek na własny dach nazbierał to wtedy jednemu z dzieci robiło się posag a drugie zostawało z rodzicami w domu by się nimi zająć a spadek zostawał dla nich po śmierci przodków niestety dzisiaj przywiązanie do korzeni przodków to dla młodych abstrakcja jeszcze 20 lat nie ma a chce samochód mieszkanie i pracę za 5 tys tylko szkoda , że się nie zastanowi jeden z drugim , że inni ludzie którzy mają dłuższy staż pracy niż młodzi życia na karku chodzą za mniejsze pieniądze bo honorem to się nie najedzą
wckr
I to co opisałeś to patologia, to nie życie a wegetacja. Nie po to się kształcimy i edukujemy, nie po to walczymy o postęp i dobrobyt, aby było tak samo jak 100 lat temu. To już nie ta (w większości) mentalność. I dobrze, że ludzie mają marzenia i ambicje, bo tak, to dalej żylibyśmy w I to co opisałeś to patologia, to nie życie a wegetacja. Nie po to się kształcimy i edukujemy, nie po to walczymy o postęp i dobrobyt, aby było tak samo jak 100 lat temu. To już nie ta (w większości) mentalność. I dobrze, że ludzie mają marzenia i ambicje, bo tak, to dalej żylibyśmy w gliniankach.

Powiązane: Praca

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki