Prowadzimy ścisłe konsultacje z sojusznikami i partnerami w celu utrzymania i wzmocnienia rozszerzonego odstraszania - przekazał PAP w oświadczeniu Departament Stanu. Odpowiedział w ten sposób na wezwanie prezydenta Andrzeja Dudy do umieszczenia amerykańskiej broni jądrowej w Polsce.


"Zobowiązanie Stanów Zjednoczonych na rzecz obrony naszych sojuszników jest niezachwiane. Nadal prowadzimy ścisłe konsultacje z sojusznikami i partnerami w celu utrzymania i wzmocnienia rozszerzonego odstraszania" - powiedział rzecznik resortu w przesłanym PAP oświadczeniu.
Była to odpowiedź na pytanie PAP, czy Stany Zjednoczone są gotowe do umieszczenia swojej broni jądrowej na terytorium Polski i czy było to przedmiotem rozmów między przedstawicielami władz obydwu krajów. "Rozszerzone odstraszanie" - to termin oznaczający objęcie krajów sojuszniczych amerykańskim parasolem atomowym.
Vance był bardziej bezpośredni niż Departament Stanu
W czwartek zapytany o tę kwestię w wywiadzie z publicystką Fox News Laurą Ingraham, wiceprezydent J.D. Vance powiedział, że choć nie rozmawiał o tym z prezydentem Trumpem, byłby "zszokowany", gdyby Trump poparł przesunięcie broni jądrowej dalej na wschód.
"Musimy być ostrożni, Laura. Dosłownie igramy z życiem przyszłości ludzkiej cywilizacji. To jeden z najważniejszych powodów, dla których prezydent Trump widzi siebie i w rzeczywistości jest prezydentem pokoju. Mieliśmy ludzi takich jak Joe Biden, którzy nieświadomie prowadzili nas ku konfliktowi nuklearnemu. Donald Trump prowadzi nas w zupełnie innym kierunku i tego potrzebujemy" - oznajmił Vance.
Kiedy polski prezydent po raz pierwszy zgłosił propozycję przystąpienia Polski do programu Nuclear Sharing w 2022 r., ówczesny rzecznik Departamentu Stanu Vedant Patel stwierdził, że USA nie planują umieszczenia broni jądrowej w żadnym kraju, który przystąpił do NATO po 1997 r.
Prezydent Andrzej Duda po raz kolejny wezwał do tego w czwartkowym wywiadzie dla "Financial Times".
Duda ocenił, że "granice NATO przesunęły się na wschód w 1999 roku, więc 26 lat później powinno również nastąpić przesunięcie infrastruktury NATO na wschód". Wyraził nadzieję na rozszerzenie projektu Nuclear Sharing w Europie, które bez powodzenia zaproponował w 2022 roku administracji ówczesnego prezydenta USA Joe Bidena.
Rumunia: Wystarczy sama obecność wojsk
Na razie Rumunii wystarczy sama obecność wojsk NATO na jej terytorium - oświadczył w piątek pełniący obowiązki prezydenta Ilie Bolojan, zapytany o promowany przez prezydenta RP Andrzeja Dudę pomysł rozmieszczenia broni jądrowej na wschodniej flance Sojuszu.
"Fakt, że mamy nad sobą parasol NATO i bazy wojskowe europejskich i amerykańskich sojuszników w naszym kraju zapewniają ochronę i pokój w Rumunii. (...) Każde rozwiązanie, które prowadzi do konsolidacji wschodniej flanki NATO, jest bardzo dobre, ale to, co mamy w tej chwili, czyli obecność wojskowa (sojuszników - PAP), jest wystarczające" - stwierdził Bolojan.
Hołownia: chciałbym, żeby prezydent, zanim coś ogłosi, najpierw to ustalił
Chciałbym, żeby prezydent Andrzej Duda, zanim coś ogłosi, najpierw to ustalił, bo można dostać czarną polewkę na oczach całego świata i wystawić na szwank reputację Rzeczpospolitej - mówił w piątek kandydat trzeciej Drogi na prezydenta, odnosząc się do propozycji prezydenta ws. broni jądrowej.
Na piątkowej konferencji w Siemianowicach Śląskich (woj. śląskie) marszałek Sejmu, lider Polski 2050 i kandydat Trzeciej Drogi na prezydenta, został zapytany o wypowiedź wiceprezydenta USA J.D Vance'a, który w czwartek w wywiadzie dla Fox News powiedział, że byłby zszokowany, gdyby prezydent Donald Trump zdecydował, by broń jądrowa została rozmieszczona na wschodzie Europy. Tak Vance odpowiedział na pytanie o słowa prezydenta Andrzeja Dudy, który w wywiadzie dla "Financial Times" wezwał USA do rozmieszczenia broni jądrowej na terytorium Polski w charakterze środka odstraszającego przed możliwą agresją Rosji.
Odnosząc się do wypowiedzi Vance'a Hołownia przyznał, że "nie wie, dlaczego prezydent Vance miałby być zszokowany tym, że nasz sojusznik, Stany Zjednoczone, decyduje o wsparciu swoim potencjałem nuklearnym innego sojusznika". "My nie jesteśmy wrogiem Stanów Zjednoczonych. My nie jesteśmy w jakiejś szarej strefie bezpieczeństwa. My jesteśmy dumnym członkiem Paktu Północnoatlantyckiego, rekordzistą, jeżeli chodzi o wydatki ponoszone na nasze wspólne bezpieczeństwo" - podkreślił.
Druga płaszczyzna, która zdaniem Hołowni domaga się komentarza, to polityka prowadzona przez prezydenta Andrzeja Dudę. "Bardzo bym chciał, żeby pan prezydent, zanim coś ogłosi, najpierw to ustalił, bo to jest po prostu lepsze dla Polski" - oświadczył marszałek.
osk/ mal/ mhr/












































