Czwartkowa sesja na nowojorskich giełdach przyniosła najcięższe spadki od 19 miesięcy. Inwestorzy, którzy jeszcze dzień wcześniej uznawali, że przejęcie Kongresu przez lewicę to nic strasznego, dziś w panice wyprzedawali akcje firm powiązanych z boomem AI.


Takiej paniki na Wall Street nie widziano od kwietnia 2025 roku i pamiętnego „Dnia Wyzwolenia”, gdy prezydent Donald Trump nałożył zaporowe cła na prawie wszystkie kraje świata. Tym razem to po części też była „wina Trumpa”, którego partia z kretesem przegrała wybory połówkowe do Kongresu. Ten przez najbliższe dwa lata będzie zdominowany przez Demokratów, którzy bardzo nie lubią się z technologią AI. A konkretnie: gotowi są przyblokować budowę centrów danych.
O ile jeszcze w środę kwestia ta była bagatelizowana lub wręcz uznawano to nawet za pozytywne rozwiązanie, tak w czwartek dominowała już pesymistyczna narracja. Akcje spółek powiązanych z AI spadały jak kamień. Nvidia oddała ponad 9%, Broadcom ponad 10%, a Micron Technology został przeceniony o niemal 18%! Ponad 17-procentowy zjazd zaliczyły notowania AMD, a walory z sektora technologicznego przecenione o trzy lub więcej procent tworzyłyby bardzo długą listę.
W rezultacie Nasdaq Composite zaliczył tąpnięcie o 5,5%, zatrzymując się dopiero na poziomie 24 315 punktów. Czyli ok. 12% poniżej rekordu wszech czasów sprzed miesiąca i najniżej od kwietnia. Mamy zatem korektę pełną gębą.
So communism is bad for stocks? Yesterday it was good. So confused.
— John Tuld (@BradHuston) November 5, 2026
Indeks S&P 500 poszedł w dół o 4,35% i wylądował na poziomie 7 353,86 pkt. – czyli najniżej od końcówki lipca. Na wykresie dziennym dzisiejsza wielka czarna świeca robi naprawdę spore wrażenie. Właściwie w jeden dzień ten najważniejszy giełdowy benchmark świata roztrwonił sierpniowe zwyżki i zanegował całą falę wzrostową.
Jeszcze bardziej kuriozalnie prezentuje się wykres średniej przemysłowej Dow Jonesa. Tam po 3-procentowej zwyżce ze środy w czwartek odnotowano spadek o 3,44% i powrót do poziomów… z wtorkowych i poniedziałkowych minimów.
- To wygląda jak faza kapitulacji na akcjach spółek będących beneficjentami nakładów inwestycyjnych w sektorze centrów danych – powiedział Reutersowi Jed Ellerbroek, zarządzający w Argent Capital Management. – Ale siła tego ruchu jest przesadzona – dodał.
Znamienne było zachowanie walorów spółek Elona Muska, który podobno wydał pół miliarda dolarów na kampanię Republikanów. A ci nie dość, że stracili większość w Senacie, to jeszcze oddali Demokratom Teksas – nie tylko stanowisko senatora, ale też gubernatora stanu. Dla znienawidzonego przez lewicę bilionera może to oznaczać wieloletnie batalie prawne i blokowanie inwestycji jego teksańskich spółek. Akcje Tesli poszły dziś w dół o 11%, a kurs SpaceX zniżkował o 9%.
Warto odnotować także reakcję rynku długu, gdzie drugi dzień z rzędu umacniały się obligacje skarbowe USA. Rentowność 10-letnich Treasuries zdążyła już spaść do 4,83%, choć jeszcze miesiąc temu przekraczała 5,35% i była jednym z głównych powodów zmartwień na Wall Street. Teraz ten czynnik z dnia na dzień staje się coraz mniej istotny. Na rynku mówi się, że Kongres z przewagą Demokratów będzie blokował prezydenckie wydatki, co obniży deficyt fiskalny i skłoni Rezerwę Federalną do mniej restrykcyjnej polityki monetarnej. Czyli słabszych podwyżek stóp procentowych. A to dobra wiadomość dla wycen tak akcji jak i obligacji o stałym kuponie.
Warto też pamiętać, że przed piątkową sesją poznamy październikowy raport z amerykańskiego rynku pracy. Ekonomiści liczą na zaledwie 65 tys. etatów utworzonych w sektorze pozarolniczym. Z punktu widzenia posiadaczy akcji im gorszy byłby wynik, tym lepiej. Ponieważ zmniejszałby szanse na kolejne podwyżki stóp procentowych w Rezerwie Federalnej.
































































