Dekada członkostwa w UE zaowocowała olbrzymimi sukcesami na rynku pracy. Dzisiaj pracę ma 3,7 mln Polaków więcej niż przed akcesją.
Kiedy Polska wchodziła do Unii Europejskiej, zatrudnienie wynosiło 13,682 mln ludzi (dane Eurostatu na koniec drugiego kwartału 2004 roku). Od tamtej pory zatrudnienie w naszym kraju znalazło ponad dwa miliony ludzi – na koniec czwartego kwartału 2013 roku zatrudnienie wynosiło bowiem 15,713 mln ludzi.

Momentami bywało nawet lepiej – w trzecim kwartale 2009 roku zatrudnienie przekraczało 16 mln ludzi. Dzisiaj potrzebujemy jeszcze ponad 300 tys. miejsc pracy, aby dotrzeć do rekordowego 16,026 mln.
Za granicą 1,7 mln
W wyniku spisu powszechnego GUS oszacował liczbę emigrantów na ponad dwa miliony osób, z czego w wieku produkcyjnym jest 1,675 mln. W przybliżeniu taka liczba Polaków znalazła pracę za granicami naszego kraju.
Odpływ pracowników ma niejednoznaczny wpływ na sytuację naszego kraju. Z jednej strony owocuje spadkiem stopy bezrobocia i liczby bezrobotnych. Ponadto pracujący za granicą przysyłają część swoich wynagrodzeń do kraju, co korzystnie wpływa na nasz bilans płatniczy. Z drugiej strony ubytek pracowników wymusza presję na wzrost wynagrodzeń, co nie jest na rękę dla firm. W dodatku skurczenie liczby pracowników w długim terminie powiększa napięcia w systemie emerytalnym i dodatkowo niekorzystnie wpływa na kondycję budżetu.
Sukces dla Kowalskiego
Z perspektywy przeciętnego Polaka ostatnie dziesięć lat było bardzo udanym okresem. Przez ten czas pracę w kraju znalazło ponad 2 mln ludzi, a prawie 1,7 mln pracuje za granicami naszego kraju. To oznacza, że sytuacja finansowa 3,7 mln ludzi uległa istotnej poprawie. Wcześniej brakowało bowiem pracy nad Wisła, a wyjazd za granicę do legalnej pracy był utrudniony.
Nie można powiedzieć, że sukcesy rynku pracy w ostatnich latach to zasługa wyłącznie przystąpienia do UE. Jednak niewątpliwie to właśnie integracja europejska była najważniejszym katalizatorem zmian nad Wisłą. Dzięki otwarciu Polski na świat zyskali zarówno przedsiębiorcy, jak i pracownicy.
Nasze osiągnięcia byłyby bez wątpienia większe bez zbędnego balastu często bardzo niepotrzebnych regulacji. Jednak niezależnie od trudności dla gospodarki tworzonych przez samą UE, integracja naszego kraju z krajami Zachodu pokazała wszystkim krytykom wolnego rynku, że ukierunkowanie na handel i współpracę między narodami jest najlepszą drogą do dobrobytu.

Perspektywy są budujące. Zatrudnienie w najbliższych trzech latach powróci powyżej 16 mln pracowników. Polska gospodarka wchodzi na wyższe poziomy zatrudnienia z powodu postępującej integracji naszego kraju ze światowym rynkami. Swobodny przepływowi ludzi, towarów i kapitału jest skuteczniejszym motorem wzrostu niż każdy możliwy do pomyślenia rządowy program.
Potencjał, który tkwi w polskim społeczeństwie, jest ciągle uwalniany. Teraz pozostaje czekać na wzrost zatrudnienia po czterech latach stagnacji. Wychodzenie UE z kryzysu pociągnie naszą gospodarką w kierunku zachodniego standardu życia.
Piotr Lonczak
Analityk Bankier.pl
p.lonczak@bankier.pl


















































