Czy wciąż warto kupować waluty?

główny analityk Bankier.pl

Po marcowym skoku notowań walut wielu z Was zadaje sobie pytanie, czy wciąż warto kupować euro, dolary czy franki szwajcarskie. Na to pytanie nikt nie potrafi udzielić dobrej odpowiedzi. A to dlatego, że podchodzicie do problemu od niewłaściwej strony.

Nie pamiętam już, ile razy przez ostatnie dwa miesiące usłyszałem pytanie: „a czy warto teraz kupić waluty?”.  Większość rozmówców chyba oczekiwało krótkiej i jednoznacznej odpowiedzi. Czyli czegoś w stylu: „tak, kupuj teraz USD za całe oszczędności, bo za miesiąc dolar będzie po 5 zł lub więcej”.

Otóż moi drodzy, to tak nie działa. Takie pytanie sugeruje, że ktoś wie, po ile będzie dolar czy euro za miesiąc lub dwa. A przecież nikt nie zna przyszłości. Nie ma eksperta, analityka czy ekonomisty, który wie, co się wydarzy. Bardzo proszę drogich Czytelników, aby wreszcie przyjęli do wiadomości ten oczywisty fakt. Owszem, wielu z nas formułuje prognozy, ale są one tylko oczekiwaniami względem przyszłych wydarzeń. Czasem się sprawdzają, a czasem nie.  A nawet jak się sprawdzą, to zwykle nie wtedy, gdy tego spodziewamy i rzadko kiedy w sposób, jaki oczekujemy.

Przewidzenie przyszłych zmian cen walut nie jest możliwe, ponieważ rynek to miliony ludzi codziennie podejmujących miliony decyzji pod wpływem zmieniających się okoliczności.  Jedyne, co można zrobić, to przygotować się na to, co może się wydarzyć. Nie wiemy, czy to  coś się wydarzy. Ale potrafimy sobie wyobrazić, że np. kurs euro podskoczy do 6 zł. I co wtedy?

Gdzie stoimy i dokąd poszliśmy?

Zacznijmy od podstaw. Przez ostatnie 30 lat żyliśmy w miarę bezpiecznym, stabilnym i względnie szybko rozwijającym się kraju. Po zapaści realnego socjalizmu z lat 80-tych wkroczyliśmy na ścieżkę mniej lub bardziej wolnego rynku z generalnie bogacącym się społeczeństwem. Od początku XXI wieku towarzyszyła nam zasadniczo malejąca inflacja przy względnie stabilnym kursie euro. Polska waluta odniosła niekwestionowany sukces – zdecydowana większość Polaków darzy złotego sporym kredytem zaufania. Kto pamięta czasy sprzed 25 lat, ten łatwo zrozumie, jak istotna jest to różnica.

(Bankier.pl)

Mimo wszystko w sytuacjach rynkowych turbulencji budzi się w nas jakiś „pierwotny” lęk nakazujący paniczną wymianę oszczędności na „twardą walutę” – zwykle w postaci dolarów amerykańskich lub euro (dawniej marki niemieckiej). Powiedzmy jasno – nie jest to lęk bezpodstawny. Z punktu widzenia globalnego rynku finansowego polski złoty jest egzotyczną walutą z rynków wschodzących i traktowany jest jak ryzykowna i niszowa spekulacja. Naszym pieniądzem nie zapłacimy praktycznie nigdzie poza granicami Polski, podczas gdy euro czy dolary będą akceptowane na całym świecie.

Warto też mieć świadomość, że świat finansów przez ostatnie 30-40 lat bardzo się zmienił. Większość współcześnie istniejącego pieniądza nie ma formy materialnej. Jest tylko zapisem księgowym na bankowych serwerach. W Polsce banknoty i monety stanowią ok. 1/7 pieniądza w obiegu. W gospodarkach rozwiniętych udział fizycznej gotówki w podaży pieniądza jest jeszcze mniejszy.  Po drugie, nawet tzw. twarde waluty od dawna nie mają żadnego materialnego zabezpieczenia. Dolar amerykański już od przeszło 40 lat nie ma pokrycia w złocie – tak samo jak wszystkie inne waluty. Po trzecie, żyjemy w świecie zerowych (lub wręcz ujemnych) stóp procentowych i masowej kreacji pieniądza przez banki centralne (QE). To wszystko sprawia, że ucieczka z PLN do USD czy EUR może się okazać przejściem z deszczu pod rynnę.

Inwestowanie jako proces

Chciałbym mocno przestrzec przed inwestowaniem impulsywnym. Ten właśnie tryb niektórym „załączył się” w marcu, gdy wartość złotego mocno spadła. Kurs euro podskoczył z 4,30 zł do 4,63 zł i osiągnął najwyższą wartość od 11 lat. Dolar amerykański i frank szwajcarski nagle zaczęły kosztować tyle, co do niedawna euro. Tak gwałtowne zmiany na rynku walutowym mogą wywołać panikę i strach przed kompletnym załamaniem się złotego. Nie tak dawno przecież obserwowaliśmy klasyczne kryzysy walutowe w Turcji czy Argentynie – czyli krajach z naszego „koszyka” inwestycyjnego.

Dowiedz się więcej:Jak inwestować pieniądze?

Tyle że taki impulsywny zakup walut nie ma wiele wspólnego z racjonalnym inwestowaniem. Inwestowanie jest procesem nieustannego dostosowywania portfela do zmieniającej się rzeczywistości i zmiennych preferencji samego inwestora. To ciągła dywersyfikacja mająca na celu obniżenie ryzyka w taki sposób, aby nie zabić przy tym stopy zwrotu. Dywersyfikacja nie dotyczy tylko inwestorów giełdowych, ale każdego posiadacza oszczędności. Pytanie: czy kupować waluty, jest zatem błędnie postawione. Poprawne brzmi: jaki udział w moim portfelu powinny stanowić aktywa denominowane w innej walucie niż PLN?

Przeważeni Polską

Zapewne zdecydowana większość Czytelników tego artykułu mieszka i pracuje w Polsce. Zarabiamy i wydajemy głównie PLN. Prowadzimy biznesy zarejestrowane w Polsce. Nasze nieruchomości znajdują się w Polsce. Po świecie możemy (mogliśmy) podróżować dzięki polskiemu paszportowi. Podatki odprowadzamy do polskiego fiskusa. I większość naszych inwestycji też znajduje się w Polsce.

Jesteśmy więc ekstremalnie przeważeni Polską. Czyli stosunkowo niewielką gospodarką na dorobku w państwie o przerywanej ciągłości historycznej i nie zawsze respektującym fundamentalne prawa własności czy swobodę prowadzenia działalności gospodarczej. Dlatego uważam, że część portfela wręcz powinna być ulokowana w aktywach zagranicznych. Pytanie o proporcję jest kwestią indywidualną. Przypomnę tylko, że produkt krajowy brutto Polski stanowi mniej niż 1% PKB świata i że udział akcji polskich spółek w światowych indeksach jest wręcz śladowy.

Zostawmy na boku kwestię inwestycji kapitałowych (czyli akcji i obligacji), które nie wszyscy mają w swoim portfelu. Za to prawie wszyscy mają gotówkę – rozumianą zarówno jako banknoty jak i lokaty bankowe czy krótkoterminowe papiery dłużne. Sądzę, że warto część tej gotówki trzymać w walutach innych niż polski złoty i to niezależnie od okoliczności. Ta potrzeba była taka sama przed marcem 2020 jak i przy euro po 4,50 zł.

Opcje walutowe

Zwykle myśląc „waluty” wyobrażamy sobie te czarno-białe papierki z portretami zmarłych prezydentów USA lub nijakie banknoty emitowane przez Europejski Bank Centralny. Owszem, pozycja w fizycznej gotówce w przysłowiowym materacu to podstawa. To taki fundusz „awaryjny” pozwalający  przeżyć kilka dni lub tygodni za granicą. Lecz trzymanie większych ilości dolarowej czy eurowej gotówki w domu wiąże się z ryzykiem. Nie chodzi tu tylko o możliwość kradzieży czy pożaru (lub zalania), ale też o coraz bardziej zamordystyczne przepisy antygotówkowe. W Europie od lat trwa wojna z gotówką i posiadacz większej ilości „prawnych środków płatniczych” jest niemal z automatu podejrzewany o terroryzm, niepłacenie podatków czy inne zbrodnie.

Warto też mieć w pamięci, że każdy rząd może jednym posunięciem unieważnić część lub nawet całość banknotów znajdujących się w obiegu w ramach jakiejś „reformy walutowej”. Zresztą banki centralne co jakiś czas zmieniają wzór banknotów (m.in. po to, aby wprowadzić lepsze zabezpieczenia przed fałszerstwem), a stare pieniądze tracą ważność i trzeba je wymienić na nowe.

Drugą opcją jest ulokowanie walutowej gotówki na rachunku bankowym – czy w banku polskim czy za granicą. W ten sposób unikamy ryzyka związanego z materialną gotówką, ale wystawiamy się na inne niebezpieczeństwa, o których w ostatniej dekadzie przekonali się klienci banków w Grecji czy na Cyprze. Ponadto, pieniądze w systemie bankowym znajdują się pod pełną kontrolą rządów, które dysponują różnymi sposobami na odcięcie dostępu do „twoich” pieniędzy.

Rozwiązań pozwalających na dywersyfikację walutową dostarcza też rynek finansowy. Najprostszym sposobem są fundusze ETF, które przy dość niskich kosztach umożliwiają zajęcie pozycji w wybranej walucie bez użycia dźwigni finansowej typowej dla rynku Forex.  Problem w tym, że spora część tych ETF-ów notowana jest poza krajami Unii Europejskiej i polscy inwestorzy zostali od nich odcięci na mocy unijnej dyrektywy MIFID II oraz wytycznych Komisji Nadzoru Finansowego.

Z tego powodu w zasadzie jedyną masowo dostępną opcją pozostają produkty rodzimych TFI oferujących ekspozycję na papiery skarbowe rządu USA lub państw strefy euro. Nie jest to jednak opcja, którą warto polecić. Po pierwsze, ciężko teraz o „prawdziwy” fundusz pieniężny – trzeba uważać, aby nie nadziać się na jakiś fundusz długu korporacyjnego (generujący znacznie większe ryzyko). Po drugie, tylko niewielka część oferowanych w Polsce funduszy wyceniana jest w walutach obcej – częściej występują produkty zabezpieczające ryzyko kursowe, przez co tracimy ekspozycję na EUR czy USD. I wreszcie po trzecie, te fundusze są po prostu drogie – same opłaty za zarządzanie rzędu 2-3% rocznie generują nadmierne koszty dla inwestora. Do tego czasami dochodzi jeszcze opłata dystrybucyjna płacona przy nabywaniu jednostek funduszu.

Istnieje jeszcze jeden – bardzo stary i bardzo prosty – sposób zabezpieczenia się przed ryzykiem osłabienia złotego. Jest nim zakup złota – czyli uniwersalnego pieniądza spełniającego tę funkcję od jakichś 5 000 lat. Co prawda ceny złota potrafią być bardzo zmienne, ale w warunkach kryzysu walutowego królewski metal spełnia swe zadanie równie dobrze jak banknoty dolarowe, dodatkowo w długim terminie oferując ochronę siły nabywczej w stopniu nieporównywalnie wyższym niż jakakolwiek waluta „papierowa”.

Krzysztof Kolany

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
12 5 cichutki

Panie K. Kolany, TREND. Dobrze Pan wie. Wszystko jest "zaprogramowane". Tu nie ma przypadku. Jaki on (trend) jest? Dalej wzrostowy dla USD, CHF, JPY, GBP i nawet EUR. Teraz jesteśmy - od 19 marca - w II fazie Akumulacji. Po niej nastąpi wybicie i wyższe poziomy w/w walut. Na pewno frank będzie po 4.55 a dolar (zakładając, że frank spadnie poniżej 1) będzie po 4.60.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
2 2 meryt

cichutki "Jaki on (trend) jest? Dalej wzrostowy dla USD, CHF, JPY, GBP i nawet EUR."

Od 2000-2004 r. jest trend boczny USD, EUR, JPY, GBP.
(CHF patrz artykuł)

W trendzie bocznym możliwe jest
USDPLN poniżej 3,31, jak i EURUSD powyżej 1,3

"- Szwajcaria ma stosunkowo niewielką gospodarkę, mniej więcej wielkości polskiej, co powoduje, że w razie kryzysu może być podatna na manipulacje. Krach franka szwajcarskiego może nastąpić w każdej chwili - ostrzega."

"- Jeżeli teraz duże instytucje finansowe dojdą do wniosku, że frank stoi na glinianych nogach, to każda skoordynowana akcja wyprzedaży może być bardzo skuteczna - podsumowuje Kruszyński."

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
2 2 cichutki odpowiada meryt

zobacz sobie indeks franka i dolara w okresie np. 20-lat, a potem dyskutuj

! Odpowiedz
0 1 meryt odpowiada cichutki

Poczytaj sobie artykuły ostrzegające.

"- Szwajcaria ma stosunkowo niewielką gospodarkę, mniej więcej wielkości polskiej, co powoduje, że w razie kryzysu może być podatna na manipulacje. Krach franka szwajcarskiego może nastąpić w każdej chwili - ostrzega."

"- Wartość franka w stosunku do dolara może spaść w krótkim czasie o kilkadziesiąt procent - ocenia Paweł Kruszyński.
Tu warto wrócić do kwestii tego, że Szwajcaria jest stosunkowo małą gospodarką i podatną na manipulacje.
- Jeżeli teraz duże instytucje finansowe dojdą do wniosku, że frank stoi na glinianych nogach, to każda skoordynowana akcja wyprzedaży może być bardzo skuteczna - podsumowuje Kruszyński."

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
15 17 jas2

Czy warto kupować waluty? Tak. Najlepiej złotówkę.

! Odpowiedz
14 18 johny_kielbasiany

W jakim niby celu i dla kogo pismaki pisza takie prognozy i informacje na stonch sponsorowanych a juz mowie po co a żeby ludziom wode z mozgow robic zeby utopili kase .Zawsze pamietajcie ze jak pisza dobrze o danej walucie tzn ze bedzie odwrotnie.To jest polska i t sie liczy złotówka i banki dobrze wiedza jak jest i bezie sytuacja walutowa .To sie nazywa wyleszszczanie lesczy.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
26 45 tergal

Czy ktoś wie dlaczego PLN ma tracić na wartości? Bo tak piszą różni 'eksperci' w internecie? A co napiszą gdy tak się nie stanie, a wręcz przeciwnie czyli złoty zyska w relacji do innych walut? Przeproszą za niepotrzebne sianie paniki? Wątpię bardzo - cyrk!

! Odpowiedz
33 17 jasiek2017

Na forum lekko 90% to pseudo eksperci. Zero wiedzy i doświadczenia a jeszcze mniej w kieszeni. Chyba, że mają doświadczenie w wymianie 200 pln na euro przed wyjazdem na wakacje.

! Odpowiedz
31 22 killgore odpowiada jasiek2017

Dobrze, że jest Jasiek2017 - cały na biało! Ekspert od nieruchomości i flipów. Polski Robert Kiyosaki. Zawsze jak mi się wydaje, że meryt osiągnął wyżyny mistrzostwa, na scenę wchodzi Jasiek. Konkurencja jest spora :)

! Odpowiedz
22 20 khh

W inwestowaniu poglady polityczne nie maja wiekszego znaczenia, wierz w co ci sie zywnie podoba, inwestuj w co ci sie podoba. Pod jednym warunkiem, ze robisz to na wlasna odpowiedzialnosc, swiadomy ryzyka i nie bedziesz potem biegal po ulicy z transparentami gloszacymi, ze to czyjas wina.

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne
USD/PLN -0,18% 4,0128
2020-05-29 07:02:00
EUR/PLN 0,02% 4,4532
2020-05-29 07:02:00
EUR/USD 0,19% 1,1099
2020-05-29 07:02:00
CHF/PLN 0,06% 4,1672
2020-05-29 07:02:00
Porównywarka kantorów internetowych

Kupuj walutę taniej >>

Chcę
Kupić
Sprzedać
Płacę

Wymień walutę taniej

Znajdź profil