Cyberataki na sieci supermarketów we Francji i w Holandii mogły być efektem działania obcych służb. Takich uderzeń w infrastrukturę krytyczną, związaną z produkcją, dystrybucją i sprzedażą żywności, będzie teraz więcej – mówi PAP prof. Piotr Małka, ekspert ds. cyberbezpieczeństwa systemów przemysłowych.


Niedzielny cyberatak na największą holenderską sieć supermarketów Albert Heijn doprowadził do poważnych zakłóceń w funkcjonowaniu jej usług online. Wstrzymano dostawy zakupów internetowych, a część centrów dystrybucyjnych przerwała pracę. W sklepach tej sieci pojawiły się puste półki.
Z niedzieli na poniedziałek doszło także do cyberataku na kilkaset francuskich supermarketów takich jak m.in. Carrefour i Intermarche. Hakerzy przejęli w nich kontrolę nad systemami chłodniczymi i zmienili ustawienia temperatury w lodówkach, co doprowadziło do psucia się żywności.
Minister gospodarki Francji Roland Lescure przyznał we wtorek w parlamencie, że cyberatak „dotyka sedna bezpieczeństwa żywnościowego” Francji.
Francuscy śledczy nadal poszukują sprawców. Śledztwo trwa także w Holandii, ale holenderskie władze nie widzą związku ze zdarzeniami z Francji.

Według prof. Piotra Małki, specjalisty w zakresie cyberbezpieczeństwa systemów przemysłowych OT i ochrony infrastruktury krytycznej z Politechniki Krakowskiej, w obu przypadkach mogło dojść do sabotażu przeprowadzonego przez obce służby.
– Jest moim zdaniem kwestią czasu, że takie potwierdzenie się pojawi – ocenił Małka w rozmowie z PAP.
Przypomniał, że dochodziło już w Europie do wrogich ataków na energetykę, sieci wodociągowe czy ciepłownictwo, nie mówiąc o atakach dronów i nadszedł czas na kolejny etap działania nieprzyjaznych służb „czy to ze Wschodu czy Dalekiego Wschodu”.
Jego zdaniem będzie teraz coraz więcej akcji sabotażowych polegających na uderzaniu w infrastrukturę krytyczną związaną z produkcją, dystrybucją i sprzedażą żywności.
Ekspert ds. reagowania na incydenty bezpieczeństwa teleinformatycznego z DC9 Cyber Maciej Jan Broniarz przyznał w rozmowie z PAP, że nie można wykluczyć żadnego z wariantów, ale scenariusz, że za atakami stała jedynie nieuczciwa konkurencja jest najmniej prawdopodobny. Tym bardziej, że – jak podkreślił – dobór czasu na ataki we Francji i Holandii nie jest przypadkowy.
W jego ocenie ataki na przedsiębiorstwa będą się zdarzać coraz częściej i będą motywowane albo ekonomicznie albo będą elementem akcji destabilizacyjnej na zlecenie innego kraju - fragmentem wojny hybrydowej. – Te dwa scenariusze mogą być ze sobą powiązane – ocenił Broniarz.
Zapytany o to, jak powinny się przed takimi atakami zabezpieczyć polskie firmy, Broniarz wskazał na rekomendacje i standardy w dziedzinie cyberbezpieczeństwa oferowane przez amerykańską agencję rządową NIST (ang. National Institute of Standards and Technology) oraz amerykańską organizację non-profit CIS (ang. Center for Internet Security).
Polskie firmy są także objęte dyrektywą NIS2 z 2023 roku, której celem jest osiągnięcie wysokiego wspólnego poziomu cyberbezpieczeństwa w całej Unii.
W myśl dyrektywy od firm oczekuje się wdrożenia odpowiednich środków technicznych, aby móc zapobiegać incydentom cybernetycznym.
Firmy mają także obowiązek zgłaszania w ciągu 24 godzin incydentów z dziedziny cyberbezpieczeństwa m.in. do CSIRT NASK (Computer Security Incident Response Team NASK), czyli jednego z trzech krajowych zespołów reagowania na incydenty bezpieczeństwa komputerowego w Polsce, działającego w ramach NASK-Państwowego Instytutu Badawczego.
Jak ustaliła PAP, polskie firmy nie zgłosiły na razie CSIRT żadnego incydentu powiązanego z cyberatakami w Holandii i Francji. „Na tę chwilę do zespołu CSIRT NASK nie wpłynęło żadne zgłoszenie odnoszące się do tego problemu. Śledzimy natomiast doniesienie i obserwujemy polską cyberprzestrzeń pod tym kątem” – napisało w odpowiedzi na pytania PAP biuro prasowe NASK.
Jak ocenił prof. Małka, incydenty z Francji i Holandii mogą być dzwonkiem alarmowym dla wielu polskich firm.
Podkreślił, że przedsiębiorstwa związane z produkcją i dystrybucją żywności koncentrowały się dotąd na doskonaleniu systemów IT służących do zarządzania, czyli systemami SAP-owskimi.
– Obszar systemów OT (oprogramowanie służące do monitorowania, sterowania i automatyzacji urządzeń związanych z produkcją - PAP) był mniej chroniony – zaznaczył ekspert. Teraz, dodał, powinno się to zmienić.
Z kolei Broniarz z DC9 Cyber podkreślił, że bezpieczeństwo jest procesem i dlatego zabezpieczenia przeciwko cyberatakom należy stale testować i monitorować.
Według Reutera, francuskie supermarkety dotknięte cyberatakiem korzystały z oprogramowania duńskiej firmy Danfoss, a także rozwiązań marki Dixell należącej do firmy Copeland.
Firma Danfoss poinformowała w poniedziałek, że wiele z urządzeń, których dotyczył problem, „osiągnęło kres okresu eksploatacji i nie otrzymuje już aktualizacji oprogramowania ani zabezpieczeń”.
Firma przekazała, że „zalecała klientom utrzymywanie obsługiwanych systemów w stanie aktualnym poprzez instalację najnowszego oprogramowania oraz migrację starszych systemów do rozwiązań nowej generacji”.
Firma Copeland potwierdziła istnienie „luki w zabezpieczeniach” i współpracuje z poszkodowanymi firmami, aby „ograniczyć ryzyko”. Obiecała także działania na rzecz wzmocnienia cyberbezpieczeństwa.
Anna Gwozdowska (PAP)
agw/ pś/



























































