Nowy rok 2025 przyniósł podwyżkę opłat karnych za brak obowiązkowego ubezpieczenia OC dla posiadaczy pojazdów mechanicznych. To było łatwe do przewidzenia i nie może zaskakiwać ze względu na obowiązujące już od lat przepisy, które wiążą sankcje finansowe dla nieubezpieczonych kierowców z wysokością płacy minimalnej.


Jednak posiadacze
samochodów i motocykli niedawno mogli usłyszeć o pomyśle zaostrzenia kar
związanych z brakiem obowiązkowego OC. Chodzi o proponowaną konfiskatę pojazdów
jako sankcję za brak wymaganej polisy. Eksperci Unilink sprawdzają dalsze losy wspomnianego
pomysłu.
Wypadek z Trasy Łazienkowskiej sprowokował dyskusję
Informacje o rozważanej konfiskacie pojazdu za brak OC pojawiły się pod koniec września 2024 r., niedługo po tragicznym wypadku, który wydarzył się na stołecznej Trasie Łazienkowskiej nocą z 14 na 15 września. Ta kolejna tragedia spowodowana przez pirata drogowego sprowokowała publiczną dyskusję i reakcję ze strony polityków. Pod koniec września portal Interia.pl informował, że nad zmianami w przepisach pracują m.in. minister sprawiedliwości, Rzecznik Praw Obywatelskich oraz przewodniczący senackiej komisji ustawodawczej. „Przy wspomnianej komisji została powołana grupa specjalistów zastanawiająca się nad nowymi rozwiązaniami” - zaznacza Andrzej Prajsnar, ekspert multiagencji ubezpieczeniowej Unilink.
Zobacz także
Dziennikarze Interii ustalili, że wśród rozważanych propozycji jest uporządkowanie przepisów dotyczących konfiskowania pojazdów nietrzeźwym kierowcom i rozszerzenie tej sankcji również na przypadki związane z długoterminowym brakiem obowiązkowego OC. Wiadomo, iż rozważany był wariant, w którym samochody i motocykle konfiskowałyby zakłady ubezpieczeniowe. Mowa o tych towarzystwach, które w przypadku danego pojazdu wystawiły ostatnią ważną polisę OC. Środki ze sprzedaży pojazdów miałyby zostać przeznaczone na pomoc ofiarom wypadków drogowych. Rodzi się jednak pytanie, jak sami ubezpieczyciele zapatrywaliby się na realizację kłopotliwego dla nich obowiązku.
„Inną kwestią jest ewentualna konstrukcja przepisów, które miałyby zakładom ubezpieczeń przyznawać dość nietypowe dla instytucji tego rodzaju egzekucyjne uprawnienia” – dodaje Jolanta Dziadowiec, ekspertka multiagencji ubezpieczeniowej Unilink.
Model brytyjski jest inspiracją dla naszego ustawodawcy?
Na razie nie mamy podstaw by sądzić, że opisywana propozycja konfiskaty samochodów za brak OC jest czymś więcej niż tylko roboczym pomysłem. Jak dotąd nie pojawiła się ona w trakcie prac wspomnianej wcześniej senackiej komisji ustawodawczej. Niemniej jednak warto bardzo skrótowo przyjrzeć się modelowi brytyjskiemu, który - jak podaje Interia - ma być brany pod uwagę jako inspiracja dla rodzimych ustawodawców.
„W Wielkiej Brytanii podstawową i najczęściej wymierzaną karą za brak obowiązkowego OC jest mandat o wysokości 300 funtów połączony z sześcioma punktami karnymi. Nie można też oczywiście zapominać o finansowej odpowiedzialności nieubezpieczonego kierowcy za wyrządzone szkody” – informuje Andrzej Prajsnar.
Sprawa trafia do brytyjskiego sądu między innymi, jeśli kierowca spowodował szkody osobowe, nie posiada też prawa jazdy, już wcześniej nie miał OC lub jego pojazd stwarza zagrożenie. Sąd może wymierzyć nielimitowaną grzywnę i orzec zakaz prowadzenia pojazdów. Konfiskata samochodu przez policję jest możliwa np. w razie braku ubezpieczenia lub prawa jazdy. Nieprzedstawienie dowodu ubezpieczenia (np. w ciągu 14 dni, w zależności od tego jaki termin wyznaczy policja) skutkuje zniszczeniem pojazdu.
„Niektóre firmy ubezpieczeniowe w Wielkiej Brytanii wystawiają specjalne polisy na krótki okres, który wystarcza w takich przypadkach na uwolnienie samochodu ze swoistego aresztu. Później kierowca w teorii powinien wykupić ubezpieczenie długoterminowe” - wyjaśnia Andrzej Prajsnar.
Uwagi do obecnego systemu karania kierowców ma RPO
Nie można wykluczać, że dyskusja na temat obecnego modelu karania kierowców za brak OC się rozwinie, gdyż uwagi do aktualnych rozwiązań ma Rzecznik Praw Obywatelskich. W ramach niedawnego wystąpienia do Ministerstwa Finansów RPO zwracał uwagę, że zdaniem wielu obywateli kary za brak obowiązkowych polis komunikacyjnych są zbyt wysokie. „Obywatele skarżą się też Rzecznikowi Praw Obywatelskich na długi czas wydawania decyzji dotyczących umorzenia opłat karnych lub udzielenia ulg w spłacie. Sam RPO w wystąpieniu zaakcentował niedostateczne jego zdaniem możliwości zaskarżania nałożonych kar” - komentuje Jolanta Dziadowiec.
Ministerstwo Finansów w ramach odpowiedzi na wystąpienie RPO podało ciekawe informacje. Chodzi między innymi o wzrost liczby wystawionych przez UFG wezwań do zapłaty kar za brak OC. W 2018 r. takich wezwań było ok. 93 000. Rok 2023 zakończył się wynikiem na poziomie prawie 350 000 wezwań, a pierwsza połowa 2024 r. przyniosła niecałe 170 000 wezwań.
„Jednocześnie wskaźnik umarzanych należności sięga blisko 45% wszystkich windykowanych spraw, co jest wynikiem wysokim. Najczęstsza przyczyna podjęcia przez UFG decyzji o umorzeniu należności to trudna sytuacja życiowa i materialna dłużników” - podaje Andrzej Prajsnar.
Pewny jest natomiast wzrost kar za brak OC
Trudno wyrokować, czy bieżący 2025 rok przyniesie jakiekolwiek zmiany w zasadach karania kierowców za brak OC. Tym bardziej że w przeszłości temat modyfikacji przepisów już się pojawiał, ale nie przyniosło to żadnych efektów. Obecnie pewna wydaje się tylko jedna informacja. Mianowicie, wraz z początkiem 2025 r. znów wyraźnie wzrosły stawki karne. Kara za ponad czternastodniowy brak OC płacona przez kierowcę samochodu osobowego zwiększyła się z 8600 zł do 9330 zł. Krótki brak ciągłości ubezpieczenia OC trwający do 3 dni włącznie, jest teraz karany kwotą aż 1870 zł (poprzednio: 1720 zł). „Za przerwę w obowiązkowej ochronie trwającą 4 dni - 14 dni, zapominalski kierowca zapłaci 4670 zł, czyli o 370 zł więcej” – podsumowuje Jolanta Dziadowiec.


























































