Ciekawe zmiany na rynku amerykańskich papierów skarbowych
Powódź w Czechach zepchnęła kurs waluty tego kraju na niższy poziom dając wyraźny sygnał przerwania trwającego od października 2000 trendu. W tym czasie dolar stracił na wartości względem korony aż 31%. Gdyby złotówka miała podobna siłę, to dolar mógłby spaść z 4,70 (szczytowe notowania) do 3,25. Widzimy więc, że Czesi mieli (a może nadal mają) naprawdę silną walutę. No cóż od lipca trwa jednak nowy trend, który przyniósł już ponad 10% stratę dla waluty naszych południowych sąsiadów. Czy wspomniana powódź jeszcze bardziej przyspieszy tempo deprecjacji korony?
Co ciekawe pomimo równie tragicznych w skutkach wydarzeń u naszych zachodnich sąsiadów, euro nie odczuło na rynkach finansowych żadnego zagrożenia. Być może inwestorzy uznali, iż gospodarka Niemiec i Austrii (krajów ze strefy EMU najbardziej poszkodowanych w czasie powodzi) to nie wszystko i o sile bądź słabości waluty europejskiej nie będą decydować lokalne kłopoty nawet tak znaczących członków Unii, jakim są Niemcy.
U nas w dalszym ciągu kurs koszyka porusza się pomiędzy dwoma ramionami formacji chorągiewki. Teoria AT wskazuje w takim przypadku na większe prawdopodobieństwo wyjścia górą ze wspomnianej formacji. Czy tak będzie i tym razem? Czy prawidłowość i tym razem zadziała, czy może jednak teraz górą weźmie czynnik losowy? Ja obstawiam zawsze to zdarzenie, które ma większe prawdopodobieństwo realizacji - to takie zawodowe skrzywienie ekonometryka ;-) Jeśli by jednak został przełamany w dół trend rosnący, to będziemy mieli do czynienia z powstaniem formacji podwójnego szczytu. A to w konsekwencji mogłoby przynieść dalsze mocne spadki. Warto więc mieć na uwadze tę możliwość. Obstawić warto to co ma wyższe prawdopodobieństwo spełnienia. Ale gdyby tym razem to zdarzenie o wyższym prawdopodobieństwie realizacji się nie zdarzyło, to trzeba będzie szybko zmienić zdanie i pozamykać zyskowne długie pozycje.
Podobna formacja chorągiewki występuje na wykresie eur/pln. Natomiast na wykresie usd/pln mamy cały czas trend horyzontalny w szerokim zakresie 4,00-4,25 złotego. Nic więcej nie dodam. Spodziewam się jednak, iż w nadchodzącym tygodniu (góra w ciągu dwóch tygodni) kurs koszyka oraz euro wyjdzie z omawianej formacji chorągiewki. I wtedy zastanowić się trzeba będzie, co dalej. Na razie nie wybiegajmy do przodu. Poczekajmy, aż zrealizuje się pierwszy etap.
Dziś więcej na temat rynku pieniężnego. Na arenie amerykańskich obligacji skarbowych działo się naprawdę wiele. Rentowność obligacji 10-letnich spadał w pewnym momencie poniżej 4% (min 3,9590). Na wykresie tygodniowym widać, że tym samym przełamane zostało podwójne dno właśnie z poziomu 4%.Na wykresie miesięcznym widać to jeszcze wyraźniej. Obawiam się, że powoli zacznie się realizować scenariusz, który przechodziła Japonia jakiś czas temu. Inwestorzy są coraz bardziej przekonani, że FED jeśli nawet nie obniży stóp po raz kolejny (co sugerują analitycy), to z pewnością nie ma co liczyć na podwyżkę stóp na przestrzeni wielu, wielu miesięcy. Dodatkowo hossę na rynku papierów skarbowych (spadek rentowności oznacza wzrost ceny rynkowej, czyli hossę na rynku obligacji) wywołuje obawa inwestorów przed przedłużającą się bessą na rynku akcji. Coraz więcej indywidualnych inwestorów przenosi swe oszczędności z funduszy akcyjnych do funduszy rynku pieniężnego. Warto jeszcze spojrzeć na podobne wykresy dla obligacji 30-letnich. Tutaj załamała się formacja RGR, która dawała nadzieję, na zakończenie okresu spadku rentowności. Jest jeszcze szansa na obronę wsparcia na wysokości 4,70%, które wcześniej dwukrotnie się opierało.
Nieco inaczej traktują sprawę uczestnicy międzybankowego rynku pożyczek krótkoterminowych (do jednego roku). Tutaj spodziewane jest bowiem podwyższenie indeksu LIBOR USD dla terminu jednego miesiąca z obecnych 1,798% do 1,903% w ciągu sześciu miesięcy. Podobny indeks dla lokat nominowanych w euro powinien rosnąć powoli acz systematycznie przez kolejne dwanaście miesięcy. Na skutek obydwu tych oddziaływań, jeszcze bardziej w dół przesunęła się krzywa obrazująca różnice w oprocentowaniu lokat dolarowych i nominowanych w euro dla wszystkich dwunastu okresów rozliczeniowych. Największa ujemna wartość notowana jest dla terminu 6M - czyli najczęściej branego przy ustalaniu bazy dla ceny kredytów gospodarczych i hipotecznych o zmiennej stopie procentowej. Przyjrzyjmy się bliżej temu terminowi 6M, a raczej fragmentu wspomnianej krzywej. Zobaczmy jak ten punkt zmieniał swe położenie w ciągu ostatnich ośmiu miesięcy. Ostatnia wartość -1,6567% pokazuje że względny koszt kredytu dolarowego systematycznie spada w porównaniu z kosztem kredytu w euro. Spodziewam się wobec tego dalszej presji na aprecjację euro. Coraz większa rzesza inwestorów będzie bowiem zaciągać kredyty w USD kosztem euro (co jest równoznaczne z krótką pozycją na eur/usd).
Ostatni wykres, jaki chcę zaprezentować odnosi się do oczekiwań uczestników rynku międzybankowego w Polsce. Tutaj gra popytu i podaży dla różnych terminów lokat międzybankowych wskazuje, iż rynek oczekuje spadku stawki WIBOR 1M o 125 punktów bazowych w ciągu najbliższych 5-6 miesięcy. Gdyby tak się istotnie stało, to za pół roku mielibyśmy stopę jedno miesięczną na poziomie 7,5% i niewiele wyżej stopę trzy i sześciomiesięczną. To jednak nadal dużo jeśli przyjmiemy tę bazę do wyliczania kosztu kredytu hipotecznego. Nadal dwa razy tańszy kredyt będzie nominowany w dolarach. A gdyby USA podążyło tropem przetartym wiele lat temu przez Japonię, to może niedługo zobaczymy zerowe stopy procentowe dla dolara? Aż tak źle chyba nie będzie. Choć wiele rzeczy już zadziwiło inwestorów i pewnie jeszcze na tym nie koniec.
Kończąc życzę udanych inwestycji w nadchodzącym tygodniu.
Jacek Maliszewski
e-mail:
Jacek.Maliszewski@waw.bankier.pl



























































