Formuła 1 w "chińskich trampkach". Niedoczekanie - powiedzieli Włosi, którzy zablokowali przejęcie oponiarskiego giganta przez państwową firmę z Państwa Środka. Rzym zamierza chronić niezależność firmy Pirelli.


Kontrolowany przez Pekin chemiczne przedsiębiorstwo Sinochem jest największym akcjonariuszem Pirelliego. Posiada 37 proc. udziałów w ponad 150-letniej firmie z Mediolanu.
W niedzielę Pirelli poinformował akcjonariuszy o decyzji włoskiego rządu. Od tego momentu tylko Camfin - firma kontrolowana przez szefa koncernu oponiarskiego Marco Tronchettiego Provera - może nominować kandydatów na dyrektora generalnego. Co więcej, wszelkie zmiany w "korporacyjnym ladzie firmy powinny podlegać oficjalnej kontroli" podaje BBC News.
Rzym podejmuje się ochrony Pirelliego po tym, jak w marcu Sinochen oficjalnie poinformował, że planuje odnowić i zaktualizować istniejący pakt akcjonariuszy. Wówczas administracja Giorgii Meloni przeanalizowała je pod kątem tzw. "zasady złotej władzy", której celem jest ochrona wrażliwych strategicznie przedsiębiorstw. Za taką uznano Pirelliego.
Przypomnijmy, że w 2015 roku Pirelli został sprzedany za 7,1 mld euro grupie inwestorów, w tym ChemChina i Camfin. Sześć lat później ChemChina połączyło się z państwowym Sinchemem. Oprócz tych przejętych udziałów chiński rządowy fundusz inwestycyjny posiada 9 proc. akcji.



























































