Polacy coraz częściej domagają się usuwania swoich danych z Google. Liczba zgłoszeń rośnie, a koncern zazwyczaj je uwzględnia – pisze wtorkowa „Rzeczpospolita”.


Do Google od początku roku wpłynęło już 4,8 tys. żądań usunięcia z wyników wyszukiwania łącznie 16,1 tys. adresów internetowych. To znacznie więcej niż w całym 2024 r., kiedy zgłoszenia dotyczyły 13,8 tys. adresów – wynika z danych Google Transparency Report, do których dotarła „Rz”.
W całej Europie w tym roku do połowy października złożono 246,6 tys. takich wniosków, obejmujących 729 tys. adresów URL. Polska odpowiada więc za około 2 proc. zgłoszeń, ale zainteresowanie szybko rośnie. Jeszcze w lipcu Polacy domagali się usunięcia z wyszukiwarki 1159 adresów, a we wrześniu już 2056 - informuje gazeta.
Eksperci wiążą wzrost zainteresowania z głośną kampanią przeciwko deepfake'om i fałszywym reklamom, w którą zaangażował się Rafał Brzoska, prezes InPostu, walczący z Metą o skuteczniejsze blokowanie internetowych oszustw. „To wyraźny sygnał, że kampanie antydeepfake'owe, m.in. inicjowane przez Brzoskę, przynoszą efekt” – mówi „Rz” Robert Niczewski, partner Bellini Market Research.
Zmienia się również podejście Google. Według Niczewskiego jeszcze w sierpniu mniej niż połowa polskich wniosków była rozpatrywana pozytywnie, podczas gdy we wrześniu już ponad 60 proc.
Co ważne, ponad 90 proc. zgłoszeń pochodzi od osób prywatnych, a nie przedsiębiorców, polityków czy celebrytów. Wnioski dotyczą m.in. nieprawdziwych informacji, danych osobowych i treści naruszających reputację - wskazuje gazeta. (PAP)

lm/wr/


























































