Wielkanocny tydzień przyniósł długo oczekiwane spadki stawek przy dystrybutorach. Średnie ceny detaliczne benzyny i oleju napędowego znalazły się na najniższych poziomach od października. Ale patrząc na cenniki rafineryjne, paliwa w Polsce mogłyby być znacznie tańsze.


W połowie kwietnia średnia detaliczna cena benzyny Pb95 wynosiła 5,92 zł/l i była o 6 gr/l niższa niż tydzień wcześniej – wynika z danych BM Reflex. Olej napędowy tankowano przeciętnie po 6,00 zł/l, a więc również o 6 groszy na litrze taniej niż przed tygodniem. W obu przypadkach były to najniższe średnie ceny detaliczne od października 2024 roku. Ponadto autogaz potaniał o 5 gr/l i kosztował średnio 3,08 zł/l. Czyli także najmniej od blisko pół roku.
Kierowcy bacznie obserwujący notowania ropy naftowej od dwóch tygodni zachodzili w głowę, dlaczego paliwa na stacjach tanieją tak wolno, skoro kurs ropy Brent spadł w tym czasie z 75 USD do nawet niespełna 60 USD za baryłkę. W Wielki Czwartek ropą Brent handlowano po ok. 66,50 USD/bbl. W ślad za ropą do najniższych poziomów w tym roku spadły też giełdowe notowania benzyny i oleju napędowego. Jednak bardzo długo na polskich stacjach paliw nie widzieliśmy efektów tej przeceny.
Warto przy tej okazji odnotować, że jednak tankujemy jednak znacznie taniej niż rok temu. Średnia cena detaliczna Pb95 17 kwietnia była o 75 gr/l niższa niż 12 miesiącu temu, zaś olej napędowy w tym czasie potaniał o 73 gr/l. Jedynie ceny autogazu utrzymują się na poziomach znacznie (tj. o 23 gr/l) wyższych niż w połowie kwietnia 2024 roku.
Ceny w rafineriach pozwalają na znacznie tańsze tankowanie
Mimo że średnie detaliczne ceny paliw w Polsce spadły do najniższych poziomów od pół roku, to wciąż pozostaje spory niedosyt. A to dlatego, że stawki w rafineriach poszły w dół znacznie mocniej niż w detalu. 17 kwietnia Orlen oferował benzynę Eurosuper95 po 4 452 zł/m3, co po doliczeniu 23% VAT przekładało się na 5,48 zł/l. Czyli o 44 gr/l poniżej średniej ceny detalicznej. Ta implikowana marża jest o blisko 80% wyższa od historycznej średniej rzędu 25 gr/l. Co więcej, z taką sytuacją mamy do czynienia już drugi tydzień z rzędu.
Podobnie jest w przypadku oleju napędowego, który w czwartek w płockiej rafinerii oferowany był po 4496 zł/m3, czyli jakieś 5,53 zł/l brutto (tj. po owatowaniu). To 47 gr/l poniżej przeciętnej ceny w detalu. Zatem także detaliczne ceny ON mogłyby być znacznie niższe i sięgać 5,75-5,80 zł/l. Podobnie jest w przypadku benzyny Pb95.
Dodajmy do tego, że paliwa mogłyby być dużo tańsze, gdyby nie podatki narzucane przez władze. Z każdego zakupionego litra benzyny bądź oleju napędowego ponad 40% trafia w ręce państwa. Gdyby np. stawka VAT nadal wynosiła 8%, to benzyna mogłaby kosztować nieco ponad 5,00 zł/l, a olej napędowy mniej niż 5,10 zł/l. Ponadto rządzący mogliby znieść „opłatę emisyjną” wprowadzoną przez swych poprzedników, co pozwoliłby obniżyć ceny brutto o kolejne 10 gr/l.


























































