Cena najaktywniejszego na Londyńskiej Giełdzie Metali trzymiesięcznego kontraktu na dostawę tony metrycznej miedzi podskoczyła dziś o 150 USD (2%) do 7800 USD, ustanawiając tym samym nowe historyczne maksimum. Od początku roku surowiec podrożał już o 75%.
Z kolei cena uncji osiągnęła dziś w południe w Londynie poziom 684,90 USD - to o 5,20 USD (0,8%) więcej niż na ostatnim zamknięciu i najwięcej od dwudziestu pięciu lat.
Zwyżki notowań miedzi napędzają m. in. coraz to nowe zakłócenia podaży - ze względu na akcje protestacyjne pracowników kłopoty z realizacją majowych zamówień ma będący jednym z największych na świecie wydobywców surowca koncern Grupo Mexico S.A. Strajkuje też załoga kopalni miedzi kompanii Falconbridge Ltd. w Chile.
Rynki reagują alergicznie na każdą tego typu wiadomość w sytuacji, gdy od kilku lat na świecie utrzymuje się niedobór podaży czerwonego metalu, a służące za bufor bezpieczeństwa komercyjnie dostępne zapasy miedzi byłyby w stanie zaspokoić globalne zapotrzebowanie przez niewiele ponad dwa dni.
Na ostatnie horrendalne zwyżki cen metali wielki wpływ ma także rosnące szybko zapotrzebowanie ze strony funduszy inwestycyjnych, które szukają na rynkach surowców większych niż np. na rynkach akcji stóp zwrotu.
Według analityków firmy Barclays Plc. łączna wartość znajdującego się na giełdach towarowych kapitału tego typu może do roku 2008 wzrosnąć do 120 mld USD - to o 50% więcej, niż jeszcze w roku 2005.
Złoto jest poza tym bardzo popularną formą inwestycji w momentach niepokojów geopolitycznych na świecie, windowaniu jego wartości sprzyja więc m. in. zamieszanie wokół irańskiego programu atomowego. Od początku roku kruszec podrożał już o ponad 25%.
BaP


























































