Wczorajsza sesja nowojorskiej giełdy NYMEX przyniosła spadek wyceny lipcowego kontraktu na dostawę baryłki ropy o 95 centów do 70,34 USD. Dziś rano w obrocie elektronicznym podrożał on jednak o 46 centów do 70,80 USD.
Historyczny rekord zamknięcia na poziomie 75,17 USD padł w Nowym Jorku w piątek 21 kwietnia. Tego samego dnia padło też historyczne maksimum intraday - 75,35 USD.
Wynik wczorajszego spotkania przedstawicieli krajów należących do kartelu OPEC nie przyniósł zaskoczenia - nie zdecydowano się na żadną zmianę limitów wydobycia surowca. OPEC wciąż pompuje na światowe rynki tyle ropy, ile tylko jest w stanie wyeksportować.
Kartel dostarcza około 40% światowej podaży ropy naftowej. W kwietniu należące do niego kraje pompowały średnio 30,08 mln baryłek dziennie - o 290 tysięcy więcej niż miesiąc wcześniej.
Nastroje na rynku dodatkowo poprawiła wczorajsza publikacja cotygodniowego raportu amerykańskiego Departamentu Energii o stanie komercyjnych zapasów paliw, z której wynikało, że rezerwy benzyny powiększyły się w zeszłym tygodniu o 800 tysięcy baryłek (do 209,3 mln baryłek).
Był to już piąty z rzędu raport przynoszący wiadomość o wzroście kluczowych przed letnim sezonem zapasów tego najpopularniejszego paliwa. Równocześnie o 1,6 mln baryłek zwiększyły się w zeszłym tygodniu rezerwy surowej ropy.
Zbyt nisko spaść nie pozwala wciąż notowaniom ropy m. in. kryzys wokół irańskiego pokojowego programu atomowego. Wczoraj media doniosły, że na spotkaniu sześciu światowych potęg w Wiedniu osiągnięto "porozumienie w kwestiach istotnych" w tej sprawie, szczegóły porozumienia nie są jednak publicznie znane.
BaP

























































