Sylwester Cacek znów to zrobił. Najpierw zadeklarował, że wesprze finansowo będącego w potrzebie Sfinksa, później zaś pieniędzy nie wpłacił.
11 lipca 2019 roku Sylwester Cacek zawarł ze Sfinksem umowę objęcia 2,5 mln sztuk akcji serii P. Zgodnie z postanowieniami umowy zapłata ceny emisyjnej powinna nastąpić do dnia 29 lipca 2019 roku, jednak jak poinformował zarząd Sfinksa, pieniądze do spółki nie wpłynęły. Akcje Sfinksa tanieją dziś o przeszło 6 proc.
Styczeń - pierwsza deklaracja Cacka
Co ciekawe to nie pierwsza taka sytuacja. Sprawa ma swoje źródła jeszcze w 2018 roku. Zgodnie z aneksem do umowy kredytowej z dnia 8 października 2018 roku, Sfinks zobowiązał się do emisji akcji za co najmniej 5,5 mln zł. Pierwotnie zakładano, że przedsięwzięcie uda się sfinalizować do końca 2018 roku, jednak pierwsza próba emisji akcji P zakończyła się fiaskiem. To przycisnęło Sylwestra Cacka, który 9 stycznia ogłosił gotowość dofinansowania spółki.
W marcu jednak było już wiadome, że Sylwester Cacek, pomimo podpisania umowy, nie objął 6 mln akcji nowej emisji (ich cenę emisyjną ustalono na 1 zł). "Głównym powodem niedokonania wpłaty zgodnie z umową było przesunięcie terminu zamknięcia istotnej transakcji zbycia aktywów, która umożliwiłaby mi dokonanie zapłaty" - napisał Cacek w liście skierowanym do zarządu Sfinksa. Zadeklarował jednocześnie, że nadal chce wesprzeć spółkę.
Spółka ponawia emisję. Cacek znów deklaruje
Na szczęście dla spółki bank był cierpliwy. 16 kwietnia spółka zawarła z BOŚ kolejne aneksy do umów kredytu, na mocy których do umowy wprowadzone zostało m.in. dodatkowe zabezpieczenie kredytu w postaci weksla własnego spółki in blanco, poręczonego przez Sylwestra Cacka. Poręczenie zostało udzielone do czasu przedstawienia bankowi dowodu potwierdzającego wpłatę na rachunek spółki kwoty nie mniejszej niż 5,5 mln zł tytułem wykonania uchwały o podwyższeniu kapitałów własnych poprzez emisję nowych akcji, objętych przez Sylwestra Cacka i przedstawienia bankowi prawomocnego postanowienia sądu o zarejestrowaniu uchwały.
Pod koniec kwietnia podjęto decyzję o ponowieniu emisji akcji serii P. Umowy o objęciu akcji miały zostać zawarte najpóźniej 26 czerwca, jednak znów wszystko się przesunęło. Informacja o kolejnej umowie z Cackiem pojawiła się dopiero 11 lipca, zmieniły się także warunki. Sylwester Cacek zawarł ze Sfinks Polska umowę objęcia 2,5 mln akcji spółki za 2,5 mln zł. Jednocześnie główny akcjonariusz przyjął ofertę spółki na objęcie kolejnych do 3 mln sztuk akcji w zależności od tego, czy z prawa pierwszeństwa skorzystają inni akcjonariusze.
Sprawa się przedłuża
Niestety, Cacek znów pieniędzy nie wpłacił. Przypomnijmy, pierwsza informacja o gotowości Cacka do wsparcia spółki miała miejsce na początku stycznia, teraz zaś powoli kończy się lipiec, a Cacek - mimo dwóch umów - nowych akcji nie opłacił. Termin subskrypcji ponownie wydłużono, tym razem do 15 października. Wówczas spółka będzie już rok po pierwszym aneksie podpisanym z BOŚ.
Warto także pamiętać, że to na Cacku leży największa odpowiedzialność związana z przyszłością Sfinksa. Choć akcjonariat jest rozdrobniony, to jednak Sfinks kojarzony jest przede wszystkim z Cackiem. Przez długie lata był on prezesem spółki, nadal posiada także największe w niej udziały (17,88 proc.).
Adam Torchała




























































