Brytyjscy dilerzy Audi oszukiwali klientów

Kupując nowy samochód oczekujemy przede wszystkim niezawodności i bezpieczeństwa. Jak się okazuje, nawet nabycie auta prosto z salonu nie gwarantuje tego. Brytyjscy dilerzy Audi oszukiwali klientów co do testów zderzeniowych niektórych modeli. Wielu producentów wzywało świeżo upieczonych właścicieli aut na usuwanie fabrycznych usterek.

Zgodnie z informacjami do których dotarli reporterzy programu BBC Watchdog, Audi mogło oszukiwać klientów w kwestii testowania swoich modeli pod kątem bezpieczeństwa. Według brytyjskich reporterów, 9 na 10 dilerów Audi informowało o tym, że jeden z ich modeli (konkretnie A5) był przetestowany przez Euro NCAP. Co więcej, sześciu twierdziło, że model otrzymał w testach najwyższą notę. Jednak A5, tak samo zresztą jak A7, A8 i R8 nie zostały przetestowane przez instytut.

Producenci nie mają obowiązku udostępniania samochodów do testów Euro NCAP, więc wobec Audi nie mogą zostać wyciągnięte żadne konsekwencje. – Wszystko, co możemy zrobić, to przekonać firmę, aby poprosiła swoich dilerów, aby nie rozpowszechniali fałszywych informacji – powiedział rzecznik Euro NCAP, Aled Williams. – Nikt nie mówi, że Audi nie są bezpieczne, ale nie zostały też przetestowane, więc wprowadzanie w błąd klientów jest skandaliczne – dodaje Tim Shallcross z Instytutu Bezpieczeństwa Drogowego (IAM) w Wielkiej Brytanii.

Euro NCAP od 1997 roku przeprowadza niezależne testy zderzeniowe samochodów, które wchodzą na rynek. Każdy kierowca może sprawdzić, w jakim stopniu bezpieczne przy zderzeniach jest jego auto na stronie internetowej Euro NCAP.

Problemy nie tylko przy zderzeniach

Często zdarzają się sytuacje, kiedy to producenci wzywają do serwisów użytkowników konkretnych modeli, ponieważ wykryto usterki fabryczne, które mogą zagrażać bezpieczeństwu podróżujących. Jak donosi portal abcnews.com, tylko w tym roku General Motors wezwał właścicieli ponad 11 milionów samochodów z 24 różnych powodów. Takie zabiegi kosztowały producenta 1,5 mld dolarów.

W Polsce również zdarzały się podobne historie. W zeszłym miesiącu Toyota wezwała ponad 10 tys. samochodów z roczników 2004-2010 (m.in. Yaris, Hilux i RAV4) do serwisów. Powodem wezwania były możliwe usterki przewodu spiralnego w kolumnie kierownicy (usterka może zakłócić działanie poduszki powietrznej), mocowań foteli oraz mocowanie kolumny kierowniczej.

W zeszłym roku Volkswagen wezwał do serwisów właścicieli 2,5 mln pojazdów na całym świecie (także w Polsce). W Tiguanach z powodu usterek w instalacji elektrycznej może nastąpić awaria świateł w samochodzie, a właściciele Amaroków z dieslem musieli odwiedzić serwis z powodu możliwej usterki przewodów paliwowych. Dodatkowo, w niektórych modelach z automatyczną skrzynią biegów DSG fabrycznie zastosowano wadliwy olej, który również musiał zostać wymieniony.

/ml

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.

Nowy komentarz

Anuluj
Polecane
Najnowsze
Popularne